Cin cin – skąd się wziął włoski toast

duecappucci.pl 1 dzień temu

Kieliszki prosecco w górę, uśmiechy, brzęk szkła i chóralne „Cin cin!”. Większość z nas jest przekonana, iż to po prostu odgłos stukających się kieliszków zapisany literami – i iż Włosi wymyślili go przy pierwszej butelce wina. Nic bardziej mylnego. Najbardziej włoski toast świata przypłynął statkiem z Chin, po drodze zahaczył o wiktoriańską Anglię i londyńską operetkę, a włoscy znawcy etykiety do dziś kręcą na niego nosem. W tym tekście wyjaśniamy, co naprawdę znaczy cin cin, skąd się wziął, co mówi o nim galateo – i jak wznieść kieliszek we Włoszech, żeby nie popełnić gafy.

Co znaczy „cin cin” – włoskie „na zdrowie” z obcym paszportem

Słownik Treccani definiuje cin cin (pisane też łącznie: cincin) jako formułę dobrego życzenia przy wznoszeniu toastu, w znaczeniu „alla salute”, czyli „na zdrowie”. Jako rzeczownik oznacza też sam toast albo stuknięcie się kieliszkami: fare cin cin to po prostu „stuknąć się”. Wymawia się je tak, jak wygląda po polsku: „czin czin”, bo włoskie ci czyta się jak nasze „czi”.

Ciekawe jest to, co Treccani dopisuje w tym samym haśle: pierwotnie była to chińska formuła grzecznościowa, a Włosi dopiero później zaczęli ją rozumieć onomatopeicznie – jako dźwięk dwóch zderzających się kieliszków. Innymi słowy, skojarzenie z brzękiem szkła jest prawdziwe, ale wtórne. Słowo nie powstało jako naśladowanie dźwięku, tylko trafiło na podatny grunt, bo tak ładnie do niego pasowało.

Skąd pochodzi cin cin – z portu w Kantonie do włoskiej trattorii

Podobnie jak przy magari, które przywędrowało z greki, korzenie cin cin leżą daleko poza Włochami. Źródłem jest chińskie qǐng (請), czyli „proszę”, podwojone w uprzejme qǐng qǐng – „proszę, proszę, częstuj się”. Serwis Una parola al giorno opisuje, iż w czasach dynastii Qing mieszkańcy Kantonu używali go, podając herbatę zachodnim kupcom i marynarzom. Ci przerobili je w portowym pidgin English na chin-chin – żartobliwe pozdrowienie. Najstarszy znany zapis pochodzi z 1795 roku: brytyjski dyplomata Michael Symes notuje powtarzane „Chin Chin, Chin Chin” jako chiński zwrot powitalny.

Z portów słowo trafiło do wiktoriańskiej Anglii, gdzie chin-chin stało się modnym toastem. Treccani wskazuje, iż rozsławiła je operetka The Geisha Sidneya Jonesa, wystawiona w Londynie w 1896 roku – jedna z piosenek nosiła tytuł „Chin Chin Chinaman”. Do Włoch zwrot dotarł najpewniej na początku XX wieku; dokładnej daty nikt nie zna, a we Francji pierwsze poświadczenie pochodzi z 1902 roku. Dopiero tu, w krainie prosecco i wina, chin-chin zamieniło się w cin cin i dostało drugie życie jako odgłos szkła.

Cin cin a galateo – czego nie wypada przy włoskim toaście

Tu czeka niespodzianka: włoska etykieta za cin cin nie przepada. Samuele Briatore, prezes Accademia Italiana Galateo, w rozmowie z dziennikiem Il Post nazwał je „onomatopeją o znaczeniu, które słabo pasuje do toastu”. Według zasad galateo przy formalnym stole nie mówi się „cin cin” i nie stuka się kieliszkami – wystarczy unieść kieliszek, spojrzeć rozmówcy w oczy i potwierdzić życzenie uśmiechem. Kieliszek trzyma się za nóżkę, żeby nie ogrzewać wina dłonią. Samo słowo brindisi („toast”) też jest zresztą importem: etymolog Ottorino Pianigiani wywodził je od niemieckiego bring dir’s – „przynoszę to tobie”, czyli kieliszek wznoszony za czyjeś zdrowie.

W praktyce, na luzie, przy aperitivo czy rodzinnym obiedzie, cin cin słychać we Włoszech na każdym kroku – etykieta dotyczy raczej eleganckich kolacji i wesel. Zamiast niego możesz powiedzieć salute! („zdrowie!”) albo alla nostra! („za nas!”). Przy stole krąży też garść przesądów, które opisywaliśmy przy włoskich przesądach: nie krzyżuje się rąk i kieliszków z innymi parami, a toast wodą podobno przynosi pecha – według marynarskiego przesądu ten, kto wznosi toast wodą, zginie w morzu.

