Czy jeden z małżonków może kupić nieruchomość tylko na siebie? Przepisy mówią o tym jasno

kobieta.gazeta.pl 1 godzina temu
Czy jeden z małżonków może kupić nieruchomość tylko na siebie? Wiele osób zakłada, iż po ślubie wszystko z automatu jest wspólne. Tymczasem przepisy dopuszczają scenariusze, w których nieruchomość trafia wyłącznie do jednego z małżonków. Jest jednak pewien haczyk.
Na początku wszystko wydaje się oczywiste. Dwie osoby, jedno życie i pieniądze, które z czasem zaczynają funkcjonować jako wspólne. Na co dzień mało kto zastanawia się, co formalnie należy do kogo, dopóki nie pojawi się większy wydatek lub poważniejsza decyzja. Na przykład zakup mieszkania. Jedno z małżonków chce zainwestować własne środki w nieruchomość z myślą o przyszłości. Ale czy taki lokal może należeć tylko do jednej osoby? Intuicja podpowiada, iż skoro jest małżeństwo, druga strona ma do niego prawo. Przepisy nie są jednak aż tak zero-jedynkowe.

REKLAMA







Zobacz wideo Możesz teraz sprawdzić, ile kosztowało mieszkanie sąsiada



Czy jeden z małżonków może kupić nieruchomość tylko na siebie? Tak, ale trzeba zadbać o formalności
W polskim prawie punkt wyjścia jest dość prosty. W momencie zawarcia małżeństwa pojawia się tzw. wspólność majątkowa. Oznacza to, iż większość rzeczy kupowanych po ślubie trafia do majątku wspólnego. Dotyczy to także mieszkań, choćby jeżeli na umowie widnieje tylko jedno nazwisko. Wynika to wprost z art. 31 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
To jednak tylko ogólna reguła, od której są wyjątki. Oprócz dorobku wspólnego istnieje majątek osobisty każdego z małżonków. W jego skład wchodzą m.in. rzeczy nabyte przed ślubem, ale też spadki, darowizny i środki pochodzące z prywatnych źródeł. I właśnie tutaj pojawia się istotny szczegół, który potrafi zmienić całą sytuację.


jeżeli mieszkanie zostanie kupione wyłącznie za pieniądze należące do jednego z małżonków, może ono pozostać jego własnością. Warunek jest jednak bardzo konkretny. W akcie notarialnym musi znaleźć się zapis, iż środki pochodziły z majątku osobistego. Bez tego łatwo o nieporozumienia, a nieruchomość może zostać uznana za wspólną, choćby jeżeli faktycznie została sfinansowana prywatnie.
pozostało jedno rozwiązanie. Małżonkowie mogą zawrzeć umowę i wprowadzić np. rozdzielność majątkową. Wtedy to, co kupowane po ślubie, nie trafia automatycznie do wspólnego worka, tylko pozostaje własnością osoby, która dokonuje zakupu. Daje to większą swobodę przy inwestycjach, ale też pełną odpowiedzialność za podejmowane decyzje finansowe.








PieniądzeFot. iStock, photo_Pawel


Jakie są negatywne skutki rozdzielności majątkowej? To trzeba wiedzieć przed intercyzą
Intercyza daje dużą niezależność, ale zmienia też sposób funkcjonowania finansów w związku. Każdy ma swoje pieniądze, swoje zobowiązania i odpowiada za nie sam. To porządkuje wiele spraw, tylko iż przy okazji znika coś, co dla wielu par jest naturalne - wspólna "kasa" i poczucie, iż wszystko buduje się razem.
Pojawiają się konkretne skutki finansowe. Przy rozdzielności majątkowej nie ma możliwości wspólnego rozliczenia podatku. Gdy jedno zarabia wyraźnie więcej, może to oznaczać mniej korzystne rozliczenie i wyższy podatek niż przy wspólnym PIT.


Warto mieć na uwadze jeszcze jedną rzecz. Intercyza nie działa wstecz. To, co zostało kupione przed podpisaniem dokumentów, dalej jest wspólne, a wcześniejsze zobowiązania nie znikają. Umowa zaczyna działać dopiero od momentu jej zawarcia.



Dlatego taka decyzja najlepiej sprawdza się tam, gdzie naprawdę jest potrzebna, np. przy ryzykownej działalności albo większych inwestycjach. W relacjach, w których finanse są prowadzone wspólnie i bez większych zgrzytów, rozdzielność potrafi wprowadzić więcej formalności niż realnych korzyści. Czy intercyza w małżeństwie to dobry pomysł? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału