Wygadani narratorzy podróży z "Super Mario Bros. Wonder” potrafili być jednocześnie zabawni oraz irytujący. Twórca tych gadających kwiatków, Takashi Tezuka, nadał im funkcję emocjonalnego i merytorycznego wsparcia dla poczynań gracza. Ich charakterystyczna budowa, przypominająca żółto-pomarańczową odmianę datury (inaczej bielunia, intensywnie pachnących i trujących, ale pięknych okazów flory) wywołuje złudzenie, jakby kwiat cały czas się uśmiechał.
Mimo jego przyjemnej aparycji, zdania co do owego komentatora poczynań graczy były podzielone. Bez względu na to, Nintendo stwierdziło, iż nie tylko w świecie cyfrowym przyda się taki towarzysz. Oto niedawno na rynku pojawiła się gadająca figurka, o tyle zagadkowa, iż nie posiadająca prawie żadnych funkcji… a jednak czuję, iż kolekcjonerzy wykupią ją na pniu.
To gadżet dwukrotnie większy od amiibo, wykonany z solidnego plastiku o żywych kolorach. Ma postać żółto-pomarańczowego kielicha wyrastającego prosto z ziemi, z dwoma symetrycznymi listkami. Charakterystyczne „lewitujące” oczy przyczepione są do krawędzi kielicha. Roślina tkwi w brązowej doniczce.
Kwiat zasilany jest dwoma bateriami AA, posiada jeden przycisk usytuowany na górze doniczki oraz kilka mniejszych na spodzie. Po pierwszym uruchomieniu na ukrytym w denku panelu LCD określamy godzinę oraz porę snu i język (jedenaście dostępnych, ale, niestety, bez polskiego). I to w zasadzie tyle ustawień. Figurka nie posiada żadnej łączności internetowej.
Głośnik ukryty jest w kielichu kwiatka, co buduje wrażenie, jakby ów naprawdę mówił. Jak na tak niewielki przedmiot, jakość dźwięku jest całkiem dobra. Roślinka odzywa się w losowych momentach, cytując teksty znane z "Super Mario Bros. Wonder”. Zastanawia się nad smakiem Goomby, poczynaniami księżyca, ale też radzi, by zjeść lunch i odpocząć przez chwilę. Potrafi podać godzinę, chociaż zdarza jej się pomylić (najczęściej odzywa się o pełnej godzinie). Określenie pory snu jest o tyle istotne, iż gadżet respektuje ten czas i milknie. Można go też uciszyć, przytrzymując przycisk na doniczce.
Gadający kwiat nie jest nadmiernie aktywny. Częstotliwość tekstów to jakieś kilka na godzinę, jeżeli jednak zechcemy, by powiedział coś więcej, wystarczy nacisnąć przycisk. Ale kwestie to nie wszystko! Gadżet zawiera kilka niespodzianek, jak np. ukryte utwory. Po wejściu w tryb milczenia wystarczy przytrzymać przez dwie sekundy klawisz widoczny na doniczce i kwiatek zacznie odgrywać losowy utwór skomponowany przez Koji Kondo. Nie nazwałabym go jednak pełnoprawnym odtwarzaczem muzyki, gdyż po zakończeniu jednej piosenki urządzenie milknie.
Co ważne, Talking Flower to nie jest zastępnik dla „Alarmo", ale interaktywny towarzysz. Gadżet w żaden sposób nie reaguje na poczynania właściciela i otoczenie, poza sporadycznymi komentarzami na temat ciepła panującego w pomieszczeniu (posiada wbudowany czujnik temperatury).
Kwiatek mówi głosem Patricka Seitza, który w 2025 roku zastąpił Micka Wingerta. Jego głos możemy usłyszeć w wersji "Super Mario Bros. Wonder" na Switcha 2, "Mario Tennis Fever" czy w dodatku do "Super Mario Party Jamboree".
