„CRASH” w BWA Tarnów

magazynszum.pl 1 dzień temu

CRASH to wystawa o emocjach doprowadzonych do granic intensywności – o przesterze jako podstawowym stanie współczesności. W 2026 roku mija 30 lat od premiery kultowego filmu Crash Davida Cronenberga – jednej z najbardziej radykalnych diagnoz późnego kapitalizmu i emocjonalnego wyczerpania człowieka końca XX wieku. Cronenberg, adaptując powieść J.G. Ballarda, stworzył świat, w którym ciało, technologia i pożądanie splatają się w jeden układ przeciążeń. Bohaterowie filmu nie są już zdolni do przeżywania emocji w „normalnej” skali – potrzebują deformacji, kolizji, kontaktu z metalem i katastrofą, by odzyskać poczucie realności własnego istnienia.

Dziś, trzy dekady później, estetyka i intuicje Crash wydają się bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej. Współczesność funkcjonuje w stanie permanentnego przeciążenia. Żyjemy w kulturze nieustannego przyspieszenia, nadmiaru bodźców i emocjonalnego overdriveu. Algorytmy rywalizują o uwagę poprzez eskalację afektów, media społecznościowe zamieniają emocje w walutę, a codzienność rozgrywa się pomiędzy kompulsywnym pobudzeniem a chronicznym wyczerpaniem.

Kasper Lecnim, Irmina Rusicka, „Wyrosną nie tylko kwiaty”, 2026, widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek
Andrzej Karmasz, „Kolekcja sukni hybrydowych”, od 2025, widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek
Andrzej Karmasz, „Kolekcja sukni hybrydowych”, od 2025, widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek

Paradoksalnie jednak im więcej bodźców produkuje współczesna kultura, tym trudniej naprawdę coś poczuć. Przebodźcowane ciała stają się jednocześnie znieczulone. Kultura wellness, język troski, samodoskonalenia i dobrostanu, nie prowadzą do ukojenia, ale często stają się kolejnymi narzędziami samokontroli i produkcji wydajności. W rezultacie intensywność musi być stale podkręcana. Żeby coś dotknęło nerwu – trzeba mocniej. Głośniej. Szybciej. Bardziej ekstremalnie.

W tym sensie przester nie jest już anomalią. Stał się podstawową emocją współczesności.

Wystawa odwołuje się do szeregu diagnoz filozoficznych opisujących kondycję późnego kapitalizmu i społeczeństwa przeciążenia. Georges Bataille pisał o nadmiarze energii, który domaga się wyładowania – w transie, destrukcji, erotyzmie czy przemocy. Paul Virilio zauważał, iż każda technologia prędkości produkuje również własny typ katastrofy: samochód wynajduje wypadek drogowy, internet – awarię i przeciążenie percepcji. Byung-Chul Han opisywał współczesność jako „społeczeństwo zmęczenia”, w którym przemoc nie działa już poprzez zakaz, ale poprzez nadmiar możliwości, produktywności i pozytywności. Mark Fisher diagnozował emocjonalne spłaszczenie późnego kapitalizmu, w którym choćby bunt i melancholia zostają wchłonięte przez mechanizmy rynku. Zygmunt Bauman pisał o płynności współczesności, w której nic nie utrzymuje trwałego kształtu, a Eva Illouz pokazywała, jak emocje zostały włączone w logikę rynku i produktywności. Deleuze i Guattari traktowali intensywność jako podstawową formę życia – siłę zdolną wyrwać ciało z automatyzmu codzienności. Wszystkie te diagnozy spotykają się w punkcie przeciążenia – crashu rozumianego nie jako pojedyncza katastrofa, ale jako permanentny stan kultury.

W tym kontekście wystawa CRASH staje się przestrzenią testowania intensywności. Eksponowane prace nie tyle reprezentują rzeczywistość, ile działają jak sensoryczne wypadki – momenty zderzeń, deformacji, przeciążeń i utraty stabilności. Każda z osób artystycznych bada inny wymiar współczesnego przesteru: ciało poddane transformacji, materiały tracące integralność, emocje doprowadzone do granic wytrzymałości, społeczne mechanizmy kontroli ukrywające się pod językiem troski czy estetykę nadmiaru funkcjonującą jako codzienny krajobraz psychiczny.

Widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek
Widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek
Widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek
Widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek

Wystawa rozwija się w trzech stanach intensywności:

PRE-CRASH – stanu napięcia przed katastrofą, przeciążenia oczekującego na impuls;
IMPACT – momentu kolizji, przesteru i gwałtownego odzyskiwania czucia;
POST-CRASH / OVERDRIVE – etapu, w którym z deformacji i rozpadu wyłania się nowa, choć niestabilna forma percepcji.

W pracach Martyny Jastrzębskiej miękkość, melancholia i cielesność osiągają granice rozpadu. Jej organiczne formy balansują pomiędzy ochroną a deformacją, czułością i destrukcją. Artystka buduje obiekty zawieszone pomiędzy biologiczną kruchością a emocjonalnym przeciążeniem. Ciała pokryte ochronnym meszkiem, zdeformowane figury i napięcie pomiędzy śmiercią a miękkością tworzą wizję świata, w którym rozpad staje się jednocześnie mechanizmem obronnym i formą transformacji.

