W 1910 r. ukazał się poemat Marii Konopnickiej (1842-1910) Pan Balcer w Brazylii ze słynną inwokacją: „Idziem do ciebie, ziemio, matko nasza…”, będącą pisarskim testamentem autorki, którą Adam Grzymała-Siedlecki uznał za „geniusza komunikatywności”, a o której w drugim tomie Dzienników młody Stefan Żeromski napisał, iż „Nasze pokolenie ma swojego wieszcza w osobie Konopnickiej”.
W dołączonym do tego utworu poemacie Unici Maria Konopnicka wyznała:
Chełmie, miasto podparte nieszczęść swoich górą,
Jakżeś mi czarną w oczach pokryło się chmurą,
Kiedym żałości pełna i wstydu, i trwogi,
Jakbym w dom zadżumionych wchodziła w twe progi.
W Panu Balcerze w Brazylii Maria Konopnicka ukazała tragiczne, tułacze losy chłopa polskiego, ale przede wszystkim historyczny moment przełomowy, w którym rozbudzona „wielkość duszy” ludu, stanie się głównym aktorem przemian dziejowych w Polsce rozdartej pomiędzy trzech zaborców.
Wykorzystała motywy biblijne i polskie ludowe pieśni religijne oraz romantyczny mit narodu wybranego – ludu polskiego – i ziemi swojskiej, umęczonej ale świętej, wybranej, którą jest Polska i do której z ziemi obcej, przeklętej, wracają polscy emigranci.
Cząstką tej polskiej ziemi, ziemi świętej, swojskiej i umęczonej, była Ziemia Chełmska i Chełm, pokryty czarną chmurą, podparty nieszczęść swoich górą: kredową górą, która swoją niebotyczną wysokością przez stulecia górowała nad Chełmem do czasu, gdy w latach siedemdziesiątych XX wieku przerobiła ją na cement największa wówczas w Polsce Ludowej Cementowania „Chełm”.
Do Chełma (i Włodawy) „żałości pełna i wstydu, i trwogi”, Maria Konopnicka przyjechała w 1893 roku, w okresie zbrodniczego prześladowania unitów przez rząd carski, który dekretem (ukazem) z 1875 r. nakazał unitom przyjęcie prawosławia.
Jerzy Starnawski:
„Prześladowanie unitów w Ziemi Chełmskiej i Polaskiej w dobie od powstania styczniowego, konkretnie od roku 1866, do odzyskania przez Polskę niepodległości, jest jedną z największych zbrodni caratu dokonanej na naszym narodzie”. (Jerzy Starnawski, Władysław Stanisław Reymont wśród piewców męczeństwa Ziemi Chełmskiej. Acta Universitatis Lodziensis. Folia Litteraria Polonica 5, 101-113 2002, s.101).
Ludność Chełmszczyzny wrogo ustosunkowała się do decyzji cara z 1875 roku, nie podporządkowując się cerkwi prawosławnej. „Polskość chełmska była tarczą, która przyjmowała ciosy skierowane w cały naród”. („Ziemia Lubelska”, rok 1917, nr 107, s. 2-3).
Mirosław Wierzchowski:
„Realizowana przez wojsko, żandarmerię i policję w sposób niesłychanie brutalny i krwawy, likwidacja unii doprowadziła do zaognienia stosunków. Stosowanie wobec opornych chłosty, strzelanie do bezbronnej ludności, uporczywie trwającej przy wierze swych przodków, nie skutkowało”. (A. Konic, Iz zapisok i wospominanij sudiebnogo diejatielia, „Husskaja Stalina” 1909, nr 2 – przyp. Mirosław Wierzchowski). Spora jej część uchylała się od wykonywania obrzędów narzuconej siłą wiary prawosławnej, kultywowała dawne wyznanie potajemnie, pod osłoną lasów, lub przekradając się do Galicji.
