Fiński Crimson Day po trzech latach ciszy powraca z nowym materiałem, który w pełni ukazuje charakter zespołu oraz jego muzyczne możliwości. „Dark Dimension”, wydany 22 maja, to album skierowany przede wszystkim do fanów Judas Priest, Primal Fear, HammerFall czy Burning Shadows. To już czwarty album studyjny tej formacji, a zarazem kolejny dowód na to, iż muzycy doskonale wiedzą, jak tworzyć wartościowe i godne uwagi wydawnictwa.
Największym atutem krążka jest jego atmosfera. „Dark Dimension” nie jest jedynie zbiorem utworów, ale spójną podróżą przez świat pełen niepokoju, wewnętrznych konfliktów i mrocznych zakamarków ludzkiej natury. Dużą rolę odgrywa tutaj produkcja, która nadaje całości odpowiednią moc i przejrzystość. Gitary brzmią masywnie, a duet Balzar/Rantanen stawia na energię, melodyjność oraz sprawdzone heavy metalowe rozwiązania. To właśnie dzięki nim materiał gwałtownie wpada w ucho i dostarcza słuchaczowi rozrywki na bardzo wysokim poziomie.
Uwagę przyciąga również wokalistka Milka Uusitalo, dysponująca interesującą barwą głosu i potrafiąca pokazać pazur w bardziej dynamicznych fragmentach. To bez wątpienia adekwatna osoba na adekwatnym miejscu. Jej wokal umiejętnie balansuje pomiędzy agresją a melodyjnością, dzięki czemu choćby spokojniejsze momenty nie tracą emocjonalnego napięcia.
Płyta zawiera dziesięć utworów, które składają się na około 45 minut muzyki. To zestaw na tyle różnorodny, iż niemal każdy fan klasycznego metalu znajdzie tu coś dla siebie. Już od pierwszych minut słychać, iż zespół stawia na energię. „War Machine” otwiera album z odpowiednim rozmachem, a później napięcie podtrzymują takie kompozycje jak „False Prophet” i „Hexed”, należące do najmocniejszych punktów programu. To właśnie w nich Crimson Day najskuteczniej łączy ciężar z chwytliwą melodyką – cechą, która od lat stanowi znak rozpoznawczy grupy.
Więcej mroku i melancholii odnajdziemy w stonowanym „The Outsider”. Z kolei tytułowy „Dark Dimension” przynosi więcej power metalowego charakteru oraz epickiego rozmachu. To właśnie dzięki takim utworom album nie popada w monotonię, a zespół pokazuje, iż potrafi umiejętnie urozmaicać swój repertuar.
Jednym z najmocniejszych momentów płyty jest bez wątpienia „Song of Fire”. Utwór stanowi wyraźny ukłon w stronę fińskiej sceny power metalowej i można w nim usłyszeć echa twórczości Stratovariusa. W podobnej stylistyce utrzymany jest rozpędzony „Black Wolves' Night”, gdzie Crimson Day po raz kolejny potwierdza swój potencjał i talent do tworzenia wysokiej klasy heavy/power metalu.
Na albumie znalazło się również miejsce dla ballady „Give Me the Pain”. To emocjonalny i wyciszony utwór, który wnosi do całości nieco oddechu, choć osobiście nie przekonuje mnie tak bardzo jak pozostałe kompozycje. Z kolei singlowy „Hexed” prezentuje bardziej przebojowe oblicze zespołu i ma wszelkie predyspozycje, by stać się koncertowym faworytem publiczności.
Całość zamyka podniosły i nastrojowy „The Winter Is Here to Stay”, w którym zespół stawia na epicki klimat i rozbudowane aranżacje. Również w takim wydaniu Crimson Day prezentuje się bardzo przekonująco.
„Dark Dimension” to album dla fanów klasycznego heavy metalu, którzy nie oczekują gatunkowej rewolucji, ale solidnie napisanych utworów, chwytliwych melodii i mrocznej atmosfery. Crimson Day udowadnia, iż choćby bez eksperymentów można stworzyć płytę, do której chce się wracać. Do ideału wprawdzie nieco brakuje, ale jest to wydawnictwo oferujące czystą, niewymuszoną metalową rozrywkę na wysokim poziomie.
Ocena: 7,5/10










