Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 20 – recenzja komiksu. Tasiemiec dla nastolatek

popkulturowcy.pl 2 godzin temu

Szczerze mówiąc myślałam, iż dwudziesty tom przygód czarodziejek W.I.T.C.H. będzie już ostatnim. Tym bardziej, iż z każdą kolejną odsłoną seria cierpi na coraz większy brak spójności i zamiast jeden konkretnej historii dostajemy niezbyt łączące się ze sobą odcinki.

Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 20 nie należy do komiksów złych, jednak mam do tej pozycji dość dużo zastrzeżeń. Już od dłuższego czasu główny wątek fabularny się rozmył, co niestety działa na niekorzyść serii. Owszem, w najnowszym tomie znowu spotykamy nasze ulubione bohaterki, ale historie są napisane pod typowe zamknięte odcinki. Użyłam słowa „odcinki” specjalnie, bowiem właśnie takie porównanie pojawiło się w mojej głowie. Komiks jest już jak serial, w którym znamy bohaterów, ale każdy epizod to zupełnie inna opowieść, która nie wymaga za bardzo poznania poprzednich. I chociaż (jak zawsze) przyjemnie spędziłam czas ze strażniczkami, to nie mogę pozbyć się wrażenia, iż zrobił się z tego nieco rozmemłany tasiemiec.

Strona komiksu Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 20

Na Czarodziejki W.I.T.C.H. Księgę 20 składa się siedem opowieści: A wszystko w jeden dzień…, Moja muzyka to ty, Lady Giga, Dziesięć lat później, Matematycznie możliwe, Lady Crash i Zwierzaki górą!. Ledwie dwie z nich dotyczą walki dobra ze złem, w których bohaterki muszą zmierzyć się z potężnymi siostrami z rodu Lady. Do magicznych historii z kolei możemy zaliczyć Dziesięć lat później, gdzie czarodziejki przenoszą się w czasie, aby móc zobaczyć jak wygląda ich życie dekadę później oraz Zwierzaki górą!, w której dziewczyny opiekują się małym smokiem. Reszta, tradycyjnie już, opowiada o trudach dorastania, pierwszych miłościach czy relacjach z rodzicami.

Seria Czarodziejek W.I.T.C.H. stopniowo stała się mało angażująca i, co tu dużo kryć, ma na to wpływ brak głównej fabuły. Lekkie historie czyta się z przyjemnością i uśmiechem na ustach, ale raczej nie pozostaną nam na dłużej w głowach. Nie mogłam cały czas oprzeć się wrażeniu, iż twórcy odcinają już tylko kupony od popularności uniwersum. Tym samym czuję, iż bardzo potrzebuję tutaj spójności i konkretnej, długiej opowieści, bo pomału zaczyna mi kiełkować w głowie myśl, iż do kolejnych tomów przestanę mieć ochotę zaglądać.

Zobacz również: Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 18 – recenzja komiksu. Niedosyt czarów

Strona komiksu Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 20

Jak zawsze w tej serii na początku otrzymaliśmy zawartość dodatkową. Tym razem jest to Szkoła W.I.T.C.H.. Zaprezentowano w nim sekretne szafki czarodziejek, ulubione miejsce każdej z nich oraz porady odnośnie szkoły. Tylko w przypadku Will brakuje porad oraz miejscówki, a zamiast tego pojawia się strona dedykowana tygodnikowi szkolnemu Vanity Sheffield. Zakładam, iż jest to drobny błąd lub niedopatrzenie, niemniej szkoda, bo pokrzywdzona została akurat moja ulubiona postać.

Pod względem wizualnym Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 20 jak zwykle utrzymują bardzo wysoki poziom. Znana, lubiana i ceniona kreska ma ten sam styl, który znamy od lat. Komiks niezmiennie ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Nie oszukujmy się, ale Czarodziejki W.I.T.C.H. od lat są jedną z najstaranniej przygotowywanych serii i, przede wszystkim, najpiękniejszych. Tym bardziej boli fakt, iż coraz mniej tutaj ciekawej, rozbudowanej i angażującej fabuły, która mogłaby ożywić uniwersum.

Fot. główna: materiały prasowe – kolaż (Egmont)

Idź do oryginalnego materiału