Według danych Synodu pod koniec XIX wieku na terenach Chełmszczyzny i Podlasia znajdowało się ok. 85 tys. tzw. „opornych“ i 50 tys. niechrzczonych dzieci”. (Położenije prawosławija na okrainach, „Prawitielstwiennyj Wiestnik” 1900, nr 10 – przyp. Mirosław Wierzchowski, Sprawa Chełmszczyzny w rosyjskiej Dumie Państwowej. „Przegląd Historyczny” 57/1, 97-125 1966, [w:] bazhum.muzhp.pl› „Przegląd_Historyczny”-r1966-t57-n1-s97-125).
Prześladowanie unitów przez carat stało się – jak pisano w ówczesnej prasie – „nie tylko polskim, ale i międzynarodowym palącym problemem religijnym i narodowym”, podejmowanym przez pisarzy polskich, np. W. S. Reymonta, S. Żeromskiego, H. W. J. Wiercieńskiego, Z. Bartkiewicza, A. Gruszeckiego, W. Żmudzkiego.
W 1909 r. do Chełma, na Ziemię Chełmską i Podlasie, przyjechał Władysław Stanisław Reymont jako korespondent „Tygodnika Ilustrowanego” w celu zbadania nastroju ludu miejscowego („Tygodnik Ilustrowany”, 1909, nr 27291) i zwrócenia uwagi opinii publicznej Europy na tragedię i prześladowania unitów przez rząd carski. (O pobycie W. S. Reymont w Chełmie, na Ziemi Chełmskiej i Podlasiu pisałem w „Przeglądzie Dziennikarskim 12 grudnia 2023 r.)
Prześladowania przez carat unitów na Chełmszczyźnie i Podlasiu, rugi pruskie, krwawe rozprawienie się z rewolucją 1905 r., dramat Polaków-emigrantów w Brazylii, stały się dla Marii Konopnickiej pretekstem do ukazania martyrologii chłopów polskich wydziedziczanych, prześladowanych, męczonych, przez cierpienie i poświęcenia się dla Polski stających się prawdziwymi gospodarzami w swojej ojczyźnie, świadomie działającą społecznością Polaków, pielgrzymującą „od krzywdy do prawa”.
Do tej ziemi, umiłowanej, polskiej ziemi, matki naszej, szła Maria Konopnicka, „poetka najbardziej społeczna za wszystkich poetów polskich”, jak określił ją Kazimierz Kelles–Krauz (w: Maria Szypowska, Konopnicka jakiej nie znamy. Poznań 2014) przez życie trudne, przez trzy wyniszczające Polskę zabory, przez jej nieszczęścia i tragedie: szła zawsze z nadzieją, dającą „sercom moc czynu, zdrój siły”, wiarę i szczęście „na dzień przyszłości„.
Maria Konopnicka:
„Mało pamiętam matkę,… Ojciec mój był mistyk, ogromnie religijny, samotnik, oddany pracy i dzieciom. Tłumaczył Pascala, Psalmy Dawidowe, i inne, ale prac swoich nie dawał do druku. (…). Prawie mizantrop, wychowywał nas zgoła bez kobiecego wpływu, czytając nam książkę O naśladowaniu Chrystusa, którą tak samo jak i wiele ewangelii i przypowieści biblijnych umiałam w pierwszym niemal dziecięctwie na pamięć. Poetów naszych poznałam też z ust ojca i z naszych wieczornych rozmów z nim i czytań. Naprzód Karpińskiego, potem Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego znacznie później i na własną rękę. Czytając poezje, ojciec mój bywał do łez wzruszony, a my najczęściej płakaliśmy wszyscy, widząc łzy ojca. Tak – pamiętam – poznałam Wallenroda”.
Dzieciństwo Mari Konopnickiej, było, jak całe jej życie, trudne i nie najszczęśliwsze. Miała sześcioro rodzeństwa. Matka zmarła, gdy Maria miała lat 12.
Starszy brat ojca, Ignacy, za udział w przygotowaniach do Wiosny Ludów, „wzięty w Syberię, spędził długie lata w rotach aresztanckich, skazany w sołdaty bez dosługi (…), jego listy, rozmowy o nim i wreszcie jego powrót w żołdackim szynelu stanowią część najsilniejszych wrażeń mego dziecięctwa”. (List do A. Wodzińskiego z 17 sierpnia 1902 r.)
