Przełom roku jest okresem wzmożonej widoczności niektórych reżyserów i aktorów w przeróżnych formatach dziennikarskich. Liczący na nominacje i prestiżowe statuetki promują swoje filmy wierząc, iż pomoże im to zdobyciu upragnionych laurów. W tej grupie znajduje się reżyser filmu "Grzesznicy", Ryan Coogler. W niedawnym wywiadzie oprócz swojej najnowszej produkcji poruszył też temat "Czarnej Pantery 2". Śmierć odtwórcy głównej roli, Chadwicka Bosemana, wymusiła wymyślenie filmu zupełnie na nowo. W rozmowie z dziennikarzem Coogler zdecydował się w końcu ujawnić, jak wyobrażał sobie kontynuację przygód króla T'Challi.
Debiutująca w 2018 roku "Czarna Pantera" była ważnym elementem ówczesnego MCU, wprowadzając nie tylko nową, pierwszą w historii uniwersum prominentną czarnoskórą postać, ale i nowy kraj – Wakandę: potęgę polityczną, która wywróciła układ sił na Ziemi. Jego ciepłe przyjęcie kazało zadawać pytania o kierunek kontynuacji. Gdy w 2020 roku niespodziewanie na raka jelita grubego umarł Chadwick Boseman, Ryan Coogler był już mocno zaangażowany w prace nad sequelem filmu. Tragiczna śmierć wymusiła na twórcy kompletną zmianę koncepcji. W 2022 zmaterializowała się ona pod postacią filmu "Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu" skoncentrowanego na dotąd drugoplanowych postaciach Wakandy.
Po wielu latach reżyser w końcu postanowił ujawnić, o czym miała opowiadać pierwotna wersja "Czarnej Pantery 2". Jak się okazuje, główny motyw filmu miał koncentrować się na relacji pomiędzy T'Challą a jego ośmioletnim synem. W wywiadzie Coogler powiedział:
Kluczowym elementem scenariusza był tak zwany "Rytuał Ósemki", zgodnie z którym książę, gdy kończy osiem lat, musi spędzić osiem dni w dziczy ze swoim ojcem. Zasada jest taka, iż przez te osiem dni książę może zadać ojcu dowolne pytanie, a ojciec bezwzględnie musi na nie odpowiedzieć. W trakcie tych ośmiu dni Namor przeprowadził atak. T’Challa miał obowiązek zmierzyć się z tym skrajnym niebezpieczeństwem, ale z powodu rytuału jego syn musiał być przy nim przez cały czas, bo inaczej złamaliby zasady, które nigdy wcześniej nie został naruszone. Cóż, to było szalone. Chadwick byłby w tym niesamowity, ale życie potoczyło się inaczej...
W dalszej części rozmowy reżyser dodał, iż bezpośrednio po napisaniu scenariusza chciał podzielić się nim z Chadwickiem Bosemanem, by zasięgnąć jego opinii. Aktor był już niestety w na tyle zaawansowanym stadium choroby, iż nie był w stanie tego zrobić.
Był w takim stanie, iż nie było to możliwe... Nasza relacja była bardzo szczególna. Znaczył dla mnie niezwykle dużo, ale dopiero po jego śmierci – od jego rodziny i przyjaciół – dowiedziałem się, jak dużo ja znaczyłem dla niego. Pamiętam, iż ta informacja mnie zniszczyła. Zastanawiałem się, czy on wiedział, jak wiele dla mnie znaczył. Naprawdę się nad tym zastanawiałem... Ale kochałem ten scenariusz. Włożyłem w tę wersję filmu ogrom pracy, bo czułem, iż naprawdę poznałem Chadwicka jako aktora. W pierwszej "Panterze" wiele mu narzuciłem, ale zrozumiałem, iż dopiero musnąłem powierzchnię jego aktorskich możliwości. To był tak naprawdę 180-stronicowy draft – dodał reżyser.
Najwierniejszych fanów Marvela może zainteresować też niespodziewane wyznanie dotyczące pierwszej części "Czarnej Pantery". Jak się okazuje, pierwotną intencją Cooglera było uczynienie przeciwnikiem T'Challi nie Erika Killmongera, a Kravena Łowcę – tego samego, który był bohaterem zeszłorocznego filmu. Niestety, marzenie reżysera zostało zablokowane z powodu konfliktu licencyjnego – prawa do jego postaci miało – i przez cały czas ma – Sony.
Miałem zamiar oprzeć się na serii "Panther" autorstwa Christophera Priesta, a ona zaczyna się od sceny z Panterą i Kravenem w kuchni. To jest pierwsza scena: Ross, Pantera i Kraven walczą w kuchni [...] Jestem wielkim fanem Spider-Mana, szczególnie serialu "Spider-Man: The Animated Series". Kraven tam występuje. W komiksach też jest świetny. Pomyślałem więc: "Hej, a może da się wstawić Kravena do filmu?". Odpowiedzieli: "Raczej nie, ale sprawdźmy". Skontaktowali się z Sony, a Sony powiedziało: "Absolutnie nie". Wrócili do mnie i powiedzieli: "Nie da się". Więc powiedziałem: "Okej".
