Czterdzieści lat "Powrotu Jedi". Recenzja: Star Wars. Szelmy, Rebelia i Imperium.

itomigra.blogspot.com 1 godzina temu

Czterdzieści lat "Powrotu Jedi". Recenzja: Star Wars. Szelmy, Rebelia i Imperium.

Po
i detektywistycznej historii Batmana o Ojcowskim Miłosierdziu, przyszła kolej na następną opowiastkę. Tym razem sięgamy po uniwersum Gwiezdnych Wojen (i nie będzie to ostatni komiks w tym panelu 😂)! Zapraszam do lektury.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Star Wars. Szelmy, Rebelia i Imperium
to samodzielny album (czy na pewno?) wydany z okazji czterdziestolecia "Powrotu Jedi". Skupia w sobie opowiastki z całej galaktyki, osadzone mniej-więcej w okresie przedstawionych w filmie wydarzeń. Dość nietypowo- zyskujemy okazję obserwować, jak doszło do upadku Imperium z perspektywy... szarej masy, czyli postaci, które miały marginalne znacznie (jeśli w ogóle jakieś miały 😂).


Pierwszym, co rzuca się w oczy, to objętość. Bardzo mnie to cieszy, bo klasyczne broszurki wydawane przez Egmont i klub Świat Komiksu są raczej cieniaskami. Ale nic dziwnego- Szelmy, Rebelia i Imperium to zbiór opowieści- także poza objętością, dostajemy sporą grupę pracujących nad nim ludzi (zarówno scenarzystów, jak i ilustratorów). Jako gratka dla fanów- na końcu albumu znajdziemy galerię okładek przedstawiających fabułę "Powrotu Jedi".

Zarys fabularny:


"Album obejmuje opowieści skupione na głównych postaciach po obu stronach konfliktu, a także szelmach lawirujących między nimi. Ktoś knuje obalenie Jabby Hutta! Na lesistym księżycu Endora Ewoki opowiadają sobie historie o zwycięstwach, porażkach… i potwornościach. Lando Calrissian i Chewbacca wykonują misję, której stawka jest bardzo wysoka. Pewien niskiej rangi technik musi znaleźć sposób na przetrwanie pod kontrolą Imperium. Admirał Ackbar stara się uratować życie Mon Mothmy, dlatego prosi o wsparcie rodziców Poego Damerona – Sharę Bey i Kesa Damerona. Wielkie plany mają również Max Rebo i jego zespół."

Wrażenia:


Nigdy nie ukrywałem, iż nie jestem wielkim fanem łotrowskiego pierwiastka w Gwiezdnych Wojnach. Kumam fenomen Hana Solo, ale jakoś poza
, nikt mnie aż tak nie jara. Raczej unikam wątków łowców nagród, przemytników i innych typów spod ciemnej gwiazdy. Dlaczego zatem sięgnąłem po Szelmy, Rebelia i Imperium? Z dwóch prostych powodów. Po pierwsze- trzeba zaspokoić comiesięczny głód Gwiezdnych Wojen, a album na czterdziestolecie wydaje się odpowiedni. Po drugie- czułem, iż będzie to ciekawe backstory.


Nie pomyliłem się. Każda opowiastka to mocny fun serwis i ciągłe mruganie do obeznanego odbiorcy. Taki flirt z nostalgią. W albumie dostajemy szerszy obraz "dlaczego" Jabba poszukiwał tłumacza, co wydarzyło się przed główną bitwą z Moną, jak Imperium traktuje oddanych pracowników oraz pragnienia i bogate wewnętrzne życie niebieskoskórego słonika-muzyka z Pałacu na Tatooine. Lando? Jak to Lando- więcej szczęścia niż rozumu, ale i tę historię przyjemnie się czyta. Na tle tych wszystkich... niejednoznacznych bohaterów wyróżniają się oczywiście Ewoki. interesujący eksperyment (kreskówkowe grafiki i "powaga" treści opowiedzianej bez słowa), stanowiący miłą niespodziankę i odskocznie od ciężkiego kalibru pozostałych wątków.


Ale! Poza tym, iż historyjki mi się podobały, wciągnąłem je gwałtownie i nie marudziłem na nudę to, czy komiks spełni oczekiwania przeciętnego zjadacza chleba? Nie ukrywajmy- skoro to czysty fun serwis, to choćby nie wiem, jak dobra jest historia, bez znajomości szerszej perspektywy, sporo z lektury umyka. Wyrok jest więc jasny- jeżeli jesteś zaznajomiony z uniwersum, Szelmy mogą Ci się spodobać. jeżeli zaczynasz przygodę z Gwiezdnymi Wojnami, zostaw sobie recenzowany komiks na późniejszy etap zwiedzania Odległej Galaktyki...

T.
Przydatne linki:
dołączycie do nas na Instagramie
TUTAJ wpadniecie na naszego Facebooka
TUTAJ złapiecie własny egzemplarz

Idź do oryginalnego materiału