Jej ukochany, jedyny brat Jan, student politechniki w Liège, zginął 19 lutego 1863 r. w Powstaniu Styczniowym, w pierwszej bitwie oddziału Mirosławskiego pod Krzywosądzem.
Maria pożegnała go słowami:
„Biedny chłopcze! żołnierzu małoletni, nie pożegnany na bój, nie błogosławiony! Bez wodza ty poległ, bez broni, bez chwały. Nie było tobie bohatera, za którym byś szedł, ani konia, ani lancy ułańskiej. O mogile twojej ptacy tylko wiedzą, a zna ją rosa polna, co przychodzi płakać nad samotnymi grobami”.
Maria Konopnicka była córką Józefa Wasiłowskiego i Scholastyki z Turskich, pochodziła z rodziny ziemiańskiej o statusie inteligencji zawodowej. Ojciec był prawnikiem, obrońcą Prokuratorii Generalnej w Suwałkach, potem w Warszawie.
Nie sprzeciwiając się ojcu, w wieku 20 lat, we wrześniu 1862 r., wyszła za mąż za starszego od niej o 12 lat ziemianina Jarosława Konopnickiego, który był „właściwą partią dla córki”. Po latach stwierdziła: „zostałam wydana (…) za przeżytego hulakę i człowieka już niemłodego„.
W ciągu dziesięciu lat małżeństwa urodziła ośmioro dzieci, z których dwoje zmarło przy porodzie.
Zagrożeni aresztowaniem za udział męża i jego braci w Powstaniu Styczniowym, Konopniccy z kilkumiesięcznym synkiem Tadeuszem wyemigrowali do Wiednia, skąd powrócili dopiero po amnestii w 1865 r. Utracili majątek męża, od 1872 r. mieszkali z sześciorgiem dzieci w wydzierżawionej wsi Gusin w powiecie tureckim.
Konopnicka, wychowana w ascetycznym domu ojcowskim, pełnym powagi, żarliwej wiary, gorącego patriotyzmu i surowych nauk moralnych nie mogła pogodzić się z beztroskim życiem „dworskim”, jakie panowało, mimo kłopotów ekonomicznych męża, w jej otoczeniu.
„Sfera życia była huczna, szlachecka, w znaczeniu niedbania o jutro, a tłem życia były zjazdy, polowania, jarmarki, sądy polubowne – a nade wszystko były prawne długi (…) ciągłe subhasty (przymusowe sprzedaże nieruchomości – przypis mój), zajęcia. (…). Wszystko to skończyło się sprzedażą w takich warunkach, iż się to równało ruinie” – napisała do A. Wodzińskiego w cytowanym liście.
W liście do E. Orzeszkowej (z 3 V 1879 r.), z którą przyjaźniła się przez całe życie, wyznała:
„Usiłowałam stworzyć sobie jakiś własny świat”.
Świata tego szukała w samotnych wędrówkach po okolicznych wsiach, w ucieczce od życia dworskiego, poznawała ludzi prostych, uczciwych, serdecznych, zapracowanych, strzegących ojcowizny, żyjących w wielkiej biedzie.
Dużo czytała.
„Poszedłszy za mąż zwiedzałam wszystkie kątki mojego nowego państwa: otóż zdarzyło się, iż na strychu znalazłam mnóstwo książek, które, od niepamiętnych czasów tam wygnane, służyły już to jako nogi przeróżnym faskom i skrzyniom kalekim, już to jako pastwa myszom, już wreszcie jako zapas bibuły dwom może pokoleniom gospodyń domu. Pomiędzy porozrywanymi egzemplarzami (…) znalazłam Szkice Montaigne’a. Była to pierwsza książka burząca jak taran wiele moich dziecinnych jeszcze wyobrażeń i złudzeń. (…). Z rozmysłem czytałam St. Milla, Chvaliera, Buckle’a, Baine’a, Drapera i innych, szukając wszędzie pulsów życia, jego związków, praw jego rozwoju i wysokich celów udoskonalenia”.