Ostatecznie kontynuacja "Czarnej Pantery" o podtytule "Wakanda w moim sercu" opowiada historię rozgrywającą się po śmierci króla T'Challi, w której królowa Ramonda, Shuri, M'Baku, Okoye i Dora Milaje stają w obronie swojego ludu przed interwencją światowych mocarstw. Otwierając nowy rozdział swojej historii, mieszkańcy Wakandy łączą siły z War Dog Nakią i Everettem Rossem, by wytyczyć nowy kierunek dla swojego królestwa.
Jak miała wyglądać "Czarna Pantera 2" przed śmiercią Chadwicka Bosemana?
Debiutująca w 2018 roku "Czarna Pantera" była ważnym elementem ówczesnego MCU, wprowadzając nie tylko nową, pierwszą w historii uniwersum prominentną czarnoskórą postać, ale i nowy kraj – Wakandę: potęgę polityczną, która wywróciła układ sił na Ziemi. Jego ciepłe przyjęcie kazało zadawać pytania o kierunek kontynuacji. Gdy w 2020 roku niespodziewanie na raka jelita grubego umarł Chadwick Boseman, Ryan Coogler był już mocno zaangażowany w prace nad sequelem filmu. Tragiczna śmierć wymusiła na twórcy kompletną zmianę koncepcji. W 2022 zmaterializowała się ona pod postacią filmu "Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu" skoncentrowanego na dotąd drugoplanowych postaciach Wakandy.
Po wielu latach reżyser w końcu postanowił ujawnić, o czym miała opowiadać pierwotna wersja "Czarnej Pantery 2". Jak się okazuje, główny motyw filmu miał koncentrować się na relacji pomiędzy T'Challą a jego ośmioletnim synem. W wywiadzie Coogler powiedział:
Kluczowym elementem scenariusza był tak zwany "Rytuał Ósemki", zgodnie z którym książę, gdy kończy osiem lat, musi spędzić osiem dni w dziczy ze swoim ojcem. Zasada jest taka, iż przez te osiem dni książę może zadać ojcu dowolne pytanie, a ojciec bezwzględnie musi na nie odpowiedzieć. W trakcie tych ośmiu dni Namor przeprowadził atak. T’Challa miał obowiązek zmierzyć się z tym skrajnym niebezpieczeństwem, ale z powodu rytuału jego syn musiał być przy nim przez cały czas, bo inaczej złamaliby zasady, które nigdy wcześniej nie został naruszone. Cóż, to było szalone. Chadwick byłby w tym niesamowity, ale życie potoczyło się inaczej...
W dalszej części rozmowy reżyser dodał, iż bezpośrednio po napisaniu scenariusza chciał podzielić się nim z Chadwickiem Bosemanem, by zasięgnąć jego opinii. Aktor był już niestety w na tyle zaawansowanym stadium choroby, iż nie był w stanie tego zrobić.
Był w takim stanie, iż nie było to możliwe... Nasza relacja była bardzo szczególna. Znaczył dla mnie niezwykle dużo, ale dopiero po jego śmierci – od jego rodziny i przyjaciół – dowiedziałem się, jak dużo ja znaczyłem dla niego. Pamiętam, iż ta informacja mnie zniszczyła. Zastanawiałem się, czy on wiedział, jak wiele dla mnie znaczył. Naprawdę się nad tym zastanawiałem... Ale kochałem ten scenariusz. Włożyłem w tę wersję filmu ogrom pracy, bo czułem, iż naprawdę poznałem Chadwicka jako aktora. W pierwszej "Panterze" wiele mu narzuciłem, ale zrozumiałem, iż dopiero musnąłem powierzchnię jego aktorskich możliwości. To był tak naprawdę 180-stronicowy draft – dodał reżyser.
Najwierniejszych fanów Marvela może zainteresować też niespodziewane wyznanie dotyczące pierwszej części "Czarnej Pantery". Jak się okazuje, pierwotną intencją Cooglera było uczynienie przeciwnikiem T'Challi nie Erika Killmongera, a Kravena Łowcę – tego samego, który był bohaterem zeszłorocznego filmu. Niestety, marzenie reżysera zostało zablokowane z powodu konfliktu licencyjnego – prawa do jego postaci miało – i przez cały czas ma – Sony.
Miałem zamiar oprzeć się na serii "Panther" autorstwa Christophera Priesta, a ona zaczyna się od sceny z Panterą i Kravenem w kuchni. To jest pierwsza scena: Ross, Pantera i Kraven walczą w kuchni [...] Jestem wielkim fanem Spider-Mana, szczególnie serialu "Spider-Man: The Animated Series". Kraven tam występuje. W komiksach też jest świetny. Pomyślałem więc: "Hej, a może da się wstawić Kravena do filmu?". Odpowiedzieli: "Raczej nie, ale sprawdźmy". Skontaktowali się z Sony, a Sony powiedziało: "Absolutnie nie". Wrócili do mnie i powiedzieli: "Nie da się". Więc powiedziałem: "Okej".
Ostatecznie kontynuacja "Czarnej Pantery" o podtytule "Wakanda w moim sercu" opowiada historię rozgrywającą się po śmierci króla T'Challi, w której królowa Ramonda, Shuri, M'Baku, Okoye i Dora Milaje stają w obronie swojego ludu przed interwencją światowych mocarstw. Otwierając nowy rozdział swojej historii, mieszkańcy Wakandy łączą siły z War Dog Nakią i Everettem Rossem, by wytyczyć nowy kierunek dla swojego królestwa.
"Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu" – zwiastun

