FraDue radzi

Posłuchaj starego mnicha. W refektarzu nie stukamy się kubkami, ale kiedy brat Anselmo nalewa wina, podnosi kubek i patrzy mi w oczy. Alla salute, fratello. Nie potrzeba brzęku. Słowo przypłynęło z Chin i znaczyło po prostu proszę, częstuj się. I to jest cały sekret toastu: nie hałas szkła, tylko to, iż ktoś przy stole chce się z tobą podzielić.
Cin cin: toast, który przypłynął z Chin, a we Włoszech nauczył się brzmieć jak szkło.

Cin cin w podróży – dlaczego nie mów tego w Japonii

Cin cin to dziś toast międzynarodowy: Francuzi mówią tchin-tchin, Brytyjczycy starszej daty wciąż rzucają chin-chin. Jest jednak jeden kraj, w którym lepiej ugryźć się w język. W Japonii chin chin (ちんちん) to dziecięce, potoczne określenie męskiego przyrodzenia, a włoski toast brzmi dokładnie tak samo. Włoski dziennik Linkiesta, zbierając toasty z całego świata, zatytułował tekst wprost: „Cin cin! Ale nie mówcie tego w Japonii”. Tam mówi się kanpai.

Dla podróżnika po Włoszech wniosek jest prosty. Przy barze, przy spritzu czy kieliszku wina z kolegami cin cin jest naturalne i nikt nie zmarszczy brwi. Na eleganckiej kolacji czy weselu lepiej postawić na spojrzenie w oczy i ciche salute – to ta sama wrażliwość na formę, którą opisaliśmy przy bella figura. A gdy wieczór się kończy, zamiast kolejnego toastu wystarczy ciepłe arrivederci.

Werdykt źródeł

  • MIT „Cin cin to po prostu odgłos stukających się kieliszków.” Słowo pochodzi z chińskiego qǐng qǐng („proszę, proszę”) przez portowe pidgin English chin-chin. Skojarzenie z brzękiem szkła przyszło dopiero we Włoszech (Treccani).
  • FAKT Najstarszy znany zapis angielskiego chin-chin pochodzi z 1795 roku (Michael Symes), jako chiński zwrot powitalny.
  • FAKT Zwrot spopularyzowała w Europie londyńska operetka The Geisha Sidneya Jonesa z 1896 roku (Treccani).
  • SPORNE Kiedy cin cin trafiło do Włoch? Dokładnej daty nie ma – przypuszczalnie początek XX wieku; we Francji pierwsze poświadczenie pochodzi z 1902 roku.
  • FAKT Accademia Italiana Galateo odradza mówienie „cin cin” i stukanie się kieliszkami przy formalnym stole (Il Post).
  • MIT „Toast wodą przynosi śmierć w morzu.” To marynarski przesąd bez żadnego potwierdzenia – choć we Włoszech wiele osób wciąż go przestrzega.

Następnym razem, gdy wzniesiesz kieliszek z okrzykiem „cin cin”, pomyśl, ile to słowo przeszło: chińską herbaciarnię, pokład żaglowca, londyńską scenę i włoską trattorię. jeżeli chcesz zajrzeć głębiej, pełne hasło znajdziesz w słowniku Treccani, a zasady włoskiego toastu według galateo – w tekście dziennika Il Post.

Ten wpis jest częścią naszego cyklu Włochy wyjaśnione – w którym tłumaczymy to, czego nie znajdziesz w przewodnikach. jeżeli lubisz włoskie słówka z charakterem, zajrzyj też do tekstu o mamma mia i innych włoskich wykrzyknikach oraz o tym, jak przywitać się po włosku.

Najczęstsze pytania

Co znaczy cin cin?

To włoski toast w znaczeniu „na zdrowie” (alla salute). Jako rzeczownik oznacza też samo stuknięcie się kieliszkami: fare cin cin. Wymawia się „czin czin”.

Skąd pochodzi cin cin?

Z Chin. Źródłem jest chińskie qǐng qǐng („proszę, proszę”), które w portach Kantonu zamieniło się w angielskie chin-chin. Do Włoch zwrot dotarł prawdopodobnie na początku XX wieku i dopiero tam skojarzono go z brzękiem kieliszków.

Czy mówienie cin cin to błąd według savoir-vivre?

Według Accademia Italiana Galateo przy formalnym stole lepiej nie mówić „cin cin” i nie stukać się kieliszkami – wystarczy unieść kieliszek i spojrzeć w oczy. W luźnych sytuacjach, przy aperitivo czy z przyjaciółmi, „cin cin” jest we Włoszech zupełnie naturalne.

Co powiedzieć zamiast cin cin?

Najprościej salute! („zdrowie!”) albo alla salute! („na zdrowie!”). Wśród przyjaciół popularne jest też alla nostra! („za nas!”). W Japonii nie używaj „cin cin” – tam brzmi to dwuznacznie, a toast to kanpai.

Idź do oryginalnego materiału