Rozumiała, dlaczego zbankrutował jej mąż – typowy przedstawiciel polskiej „szlachty prywatnie poczciwej i patriotycznej, a politycznie i ekonomicznie ciężko ciemnej„.
Twórczość Marii Konopnickiej spotkała się z dobrym i serdecznym przyjęciem przez Polaków.
Poematem W górach (1871) – w Listach z Ameryki –– zachwycał się na przykład Henryk Sienkiewicz:
„Co za śliczny wiersz, sam się śpiewa jak jaki mazurek Szopena. (…) Ta pani lub panna ma prawdziwy talent, który prześwieca przez wiersze jak promienie świtu przez mgłę”.
Ta „pani lub panna” była od Henryka Sienkiewicza (1846-1916) o cztery lata starsza.
W 1876 r. Maria Konopnicka opuściła męża (co na owe czasy było wielkim skandalem), który „ograniczał jej zamiary pisarskie”. Wraz z dziećmi zamieszkała w Warszawie, licząc na własne zarobki „piórem” i na zadeklarowaną pomoc ojca. Nagła śmierć ojca skazała ją na warunki materialne bliskie nędzy.
Maria Konopnicka:
„Moje dnie – rozbite godzinami lekcji, które wprawdzie dają dzieciom moim chleb i naukę, ale mnie samą odzierają z wszelkiej swobody myśli i wszelkiej możności skupienia sił na większy rozleglejszy zamiar – te dnie są męką jak dnie galernika” (List do Orzeszkowej z 24 I 1882 r.).
Uznanie i sławę zdobyła po opublikowaniu trzech serii Poezji (1881, 1883, 1887) z kolejno dołączonymi seriami Obrazków, Z przeszłości i Fragmentami dramatycznymi.
Twórczość buntowniczej poetki wzbudzała powszechne zainteresowania, publiczne dyskusje – oto w literaturze polskiej pojawiła się pisarka podejmująca najbardziej ważne i istotne problemy życia narodowego Polaków, nawiązująca do wielkiej literatury Mickiewicza i Słowackiego, ukazująca z niespotykaną od czasu romantyzmu polskiego siłą konflikty ideowe i społeczne oraz niezłomne dążenia Polaków do odzyskania niepodległości przez Polskę. Była – potwierdza to cytowana na początku artykułu wypowiedź S. Żeromskiego – oczekiwanym przez naród „poetą pokolenia”.
Maria Konopnicka była do tej roli znakomicie przygotowana. Oczytana, posługująca się kilkoma językami obcymi, znała doskonale z własnych przeżyć i obserwacji sytuację chłopów polskich po reformie w 1864 r., stosunki między wsią a dworem, losy „wysadzanej z siodła”, bankrutującej jak jej mąż, szlachty polskiej, nędzę dzieci z wsi i miast, którą poznała mieszkając na prowincji i w Warszawie.
W utworach swoich silnie reagowała na wydarzenia, które wstrząsały życiem polskim, na zbrutalizowane wynaradawianie Polaków w niemieckim i rosyjskim zaborze.
Głosiła kult polskości, kult narodowego ducha, którego nie były w stanie złamać zaborcze represje i prześladowania. Wyróżniała się „dziwną solidarnością biedy, litością serc prostych”, nie występującą w literaturze polskiej przed i po jej twórczości.
Współpracowała z prasą krajową, wydawnictwami, organizacjami społecznymi, stowarzyszeniami polskimi na obczyźnie, Macierzą Szkolną, komitetami pomocy dla wywłaszczonej ludności Górnego Śląska i Wielkopolski.
Występowała w obronie unitów, tłumaczyła pisarzy europejskich, współorganizowała międzynarodowy protest przeciwko prześladowaniu dzieci polskich we Wrześni (1901-1902), organizowała pomoc dla uwięzionych przez władze carskie i ich rodzin, brała udział w walce o prawa kobiet.
Zaangażowana społecznie, utrzymywała osobiste kontakty z młodzieżą stolicy, tworzącą po upadku Powstania Styczniowego pierwsze koła niepodległościowe, uczestniczyła w konspiracyjnej działalności niepodległościowej.
