Czasami lepiej milczeć – to zasada, której Seb Ogier zdaje się nie rozumieć. Mistrz WRC w centrum kontrowersji

wrc.net.pl 1 godzina temu

W miniony weekend odbył się Rajd Japonii – siódma runda sezonu WRC. Mam wrażenie, iż do teraz więcej, niż o samej rywalizacji sportowej, mówi się o paru innych aspektach. Chociażby o komentarzu, którego udzielił Sebastien Ogier na mecie 10 odcinka specjalnego. Wiele osób wyznaje zasadę, iż czasami lepiej milczeć, niż powiedzieć o dwa słowa za dużo. Zdaje się, iż Francuz nigdy o niej nie słyszał i znów znalazł się w centrum kontrowersji.

Spis treści:

  • Nie przybędzie mu po tym fanów
  • Obrażony Ogier to Ogier, którego nie da się słuchać
  • Zabrakło tempa, pojawiła się frustracja
  • Słowa pocieszenia dla zespołowego kolegi
  • Przypomniał, dlaczego tak wielu kibiców go nie lubi

Mistrz WRC znów przesadził?

Sebastien Ogier jest fenomenalnym kierowcą rajdowym. Wydaje mi się, iż absolutnie nikt nie będzie w stanie polemizować z takim stwierdzeniem. Nie w sytuacji, w której mamy do czynienia z ex-aequo najbardziej utytułowanym kierowcą w historii, 9-krotnym mistrzem WRC. Natomiast faktem jest też to, iż Francuz to osobowość, której często nie da się lubić. Są tylko dwie grupy kibiców – albo ktoś go uwielbia, albo kompletnie go nie trawi – nie ma niczego pomiędzy. Bo można być przecież kapitalnym kierowcą, ale jednocześnie budzić antypatię sporej części środowiska. I Ogier zresztą nie jest w świecie motorsportu jedynym kierowcą, o którym można się w taki sposób wypowiedzieć i który budzi skrajne emocje.

fot. Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

Wieczne narzekanie, grymasy, obrażanie się na cały świat, zwalanie winy na wszystko dookoła – to wszystko jest w przypadku Ogiera na porządku dziennym. Jego nastroje, wieczne naburmuszenie, ta francuska maniera, której często nie da się znieść. To jest oraz, który w przypadku Seba widzimy w rozmowach niezwykle często. Szczególnie wtedy, kiedy mu nie idzie, kiedy nie wygrywa seryjnie odcinków specjalnych i kiedy nie jest w stanie wytłumaczyć o co chodzi. Ogier to specyficzna osobowość, natomiast Ogier, któremu nie idzie i który przegrywa, to coś, co urasta często wręcz do skali jakiegoś totalnego absurdu.

Rozmowa wychowawcza w Toyocie?

Po piątkowym etapie rywalizacji w Rajdzie Japonii, siódmej rundzie sezonu WRC, prowadzili Elfyn Evans i Scott Martin. Drugie miejsce zajmowali wówczas Oliver Solberg i Elliott Edmondson, natomiast trzeci byli Sebastien Ogier i Vincent Landais. Różnica pomiędzy 2 i 3 miejscem wynosiła zaledwie 1,4 sekundy. Francuz z całą pewnością miał nadzieję na to, iż w sobotę będzie w stanie przeskoczyć Szweda, a i może uda mu się zbliżyć do prowadzącego Walijczyka. Rzecz w tym, iż od sobotniego poranka nic takiego nie miało miejsca.

fot. Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

Solberg od samego rana jechał koncertowo i zbliżył się do Evansa na 10,6 sekundy. Natomiast Ogier takiego tempa nie potrafił z siebie wykrzesać i osunął się na 9,5 sekundy za swojego szwedzkiego rywala. Natomiast po strefie zmiany opon rywalizacja została wznowiona i na OS10 Mt. Kasagi 2 Solberg popełnił błąd. Ot – na jednym z zakrętów przesadził z prędkością, pechowo stał tam słup i to niestety wystarczyło. Mniejsza z tym, co stało się z Solbergiem – są w zespole Toyoty ludzie, którzy ten incydent ocenią i którym Oli już musiał, bądź dopiero będzie musiał się wytłumaczyć. Natomiast osobą, która powinna to oceniać, z całą pewnością nie jest Sebastien Ogier.

