Bez wahania kręcę to dalej.
Najnowszy krążek najlepszego polskiego zespołu. W czasach szybkich i skrótowych opinii, to adekwatnie wystarczy. Można się rozejść. Oczywiście na tym nie poprzestanę, a jednocześnie podkreślenia wymaga, iż powyższa opinia wcale nie musi odbiegać od prawdy. Autorzy „Sanatorium” mają umiejętność komponowanie muzyki pop w wersji mocno pokręconej, udającej się do wewnątrz i – ku zdziwieniu – znajdującej pokaźne grono odbiorców.
„Magia” nie odstaje poziomem od poprzedniczki. Katarzyna Kowalczyk i Łukasz Rozmysłowski swoimi alchemicznymi zdolnościami potrafią przygotować zestaw piosenek, od których nie tylko nie da się oderwać, co po prostu robić się tego nie chce. Lub nie można. Muzyka utknęła na cienkiej granicy między duchologią a rzeczywistością, między melodią a rozmyciem. Wszystko jest ściśle zaplanowane i dobrze zagrane. Własny warsztat pisania piosenek rozszerzyli nienachalnie, acz słyszalnie.
Bez zbędnego wstępu trafiamy w ich świat. „Rosa” jest onirycznym popisem, a tekst śpiewany przez Kachę natychmiast sprowadza na nas wyraziste obrazy: „Usiądziemy na chwilę na lepki asfalt / zapadniemy się głębiej”. To dobra chwila, by napisać coś więcej o tekstach. Raz, iż stanowią o sile zespoły, dwa, iż po raz kolejny kradną nie małą część uwagi. Mają swój wewnętrzny porządek, choć na zewnątrz mogą nie sprawiać takiego wrażenia. Wprowadzają dobrze zaplanowaną mglistość.
W opisie nowych Coals najbardziej pomocny może być utwór „Fanga” z gościnnym udziałem Kasi Lins, a gości nie brakuje na płycie. Mamy więc nową osobę śpiewającą, znakomite otwarcie muzyczne, bardzo rozbudowane. Duet uzyskał niezwykłą płynność. Nieoczywistym wyborem do podparcia tezy jest utwór „Milion” z kapitalną melodią i jeszcze lepszym refrenem: „Nie musisz mnie lubić wcale / Nie bawi mnie to, co znane / Może wiele na tym tracę / Bez wahania kręcę to dalej”.
Absolutnym faworytem jest „Pierrot” z minimalistycznym początkiem, który w chwilę zalany został nostalgią. A już nie będę cytował tekstu, choć kusi bardzo. Tak dobrze pomyślanych piosenek, dopracowanych w najmniejszych szczegółach, naszpikowanych emocjami, nie ma aż tak wiele. Swobodnie zmieszane języki odpowiadają swobodnie zmieszanym stylom muzycznym. Prawdę mówiąc nie sądziłem, iż Coals przeskoczą samych siebie z poprzedniej płyty. Na szczęście byłem w błędzie.
Sony | 2026
FB: https://www.facebook.com/CoalsMusic