W liście do E. Orzeszkowej w 1878 r. pisała:
„Stronnictwem, do którego należę duszą i ciałem, są dzieci moje. Poza nimi istnieje dla mnie tylko świat myśli i pracy. (…). Że jednak żadnych stosunków tu nie mam, trudno mi sobie i w tym dać radę. Czybyś Ty mi, Elizo droga, dopomóc w tym nie chciała? Polecenie Twoje komukolwiek tej sprawy tu, w Warszawie, ułatwiło mi ją niezmiernie”.
Od 1882 r. Maria Konopnicka podróżowała po Europie. Zawsze i wszędzie interesowały ją sprawy polskie. 5 lutego 1902 r. pisała z Florencji do Elizy Orzeszkowej:
„Poznałam trochę polskiej kolonii (…). Wszystko to jakieś osowiałe na duszy, jakieś spaczone jakby. (…). A tutaj deszcze. Długie, smutne, szare deszcze. Towarzystwa tak, jak żadnego. Paru zdziwaczałych Polaków i paru znów nędzarzy-Polaków”.
Z tych doświadczeń i obserwacji Marii Konopnickiej powstał, pisany przez 20 lat, poemat Pan Balcer w Brazylii,
Władze zaboru rosyjskiego i niemieckiego uniemożliwiały druk utworów Marii Konopnickiej, prześladując ją wszędobylską, drastyczną cenzurą. Poetka genialnie ją omijała. W prostych, stylizowanych na ludowo wierszach, zawierała alegorię Polski, symbolikę i metafory walki z zaborcami, jak to zrobiła, np. w wierszu Rzeka:
Za tą głębią, za tym brodem,
Tam stanęła rzeka lodem;(…)
Oj, ty rzeko, oj, ty sina,
Lody tobie nie nowina;
Co rok zima więzi ciebie,
Co rok wichry mkną po niebie.
Aż znów przyjdzie
Wiosna hoża
I popłyniesz
Het, do morza!
Pisała nie po to, aby „wtórzyć słowikom ani z różą kwitnąć”, ale po to, żeby, „z tobą płakać człowieku”.
O twórczości dla dzieci, która weszła do panteonu literatury światowej, w liście do Piotra Stachiewicza 31 grudnia 1892 r. pisała:
„Nie przychodzę ani uczyć dzieci, ani też ich bawić. Przychodzę śpiewać z nimi”.
Protestowała przeciwko każdemu „faktowi życia, który boli”.
Na przykład:
Odpowiadając w 1890 r. na prośbę Elizy Orzeszkowej o publiczne zabranie głosu w sprawie przetaczającej się przez ziemie polskie fali antysemityzmu: „Czy prozą, czy wierszem, napisz jedną lub dziesięć kartek, słowo Twoje wiele zaważy, u wielu wiarę znajdzie, wiele uczuć wzbudzi, złych uśpi”, napisała nowelę pt. Mendel Gdański, o starym Żydzie-Polaku, od urodzenia mieszkającym w Polsce, czującym się od zawsze Polakiem, uratowanym z pogromu przez polskich przyjaciół, tracącym jednak serce dla Polski.
Organizowała i uczestniczyła w międzynarodowym proteście przeciwko prześladowaniu dzieci polskich w wielkopolskiej Wrześni, które sprzeciwiły się wprowadzonemu zakazowi nauczeniu religii w języku niemieckim. Rodzice odmówili wówczas zakupu nowych podręczników i zakazali dzieciom rozmawiać z nauczycielami po niemiecku. 20 maja 1901 r. dzieci ukarano chłostą, broniących ich rodziców skazano na kilka – kilkadziesiąt miesięcy więzienia. Rozpoczęty przez dzieci strajk szkolny rząd pruski brutalnie stłumił dopiero w 1902 roku.
Maria Konopnicka:
Tam od Gniezna i od Warty
Biją głosy w świat otwarty,
Biją głosy, ziemia jęczy;
– Prusak dzieci polskie męczy!
Za ten pacierz w własnej mowie,
Co ją zdali nam ojcowie,
Co go nas uczyły matki,
– Prusak męczy polskie dziatki!