Tego w bingo na sezon WRC nie było

To nie jest żadne zaskoczenie. Dziś od rana widziałem, iż on podejmuje za duże ryzyko. […] Szkoda, ale nie dziwi mnie, iż to się stałopowiedział z typową dla siebie manierą Ogier na mecie odcinka zaraz po tym, kiedy dowiedział się o wypadku swojego zespołowego kolegi. Przypomnijmy to i zdecydowanie podkreślmy – zespołowego kolegi. W środowisku zawrzało i nie można się temu dziwić. Niemal z całego świata popłynęły głosy oburzenia tym, w jaki sposób Seb skomentował wypadek Solberga. Czasami lepiej milczeć, niż powiedzieć o dwa słowa za dużo. Ogier zdaje się tego nie rozumieć – tak naprawdę nigdy tego nie rozumiał.

fot. Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

To nie Francuz jest od oceniania tego, kto podejmuje za duże ryzyko i dlaczego. Oczywiście fakt, iż nie potrafił pokonać sobotniego poranka ani Evansa, ani tym bardziej Solberga, nie pomógł. Seb był sfrustrowany i widać było to po nim w każdym wywiadzie na mecie każdego kolejnego odcinka. Jego zachowanie na mecie dziesiątego oesu było beznadziejne i absolutnie nikomu niepotrzebne. I jeżeli Solberg zostanie zaproszony na dywanik u szefostwa aby wytłumaczyć się ze swojego błędu, zaraz po nim na tym dywaniku pojawi się Ogier, który w jakiś sposób będzie musiał wytłumaczyć swój żenujący komentarz.

Atmosfera w zespole musi być cudowna

Oczywiście Solberg odniósł się do tych słów. Powiedział wprost, iż na najwyższym poziomie walczy się o cenne sekundy i się naciska. Natomiast oczywiście na pechowym odcinku w żaden sposób nie naciskał bardziej, niż robił to wcześniej, niż robiłby to normalnie. Ocena Ogiera nie ma żadnego związku z rzetelnością, rzeczywistością czy jakimkolwiek sensem. jeżeli na kilkunastu kilometrach odcinka różnice wynoszą 2, czy 3 sekundy, to o jakim przekraczaniu granicy mu tutaj adekwatnie mówimy? jeżeli Solberg tę niewidzialną granicę w sobotę przekraczał, Ogier i Evans też to robili. Rzecz w tym, iż możliwości Solberga są dziś zupełnie inne i ktoś może się z tym nie zgodzić, ale fakty są takie, iż w równej walce żaden z tych kierowców nie ma dziś odpowiedzi na tempo Szweda. Oczywiście jego największym wrogiem jest on sam i brak regularności – natomiast to jest temat na zupełnie inne opowiadanie. Wypowiedź Ogiera była wbiciem szpilki – niczym innym.

fot. Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

Francuz nie powinien się na ten temat w ogóle wypowiadać. To, iż jest mistrzem WRC, nie uprawnia go do oceniania innych – tym bardziej w taki sposób. W takich sytuacjach na mecie mówi się zwykle proste formułki. Jest mi przykro, strasznie szkoda, to była świetna walka, współczuję mu – i tyle. Tak należy zrobić. Atakowanie kierowcy rajdowego za to, iż przycisnął, iż chciał zawalczyć o cenne sekundy i przy okazji popełnił błąd, to kompletny absurd. A już wypowiadanie takich słów pod adresem swojego zespołowego kolegi, to jakaś absolutna abstrakcja. No cóż – jeżeli ktoś zapomniałby dlaczego Ogier nie ma zbyt wielu fanów, Francuz co jakiś czas lubi o tym przypomnieć. Szkoda – nie tak powinien zachowywać się taki kierowca. Nie taki przykład powinien dawać wielki mistrz WRC.

Zdjęcia: Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

Idź do oryginalnego materiału