Kwiatek Nintendo idealnie wpisuje się w trend na tworzenie akcesoriów o charakterze lifestylowym. Jego premiera zbiega się z premierą "Super Mario Bros. Wonder" na Switcha 2, ale nie jest tylko prostym wsparciem marketingowym dla gry. Jego przystępna cena (niecałe 120 PLN) i proste funkcje czynią z niego interesujący przedmiot w kolekcji każdego fana Nintendo.
Mimo jego przyjemnej aparycji, zdania co do owego komentatora poczynań graczy były podzielone. Bez względu na to, Nintendo stwierdziło, iż nie tylko w świecie cyfrowym przyda się taki towarzysz. Oto niedawno na rynku pojawiła się gadająca figurka, o tyle zagadkowa, iż nie posiadająca prawie żadnych funkcji… a jednak czuję, iż kolekcjonerzy wykupią ją na pniu.
To gadżet dwukrotnie większy od amiibo, wykonany z solidnego plastiku o żywych kolorach. Ma postać żółto-pomarańczowego kielicha wyrastającego prosto z ziemi, z dwoma symetrycznymi listkami. Charakterystyczne „lewitujące” oczy przyczepione są do krawędzi kielicha. Roślina tkwi w brązowej doniczce.
Kwiat zasilany jest dwoma bateriami AA, posiada jeden przycisk usytuowany na górze doniczki oraz kilka mniejszych na spodzie. Po pierwszym uruchomieniu na ukrytym w denku panelu LCD określamy godzinę oraz porę snu i język (jedenaście dostępnych, ale, niestety, bez polskiego). I to w zasadzie tyle ustawień. Figurka nie posiada żadnej łączności internetowej.
Głośnik ukryty jest w kielichu kwiatka, co buduje wrażenie, jakby ów naprawdę mówił. Jak na tak niewielki przedmiot, jakość dźwięku jest całkiem dobra. Roślinka odzywa się w losowych momentach, cytując teksty znane z "Super Mario Bros. Wonder”. Zastanawia się nad smakiem Goomby, poczynaniami księżyca, ale też radzi, by zjeść lunch i odpocząć przez chwilę. Potrafi podać godzinę, chociaż zdarza jej się pomylić (najczęściej odzywa się o pełnej godzinie). Określenie pory snu jest o tyle istotne, iż gadżet respektuje ten czas i milknie. Można go też uciszyć, przytrzymując przycisk na doniczce.
Gadający kwiat nie jest nadmiernie aktywny. Częstotliwość tekstów to jakieś kilka na godzinę, jeżeli jednak zechcemy, by powiedział coś więcej, wystarczy nacisnąć przycisk. Ale kwestie to nie wszystko! Gadżet zawiera kilka niespodzianek, jak np. ukryte utwory. Po wejściu w tryb milczenia wystarczy przytrzymać przez dwie sekundy klawisz widoczny na doniczce i kwiatek zacznie odgrywać losowy utwór skomponowany przez Koji Kondo. Nie nazwałabym go jednak pełnoprawnym odtwarzaczem muzyki, gdyż po zakończeniu jednej piosenki urządzenie milknie.
Co ważne, Talking Flower to nie jest zastępnik dla „Alarmo", ale interaktywny towarzysz. Gadżet w żaden sposób nie reaguje na poczynania właściciela i otoczenie, poza sporadycznymi komentarzami na temat ciepła panującego w pomieszczeniu (posiada wbudowany czujnik temperatury).
Kwiatek mówi głosem Patricka Seitza, który w 2025 roku zastąpił Micka Wingerta. Jego głos możemy usłyszeć w wersji "Super Mario Bros. Wonder" na Switcha 2, "Mario Tennis Fever" czy w dodatku do "Super Mario Party Jamboree".
Kwiatek Nintendo idealnie wpisuje się w trend na tworzenie akcesoriów o charakterze lifestylowym. Jego premiera zbiega się z premierą "Super Mario Bros. Wonder" na Switcha 2, ale nie jest tylko prostym wsparciem marketingowym dla gry. Jego przystępna cena (niecałe 120 PLN) i proste funkcje czynią z niego interesujący przedmiot w kolekcji każdego fana Nintendo.















