CSW Zamek Ujazdowski. „Oczy moje zwodzą pszczoły” i „Gleba i przyjaciele”

gazetatrybunalska.info 1 tydzień temu

Zdarza się, choć nieczęsto, iż z nierozpoznanych przyczyn powstają w „GT” zaległości w publikacji tekstów. Szczególnie dotkliwe jest to wówczas, gdy dotyczą materiałów opisujących wydarzenia artystycznie. Tak było w przypadku sprawozdania z dwóch wystaw prezentowanych w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, które obejrzałem w sierpniu 2025 roku.

Od 21 marca do 31 sierpnia 2025 roku można było oglądać wystawę „Oczy moje zwodzą pszczoły” – jedną z największych w ostatnich latach przekrojowych prezentacji współczesnej fotografii w CSW. Pokaz przygotowali kuratorzy Kamila Bondar i Łukasz Rusznica, zapraszając 46 artystek i artystów, od uznanych twórców takich jak Aneta Grzeszykowska, Rafał Milach czy Joanna Piotrowska, po młodsze pokolenie debiutantów.

Zwiedzającym ekspozycja przedstawiała różnorodne drogi wykorzystania fotografii w sztuce: od osobistych, refleksyjnych portretów i relacji rodzinnych po formalne eksperymenty z obrazem. W salach wystawowych obok tradycyjnych zdjęć pojawiały się instalacje łączące fotografię z innymi mediami, a końcowa część prezentacji pełniła także rolę czytelni książek fotograficznych, udostępnionych zwiedzającym do swobodnego przeglądania.

Całość wystawy sprawiała wrażenie chaotycznej. Trudno było uchwycić klucz, którym posługiwali się kuratorzy, ani zrekonstruować spójną logikę prowadzącą widza przez kolejne sale. Poszczególne prace, często interesujące i formalnie dopracowane, zestawiono obok siebie w sposób, który bardziej rozpraszał niż porządkował doświadczenie oglądania. Zamiast narastającej narracji pojawiało się poczucie przypadkowości i braku wyraźnych punktów odniesienia.

Czytaj także: „Pustoła, Pawłowska i Stacja Pi.Stacja w Bunkrze Sztuki w Krakowie”.

Jednocześnie nie sposób pominąć faktu, iż wiele pojedynczych realizacji zrobiło na mnie silne wrażenie. Zapadały w pamięć zwłaszcza projekty operujące intymnością i osobistym doświadczeniem, w których fotografia stawała się narzędziem opowieści o relacjach, cielesności i kruchości ludzkiego życia. Część prac wymagała zatrzymania się na dłużej i uważnego oglądu, co w rozproszonej strukturze wystawy nie zawsze było łatwe, ale tym wyraźniej podkreślało ich autonomiczną siłę.

Kuratorzy nie unikali tematów trudnych ani wizualnie kontrowersyjnych. Znalazły się więc cykle otwarcie podejmujące wątki nagości, cielesności i seksualności, prezentowane bez prób łagodzenia przekazu czy estetycznego kamuflażu (Karol Radziszewski). Widać było gotowość do konfrontowania widza z obrazami niewygodnymi i wytrącającymi z rutyny bezpiecznego odbioru sztuki. W niektórych przypadkach takie decyzje działały na korzyść ekspozycji, podkreślając jej odwagę i brak autocenzury.

30 portretów nagich mężczyzn Karola Radziszewskiego. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.

Problem pojawiał się wtedy, gdy zabrakło wyraźnego kontekstu dla tak silnych prac. Zestawienie projektów o bardzo różnym ciężarze emocjonalnym i społecznym odbywało się często bez wyraźnego komentarza kuratorskiego, co osłabiało ich oddziaływanie. Cykl o ogromnym potencjale emocjonalnym mógł ginąć w sąsiedztwie innych realizacji, zamiast wybrzmieć z należytą siłą. Podobnie prace odnoszące się do aktualnych napięć społecznych i politycznych traciły ostrość przez brak wyraźnego osadzenia w narracji całości.

W efekcie wystawa pozostawiła ambiwalentne wrażenie. Z jednej strony była to prezentacja odważna, momentami poruszająca i pozbawiona lęku przed tematami granicznymi. Z drugiej strony brak klarownej struktury sprawiał, iż zamiast spójnej opowieści o współczesnej fotografii otrzymaliśmy zbiór pojedynczych, nieraz bardzo mocnych głosów, które nie zawsze układały się w sensowną całość.

Salka Tiziana „All Sounds Within”, film na taśmie 16 mm. Foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska. Kliknij, aby powiększyć.

Drugą dużą ekspozycją była wystawa „Gleba i przyjaciele” (kuratorki: Marianna Dobkowska i Edith Jeřábková) prezentowana od końca czerwca do końca października. Tematem była gleba, ale nie w sensie symbolicznym czy dekoracyjnym, ale jako żywa, realna struktura, podtrzymująca życie i kształtująca nasze relacje ze światem. Zwiedzającym oferowano zarówno fotografie, instalacje, jak i filmy, w których artyści i artystki prowadzili widza od powierzchni ziemi w głąb jej mikroświata, pokazując procesy zwykle niewidoczne.

Czytaj także: „Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, pierwsza wizyta”.

W odbiorze wystawa była bardziej uporządkowana niż „Oczy moje zwodzą pszczoły”, ale też mniej spektakularna. Niektóre prace wymagały od widza cierpliwości i zatrzymania się przy drobnych detalach, by w pełni dostrzec ich sens. Najbardziej zapadły mi w pamięć fotografie, w których ludzkie ciało było obecne obok gleby, nie jako główny temat, ale jako świadek i współuczestnik życia ziemi. Widać było, iż kuratorzy nie bali się stawiać trudnych pytań o naszą odpowiedzialność wobec przyrody, a jednocześnie pozostawiali przestrzeń do osobistej refleksji. We wstępie do prezentacji kuratorki napisały:

Ludzkość jest zależna od ziemi jako źródła pożywienia, schronienia, środków do życia. Jednak nieuprzywilejowanej większości ludzi brakuje prawnej kontroli nad nią. Kobiety stanowią średnio mniej niż 20 procent właścicieli ziemskich na świecie; brakuje im bezpośrednich, niezapośredniczonych praw do ziemi. Ziemia jest zatem kwestią feministyczną, a snucie historii może być aktem solidarności wspierającym feministycznoglebowy opór walkę o suwerenność żywnościową, prawa pracowników wiejskich oraz zniesienie patriarchalnej struktury użytkowania ziemi.

To wystawa, która spokojnie, bez spektakularnych efektów, uwrażliwiała na to, co zwykle niedostrzegane, i zostawiała po sobie poczucie bliskości z naturą, którego nie da się wynieść wprost na zewnątrz, ale które działa długo po opuszczeniu sali. W pewnym stopniu budziła skojarzenia z prezentacją „Codzienne formy oporu”, o której pisałem w 2021 r.

→ M. Baryła

6.01.2026

• foto: Mariusz Baryła / Gazeta Trybunalska

• więcej o wystawach w CSW: > tutaj

• więcej o wystawach sztuki: > tutaj

© materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone; dalsze rozpowszechnianie treści tylko za zgodą wydawcy „Gazety Trybunalskiej”

Idź do oryginalnego materiału