Tytułowa bohaterka została stworzona przez Roya Thomasa i Barry’ego Windsora-Smitha w ramach ich komiksowej adaptacji przygód Conana Barbarzyńcy. Odziana w bikini z kolczugi Czerwona Sonja gwałtownie podbiła serca fanów i po jakimś czasie doczekała pierwszej filmowej adaptacji. W 1985 roku wcieliła się w nią Brigitte Nielsen, a partnerował jej Arnold Schwarzenegger. Skończyło się na Złotej Malinie i zakopaniu filmowych przygód wojowniczki na długie lata.
"Czerwona Sonja". Na powrót bohaterki na ekrany czekaliśmy długie lata
Od lat przewijał się jednak pomysł, by wrócić do czerwonowłosej Sonji. Jej komiksowy odpowiednik zyskał w 2005 roku drugie życie, a już trzy lata później Robert Rodriguez zaczął mówić o swej adaptacji. Skończyło się jednak na planach. Po nim z projektem byli jeszcze związani między innymi Simon West i Bryan Singer. Z ich planów także nic nie wyszło. W końcu za kamerą stanęła M.J. Bassett, reżyserka znana z "Silent Hill. Apokalipsy" z 2012 roku oraz szeregu telewizyjnych produkcji z "Iron Fistem" i "Reacherem" na czele.Reklama
Jej "Czerwona Sonia" przypomina produkcje znane z małego ekranu, ale w najgorszym tego słowa znaczeniu. Film, który otrzymaliśmy, przywodzi na myśl dwuczęściowy pilot serialu fantasty z lat 90. (i to nie z górnej półki), a nie współczesną adaptację popularnego komiksu.
"Czerwona Sonja". Wojowniczka kontra zły imperator
Tytułową bohaterkę (Matilda Lutz) poznajmy, gdy wędruje po krainie Hyrkanię w poszukiwaniu swego ludu. Została z nim rozdzielona lata temu jako dziecko, gdy barbarzyńcy najechali jej wioskę. Od tego czasu przemierza bezkresne lasy, żyjąc w osamotnieniu i od czasu do czasu dając łupnia wszystkim, którzy zdecydowali się przeciwstawić siłom natury. Pech chce, iż dziewczyna trafia do niewoli złego imperatora Dragana (Robert Sheehan), który zdobył władzę dzięki użyciu nowoczesnej technologii. Despota ubiera ją w ikoniczne bikini z kolczugi i każe walczyć na arenie ku swej uciesze. Sonja nie jest jednak z tych osób, które się poddają. Dziewczyna staje gwałtownie na czele rebelii przeciwko władcy.
"Czerwona Sonja". Nikomu nie zależało, by ten film był "jakiś"
Chociaż "Czerwona Sonja" była zapowiadana jako superprodukcja, ostatecznie otrzymała bardzo ograniczony budżet. Widać to w nieprzekonujących efektach komputerowych oraz inscenizacji. Trudno uwierzyć, iż mamy do czynienia ze starciem armii buntowników z wielkim imperium, gdy na ekranie bije się kilkanaście osób. Brakuje tutaj dynamiki, napięcia, zabawy formą, dosłownie wszystkiego. Ot, obowiązkowe sceny potyczek zrobione bez polotu.
Niedostatki finansowe da się kreatywnie ograć lub zminimalizować ich widoczność. W wypadku "Czerwonej Sonji" nikomu na tym nie zależało. Widać to w sztampowej do bólu fabule, równie przewidywalnej, co nieangażującej. Kolejne punkty zwrotne zaskoczą tylko widzów, którzy nigdy wcześniej nie widzieli innego filmu. Każda informacja zostaje kilkukrotnie powtórzona w deklaratywnych dialogach, żebyśmy w trakcie mogli zająć się na przykład wieszaniem prania lub przygotowywaniem obiadu. Każda postać jest pisana na jedno kopyto. Dzięki temu nie musimy zapamiętywać ich imion — wszystkie i tak są takie same.
Równie nijakie jest aktorstwo. Sonja, Dragan oraz ich poplecznicy cierpią na ciężki przypadek zupełnego braku charakteru. Lutz w roli bohaterki mówi monotonnym tonem, a gdy chce być groźna, to zaciska zęby i nieco marszczy brwi. Sheehan jako oszalały władca nie ma choćby ochoty, by pozwolić sobie na szarżę. Przez cały czas trzymałem kciuki, by zrobił krzywdę swemu rzemiosłu, jak Eddie Redmayne w "Jupiterze: Intronizacji" lub Jesse Eisenberg w "Batman V Superman". choćby tego mi nie dali. Pozostała nuda i głębokie ziewanie.
"Czerwona Sonja". Na przygody tej wojowniczej księżniczki szkoda czasu
"Czerwona Sonja" jest filmowym odpowiednikiem wzruszenia ramion. To produkcja pozbawiona chociaż krzty pasji, kreatywności i pomysłu. W latach 90. mogłoby lecieć w tle do obiadu, a największe emocje i tak wywoływałyby przerwy na reklamy. Film Bassett nie sprawdza się choćby jako seans ironiczny. Polecam sprawdzić tylko w wypadku poważnych problemów ze snem.
2/10
"Czerwona Sonja" (Red Sonja), reż. M.J. Bassett, USA 2025, serwis streamingowy: Prime Video, premiera: 25 grudnia 2025 roku.
