(O Wrześni)
Rota była protestem Marii Konopnickiej przeciwko ustawie rządu pruskiego o przymusowym wywłaszczeniu Polaków z ziemi i dotychczasowym represjom Niemców wobec Polaków. Wykonana (z muzyką F. Nowowiejskiego) po raz pierwszy 15 lipca 1910 r. przez chóry z całej Polski podczas odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie, w pięćsetną rocznicę grunwaldzkiej bitwy, stała się jedną z najpopularniejszych pieśni polskich śpiewaną w chwilach doniosłych dla Polski, np. przed i po odzyskaniu niepodległości w 1918 r., podczas okupacji, w okresie stanu wojennego, w latach Polski Ludowej podczas podziemnej działalności Solidarności.
W 1903 r., na 25-lecie pracy pisarskiej, Maria Konopnicka otrzymała w darze „od narodu”, zakupiony ze składek społeczeństwa, dworek w Żarnowcu koło Krosna na Pogórzu Karpackim. Władze carskie nie pozwoliły na zorganizowanie uroczystości jubileuszowych w Warszawie. Odbyły się one w Krakowie i Lwowie.
12 września 1903 r. po tygodniu zamieszkania w Żarnowcu, Maria Konopnicka napisała do syna Jana:
„Lud tutejszy tak przywykł do procesów, iż ciągle przychodzą chłopi na porady prawne. W ogóle tysiące wymagań, próśb, żądań. Chcą nawet, żeby im dzieci uczyć”.
Jan Lechoń w Dzienniku (tom 3), opublikowanym w 1992 r., napisał:
”Konopnicka była chyba największą w naszej literaturze ofiarą zarówno biedy, która kazała jej zarabiać pisaniem patriotycznych „szlagierów”, jak też polskiego losu, który kazał poetom harować za polityków, księży i za wojsko”.
Maria Konopnicka zmarła na zapalenia płuc 8 października 1910 roku we Lwowie. Tam też została pochowana 11 października 1910 r. na Cmentarzu Łyczakowskim w Panteonie Wielkich Lwowian. W jej pogrzebie, który stał się wielką manifestacją patriotyczną, uczestniczyło blisko 50 tysięcy osób. Na cokole pomnika umieszczono fragment jej wiersza:
„Proście wy Boga o takie mogiły,
Które łez nie chcą, ni skarg, ni żałości,
Lecz dają sercom moc czynu, zdrój siły
Na dzień przyszłości…”.
Ten „dzień przyszłości”, o którym marzyła, o który przez całe życie zabiegała, bo „kto w więzach słabnie, jest godzien swej niedoli”, którego tak bardzo pragnęła, w którego przyjście wierzyła i którego nie doczekała, dzień odzyskania przez Polskę niepodległości, przyszedł 11 listopada 1918 roku.
**********
Kończąc artykuł, chciałbym podkreślić, iż Maria Konopnicka jest autorką dwóch wierszy poświęconych wojnie polsko-rosyjskiej na terenie Ziemi Chełmskiej.
W wierszu pt. Pod Dubienką odwołała się do zwycięskiej bitwy wojsk polskich pod dowództwem Tadeusza Kościuszki nad armią rosyjską, stoczonej 18 lipca 1792 r. pod Dubienką.
W wierszu pt. Po bitwie uhonorowała bohaterską śmierć pułkownika Michała Chomętowskiego, który zginął w bitwie pod Chełmem 8 czerwca 1794 r., gdy rosyjska kula armatnia urwała mu głowę.
Związki Marii Konopnickiej z Chełmem i historyczną Ziemią Chełmską udokumentowali m. in. chełmscy pisarze i regionaliści: Kazimierz Janczykowski, Stanisław Skibiński, Konstanty Prożogo, Zbigniew Lubaszewski, Paweł Kiernikowski, Longin Jan Okoń i Zbigniew Waldemar Okoń.
Chełm jednej z ulic miasta nadał imię Marii Konopnickiej oraz jej imieniem nazwał Szkołę Podstawową nr 5.








