REKLAMA
Zobacz wideo
Zakaz alkoholu w Sejmie. Senyszyn o pijanych politykach
Magdalena Cielecka zeznawała przed sądem. W tle reklama alkoholuJak poinformował PAP, Cielecka nie przyznała się do winy. Podkreśliła przy tym, iż nie zamierzała nikogo namawiać do spożywania alkoholu i jedynie "przyjęła komercyjną propozycję" reklamy, w której zagrała. - Wiedziałam, iż klient będzie używał tych materiałów po mojej akceptacji. (...) Do mnie należało zaakceptowanie wyglądu, "layoutu". (...) Natomiast, gdzie później, w jaki sposób, w jakiej częstotliwości i w jakim trybie będą publikowane te posty, nie wiedziałam. Nie miałam takiej wiedzy - miała powiedzieć w sądzie gwiazda.Cielecka zaznaczyła, iż aktualnie jest bardziej świadoma w tym zakresie. - Dzisiaj mam większą wiedzę na ten temat. Nie rozróżniałam reklamy piwa od reklamy drinka, której ja stałam się częścią. (...) Pomyślałam sobie, iż jest to jakiś lifestyle, który mogę pokazać, w którym mogę być wiarygodna, który mi się proponuje - dodała podczas rozprawy. Zdaniem gwiazdy, gdyby wówczas posiadała wiedzę w opisywanym temacie, nie zdecydowałaby się na wzięcie udziału w reklamie.Magdalenie Cieleckiej i Bogusławowi Lindzie grozi spora kara pieniężnaTego samego dnia w sądzie zeznawał również pracownik agencji, który koordynował współpracę z Cielecką. Wyjawił on, iż aktorka wywiązała się z umowy, która dotyczyła promocji konkretnej marki. Co ważne, postępowanie ws. Magdaleny Cieleckiej i Bogusława Lindy (który nie pojawił się w poniedziałek w sądzie) rozpoczęło się po zawiadomieniu złożonym przez aktywistę Jana Śpiewaka. Parze aktorów grozi kara od 10 tys. do 500 tys. złotych. 9 lutego sędzia podjął jednak decyzję o przerwie w rozprawie do 12 marca.











