Serial "Czterdziestolatek" Jerzego Gruzy to jedna z tych produkcji, które na trwałe zapisały się w historii polskiej telewizji. Głównym bohaterem był inżynier Stefan Karwowski - postać, która stała się ikoną swojego pokolenia i symbolem codziennych zmagań Polaka lat siedemdziesiątych. Choć dziś trudno wyobrazić sobie kogokolwiek innego w tej roli, obsadzenie Andrzeja Kopiczyńskiego nie było oczywistością. Reżyser musiał przekonywać do niego producentów i część zespołu, a sam aktor długo nie miał pewności, czy podoła takiemu zadaniu.
Kopiczyński stworzył bohatera, który bawił, ale też dawał widzom poczucie bliskości. Nie był wyidealizowanym herosem, ale człowiekiem z problemami, który musiał pogodzić ambicje zawodowe z życiem rodzinnym i absurdami systemu. Popularność roli sprawiła, iż aktor stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego ekranu.Reklama
"Czterdziestolatek": legenda polskich seriali
Jerzy Gruza chciał stworzyć produkcję, która w lekkiej, komediowej formie pokaże realia życia w PRL-u. Postać Stefana Karwowskiego miała być zwykłym człowiekiem, pracownikiem, mężem i ojcem, który codziennie mierzy się z absurdami systemu i prywatnymi rozterkami. Wybór aktora był więc najważniejszy - bohater musiał wzbudzać sympatię, a jednocześnie wiarygodnie oddawać przeciętność i codzienność. Producenci skłaniali się ku innym nazwiskom, obawiając się, iż Kopiczyński, który miał już na koncie role filmowe i teatralne, nie odnajdzie się w satyrycznym tonie opowieści.
To właśnie Jerzy Gruza upierał się, iż tylko Andrzej Kopiczyński będzie w stanie nadać Karwowskiemu odpowiedni charakter. Zauważył w nim coś, czego inni nie dostrzegali - naturalność, poczucie humoru i ogromną zdolność do nawiązywania kontaktu z widzem. Kopiczyński, mimo początkowych wątpliwości, zdecydował się spróbować, a jego kreacja gwałtownie rozwiała wszelkie obawy. Dzięki niemu postać inżyniera zyskała lekkość, a jednocześnie autentyzm, którego oczekiwała publiczność.
"Odzwierciedlałeś nasze życie; mieliśmy równo po czterdzieści lat" - wspominał Gruza. - "Pamiętam, gdy sięgnąłem do listy aktorów polskich i patrzyłem na daty urodzeń. Wyłapaliśmy wszystkich, którzy mieli po 40 lat. Robiliśmy casting. Odradzali mi angażowanie ciebie do tej roli. Uparłem się, iż to musisz być ty. Reprezentowałeś kogoś prawego, uczciwego i zagubionego w tym systemie, który wówczas był" - mówił na pogrzebie Kopiczyńskiego reżyser Jerzy Gruza.
Aktor nie ukrywał, iż łatka Karwowskiego bywała dla niego problemem. Choć cieszył się z sympatii widzów, miał świadomość, iż ta kreacja zdominowała jego dalszą karierę. Bywał obsadzany w rolach podobnych, a niektórzy reżyserzy obawiali się, iż widzowie nie zaakceptują go w zupełnie innym wcieleniu. Mimo to Kopiczyński nie zrezygnował z pracy i przez kolejne dekady rozwijał swoją filmografię, udowadniając, iż potrafi odnaleźć się w rozmaitych gatunkach - od dramatów historycznych po współczesne seriale.
W wywiadach Kopiczyński podkreślał, iż "Czterdziestolatek" był nie tylko rolą jego życia, ale i lekcją pokory wobec oczekiwań publiczności. Do końca swojej kariery chętnie wracał wspomnieniami do pracy z Jerzym Gruzą i Anną Seniuk, która wcielała się w Magdę Karwowską. Ich duet do dziś uchodzi za jeden z najbardziej udanych w polskiej telewizji. Widzowie chętnie wracają do historii Stefana Karwowskiego, traktując go jak znajomego sprzed lat.
Kontynuacja musiała powstać?
Widzowie tak pokochali ten serial, iż doczekał się on kontynuacji. Dalsze losy rodziny Karwowskich można było śledzić w serialu "Czterdziestolatek. 20 lat później". Produkcja pokazywała kolejne etapy życia rodziny. Jerzy Gruza, reżyser i współautor scenariusza, podobnie jak w pierwowzorze, wplótł w fabułę subtelne odniesienia do przemian politycznych i społecznych po 1989 roku. Główny bohater stanął wobec wyzwań transformacji ustrojowej, jednocześnie próbując poradzić sobie z problemami osobistymi. Produkcja połączyła elementy komedii, humoru sytuacyjnego i charakterologicznego z refleksją nad upływem czasu i przemijaniem.
Stefan początkowo pracował przy odbudowie Teatru Narodowego, jednak niedługo stracił stanowisko i postanawił założyć własną firmę budowlaną Stefbud. Zaczynał od drobnych zleceń, takich jak budowa pomnika na Powązkach, a jego największym przedsięwzięciem stał się most pod Garwolinem. Zawirowania życiowe sprawiły, iż został wciągnięty w politykę i otrzymał propozycję startu do Sejmu z kilku list wyborczych, ostatecznie jednak rezygnuje z udziału. Po godzinach spędza czas z wnukami i spotyka dawną sympatię ze studiów.
Magda kontynuowala pracę w laboratorium warszawskiej Stacji Filtrów, gdzie angażowała się w proces prywatyzacji i została szefową nowej spółki. Próbowała odnaleźć się w roli kobiety biznesu, inspirując się Celiną Powroźną, prowadzącą własny salon kosmetyczny. Razem z mężem marzy o domu pod miastem, ale finanse nie pozwalają na realizację planów. Jak radzi sobie rodzina w nowej rzeczywistości? O tym wiedzą tylko najwytrwalsi widzowie.
















