17 stycznia przypada 22. rocznica śmierci Czesława Niemena. Legendarny muzyk, poza znaną wokalistką Natalią Niemen, miał także dwie młodsze córki - Marię i Eleonorę. Ta ostatnia bywa przedstawiana zarówno pod panieńskim nazwiskiem, jak i jako Eleonora Atalay, nazwisko przyjęła bowiem po mężu. Z okazji rocznicy śmierci ojca, córka wokalisty postanowiła podzielić się osobistymi wspomnieniami. Jak zapamiętała gwiazdę polskiej sceny muzycznej?
REKLAMA
Zobacz wideo Niemen nie farbuje włosów. "Nie płacę co miesiąc"
Córka Czesława Niemena o prywatnym obliczu artysty. "Czasem się kłóciliśmy, spieraliśmy o różne poglądy"
17 stycznia Eleonora, córka Czesława Niemena, była gościnią "halo tu polsat". W programie na żywo zdecydowała się wrócić wspomnieniami do relacji z ojcem i opowiedzieć o nim z bardzo osobistej, prywatnej perspektywy. Zaznaczyła, iż zapamiętała go jako bardzo empatycznego i ludzkiego. Już na początku rozmowy wróciły do niej obrazy z dzieciństwa związane z czasem spędzanym z ojcem. - Miał rodzaj takiej organizacji, iż kiedy tworzył, to tworzył, ale kiedy siedział z nami, rozmawiał, to był z nami na 100 proc. - podkreśliła. Eleonora nie ukrywa, iż dziś najbardziej brakuje jej rozmów z tatą i wspólnie spędzanego czasu. - Ja tęsknię adekwatnie za tatą. Bardzo lubiłam z nim rozmawiać o życiu, trochę filozofować. Jeździliśmy razem po wodę oligoceńską albo po zakupy, spędzaliśmy miło czas razem - dodała Eleonora.
Jak się okazało, relacja ojca z córką nie była jednak pozbawiona sporów. - Czasem się bardzo kłóciliśmy, spieraliśmy o różne poglądy nawet, ale to było zawsze konstruktywne i brakuje mi go jako takiego mojego kompana, można powiedzieć, przyjaciela, zaryzykowałabym choćby - stwierdziła.
Eleonora Niemen wspomina sylwestra z ojcem. "Nie było taksówki, więc powiedział, iż idziemy na piechotę"
Córka artysty przywołała także barwne anegdoty z życia codziennego, jak ta związana z sylwestrem, kiedy wystąpili razem na scenie. - Nie zapomnę takiej sytuacji, kiedy miałam zaszczyt zaśpiewać z nim w chórkach "Dziwny jest ten świat" w 2000 roku - zaczęła. Po koncercie nie udało się jednak wrócić do domu taksówką. - Pamiętam, iż tata dzwonił i mówił, iż nie ma taksówki, więc powiedział, iż idziemy na piechotę. Byłam w totalnym szoku, iż tak po prostu, jak to? Tata decyduje się iść ulicą i faktycznie naprawdę bardzo dużo ludzi szło w stronę Żoliborza. Tata wziął za mnie plecak i pierwszy raz z nim szłam po prostu przez Warszawę na piechotę - podsumowała.




