*Zapisane w pamiętniku, Halina Popławska*
Co ty wygadujesz, Halino?! Krzysztof cisnął na stół kartkę i walnął pięścią w blat. Jakie znów badania? Oszalałaś?
Nie drzyj się na mnie! Halina zerwała się z kanapy, z oczu jej biła złość. Mam prawo wiedzieć prawdę! Kinga z każdym dniem mniej jest do ciebie podobna, a ty doskonale to widzisz!
To moja córka! krzyknął Krzysztof. Nasza córka! A jeżeli jeszcze raz wspomnisz o tych cholernych testach, to
To co? wyzywająco spytała Halina, ujmując się pod boki. Co mi zrobisz? Wypędzisz? To dawaj! Tylko najpierw się dowiemy, czyja córka wychowuje się w naszym domu!
Krzysztof ciężko opadł na krzesło, przesuwając dłonią po twarzy. Takiej awantury nigdy u nich nie było. choćby w najgorszych chwilach nie doszło do krzyków i oskarżeń.
Halina, co się z tobą dzieje? spytał zmęczonym głosem. Skąd te niedorzeczne myśli? Kinga urodziła się w szpitalu, sam ją odebrałem. Nie pamiętasz?
Pamiętam syknęła przez zęby. Ale wątpliwości nie znikają.
Podeszła do kredensu i wyjęła rodzinne fotografie. Porozkładała je przed mężem na stole.
Patrz wskazała palcem. Oto Kinga jako roczne dziecko. Jasne loczki, błękitne oczy. Tu jako trzylatka. Nic się nie zmieniło. A teraz, ma piętnaście lat. Ciemne, proste włosy, brązowe oczy. Wytłumacz mi, jak to możliwe?
Dzieci rosną, zmieniają się próbował protestować Krzysztof. Okres dojrzewania, hormony
Hormony nie zmieniają koloru oczu! przerwała mu Halina. I nie prostują loków! A wzrost? Piętnaście lat, a głowę wyższa ode mnie! Skąd ten wzrost, skoro oboje jesteśmy średniego wzrostu?
Krzysztof milczał, wpatrzony w zdjęcia. Rzeczywiście, przemiana była uderzająca. Mała dziewczynka o jasnych włosach stała się wysoką, ciemnowłosą nastolatką o południowych rysach twarzy.
Może poszła w babcię niepewnie zauważył. Albo prababcię. Genetyka to skomplikowana sprawa.
W jaką babcię? oburzyła się Halina. Moi rodzice są jasnowłosi, twoi też. Prababcie i pradziadkowie także. Skąd te wschodnie rysy?
Do pokoju weszła Kinga. Wysoka, smukła dziewczyna z długimi ciemnymi włosami i wielkimi brązowymi oczami. Piękna, ale naprawdę zupełnie niepodobna do rodziców.
O co się kłócicie? spytała, spoglądając to na ojca, to na matkę. Sąsiedzi już narzekają.
Nic ważnego, córeczko pospiesznie odparł Krzysztof. Mama trochę nerwowa.
Z jakiego powodu? Kinga usiadła na kanapie i podciągnęła nogi. Znowu praca daje w kość?
Halina uważnie spojrzała na córkę. Spokojna, rozsądna, zupełnie inna niż ona, emocjonalna. I zewnętrznie obca.
żKinga, powiedz szczerze spytała nagle Halina nigdy nie przyszło ci do głowy, dlaczego tak mało jesteś do nas podobna?
Mamo! oburzył się Krzysztof.
Co „mamo”? Halina zwróciła się do męża. Niech odpowie. To ją też dotyczy.
Kinga wzruszyła ramionami.
Nie wiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. A czy to ważne? Wy jesteście moimi rodzicami.
Oczywiście, córeczko Krzysztof objął dziewczynę. Nie słuchaj mamy, po prostu miała ciężki dzień.
Halina z irytacją patrzyła na tę scenę. Mąż i córka doskonale rozzumieli się bez słów. Ona czuła się obco we własnej rodzinie.
Idź odrobić lekcje powiedziała Kingi. Muszę porozmawiać z tatą.
Kinga skinęła głową i wyszła z pokoju. Krzysztof odprowadził ją wzrokiem i zwrócił się do żony.
Po co ją ranić? spytał cicho. Ona nie jest niczemu winna.
A kto jest winien? Halina usiadła naprzeciwko męża. Krzysiu, chcę znać prawdę. jeżeli Kinga jest naszą córką, testy to potwierdzą. A jeżeli nie
jeżeli nie, to co? przerwał. Wypędzisz dziecko na ulicę? Przestaniesz je kochać?
Halina zamilkła. Sama nie wiedziała, co zrobi, gdy potwierdzą się jej obawy.
Kocham ją przyznała. Ale potrzebuję prawdy.
Krzysztof wstał i podszedł do okna. Na podwórku bawiły się dzieci, mamy spacerowały z wózkami. Zwyczajne życie, w którym nie ma miejsca na takie straszne podejrzenia.
Halina, a jeżeli prawda okaże się inna, niż się spodziewasz? spytał, nie odwracając się. Co wtedy?
Nie wiem odpowiedziała szczerze. Ale dłużej nie mogę żyć w niepewności.
Wieczorem Krzysztof długo nie mógł zasnąć. Leżał i myślał, jak ich życie zmieniło się w ciągu jednego dnia. Rano byli zwykłą rodziną, a teraz
Obok Halina wierciła się. Te
Pewnego dnia, kiedy już dawno zapomnieli o tamtym zamęcie, Liza przyniosła do domu stare albumy, a przeglądając zdjęcia dziadków po mieczu, nagle wykrzyknęła: „O rany, babcia Halina miała przecież takie same smagłe policzki i kasztanowe włosy jak ja!”.