Aleksandra Went wydobywa z kolei z codziennych krajobrazów ruin ślady domowych katastrof. Punktem wyjścia dla jej ceramicznych obiektów stają się fragmenty kafli i glazur odnajdywane podczas spacerów po leśnych drogach utwardzanych gruzem z okolicznych remontów. Ceramiczne odpryski stają się emocjonalnymi artefaktami przemocy, konfliktów i niewidzialnych katastrof rozgrywających się w codziennym życiu. Went pokazuje crash w jego najbardziej intymnym wymiarze – jako cichy, rozproszony proces dezintegracji wpisany w domową rzeczywistość.

Andrzej Karmasz łączy historyczne techniki krawieckie z częściami samochodowych karoserii, tworząc hybrydyczne obiekty zawieszone pomiędzy modą, fetyszem i wrakiem technologicznym. Jego suknie funkcjonują jak organizmy po zderzeniu – eleganckie, niepokojące i niemożliwe do jednoznacznego sklasyfikowania. Prace Karmasza rozwijają jedno z centralnych napięć obecnych w filmie Cronenberga – erotyczną i emocjonalną relację człowieka z maszyną oraz fascynację deformacją jako nowym językiem estetyki.

Malarstwo Kacpra Bieli funkcjonuje jak zapis momentu tuż przed katastrofą lub chwilę po niej – przestrzeń zawieszoną pomiędzy cielesnością, przemocą i emocjonalnym rozpadem. Artysta zestawia obrazy ludzkich ciał z przedstawieniami wraków samochodów, budując niepokojące, niedomknięte narracje pozbawione jednoznacznych punktów odniesienia. Odwołania do Freuda, ikonografii męczeństwa i cielesnego bólu otwierają pytania o współczesne formy autodestrukcji oraz o kulturową fascynację cierpieniem jako źródłem intensywności.

Grzegorz Kumorek, „Zmęczenie materiału”, 2026, widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek
Kasper Lecnim i Irmina Rusicka, „Eksperyment kropli paku”, wideo streaming, 2026, widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek
Widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek
Widok wystawy „CRASH”, BWA Tarnów, fot. Grzegorz Kwiek

Rzeźby Grzegorza Kumorka rozwijają ideę crashu jako procesu powolnego przeciążenia. Artysta interesuje się momentem przed załamaniem – chwilą, w której forma przez cały czas trwa, choć jej stabilność jest już wyłącznie tymczasowa. Tworzone przez niego obiekty funkcjonują w stanie permanentnego napięcia: siły utrzymujące konstrukcję są jednocześnie siłami prowadzącymi do jej osłabienia i przyszłego rozpadu. Kumorek traktuje „zmęczenie materiału” zarówno jako zjawisko fizyczne, jak i metaforę współczesnego doświadczenia psychicznego i cielesnego wyczerpania. To rzeźby o przeciążeniu wpisanym w samą materię.

Prace Irminy Rusickiej i Kaspra Lecima podejmują temat crashu w wymiarze historycznym i infrastrukturalnym. Punktem wyjścia staje się figura serpentyny – modernistycznego neonu dawnego Centralnego Domu Towarowego w Warszawie, symbolu socjalistycznej utopii postępu, technologii i modernizacji. Artyści rekonstruują ten znak, by następnie poddać go procesowi destrukcji: zgniatają go, tną i przetwarzają w serię rzeźbiarskich obiektów zbudowanych z gruzu, gazobetonu, stalowych zbrojeń i instalacyjnych odpadów. Modernistyczna obietnica przyszłości zostaje tu dosłownie sprowadzona do stanu ruin i szczątków infrastruktury. Obiekty przypominają jednocześnie archeologiczne relikty i pozostałości po katastrofie systemu. Towarzyszący im streaming z Eksperymentu kropli paku dodatkowo wzmacnia doświadczenie czasu przeciążenia – procesu niemal niewidzialnego, ale nieuchronnego. Powolny wyciek smoły staje się metaforą współczesności funkcjonującej w stanie ciągłego, rozciągniętego crashu: katastrofy, która nie wydarza się nagle, ale trwa nieustannie, rozgrywając się w tempie zbyt wolnym, byśmy mogli ją dostrzec na co dzień.

Crash nie jest tutaj końcem. Jest metodą odzyskiwania intensywności. Formą oporu wobec kultury wygładzenia, optymalizacji i emocjonalnej sterylności. W świecie, który nieustannie neutralizuje doświadczenie, tylko przeciążenie wydaje się jeszcze zdolne wywołać realną reakcję ciała.

To opowieść o emocjonalności w trybie level hard. O kulturze, która utraciła zdolność subtelnego odczuwania i dlatego nieustannie podkręca własne potencjometry. O świecie, w którym crash nie oznacza już katastrofy – ale próbę odzyskania kontaktu z rzeczywistością.

Emi Orzechowska

Idź do oryginalnego materiału