„Chcemy, by dzieci mogły dotknąć muzyki”. Dyrekcja ZPSM zaprasza na Dzień Otwarty – WYWIAD

bochnianin.pl 2 godzin temu

Już 24 kwietnia Zespół Państwowych Szkół Muzycznych w Bochni otworzy swoje drzwi dla kandydatów, oferując unikalną szansę na poznanie instrumentów oraz zapoznanie się z nowościami, takimi jak powracająca po latach waltornia. W rozmowie z Bochnianin.pl dyrekcja placówki opowiada o zbliżającym się Dniu Otwartym, staraniach o nową przestrzeń przy ul. Trudnej oraz korzyściach, jakie daje dzieciom profesjonalna edukacja artystyczna.

W tym wywiadzie przeczytasz o:
  • programie Dnia Otwartego (24 kwietnia) i kluczowych terminach rekrutacji do szkoły I i II stopnia na rok szkolny 2026/2027;
  • powrocie waltorni do bocheńskiej szkoły po ponad 20 latach przerwy;
  • nietypowych korzyściach płynących z nauki muzyki, takich jak lepsza organizacja czasu, rozwój połączeń mózgowych oraz kompetencji społecznych;
  • planach dotyczących budynku przy ul. Trudnej 1;
  • wizji szkoły jako serca kultury w regionie i planach reaktywacji ogólnopolskiego konkursu „Młody Polski Wiolonczelista”.

Mirosław Cisak, Bochnianin.pl: – Spotykamy się w ważnym momencie, bo rekrutacja zbliża się wielkimi krokami. Zacznijmy jednak od 24 kwietnia. Co znajdzie się w programie Dnia Otwartego?

Tomasz Półtorak, dyrektor Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych w Bochni: – Rozpoczynamy o godzinie 15:00. Otwieramy drzwi dla wszystkich kandydatów. Głównym punktem będą prezentacje instrumentów w formie koncertów uczniów. Chcemy, by dzieci mogły dosłownie dotknąć muzyki. Kontynuujemy też naszą „muzyczną grę” – w tamtym roku dzieci zbierały pieczątki za zadania, w tym roku przygotowaliśmy nowe wyzwania i gadżety dla tych, którzy wykonają wszystkie zadania.

Maciej Kozłowski, wicedyrektor ZPSM w Bochni: – Jako teoretyk dodam, iż pokazujemy też naszą pracownię komputerową. Szkoła muzyczna to nie tylko nauka gry na instrumencie, to cała tożsamość muzyczna budowana na lekcjach teorii czy rytmiki. Zapraszamy zarówno kandydatów do I, jak i II stopnia. Nadmienię tu, iż ukończenie PSM II st. daje tytuł zawodowego muzyka.

Rodzice często gubią się w cyklach kształcenia. Mamy cykl sześcioletni i czteroletni. Czym one się różnią?

MK: – To zależy od wieku dziecka. Dzieci do lat 10 mogą uczyć się w cyklu sześcioletnim, a starsze, powyżej 10. roku życia, przyjmowane są na cykl czteroletni.

TP: – Oczywiście furtki istnieją, ale tu decydujące jest badanie przydatności i opinia komisji. istotny jest balans rozwojowy – nie chcemy, by w jednej grupie teoretycznej spotkał się ośmiolatek z szesnastolatkiem, bo ich tempo przyswajania wiedzy jest zupełnie inne. jeżeli chodzi o terminy rekrutacji: wnioski papierowe przyjmujemy w sekretariacie do 26 maja dla I stopnia i do 28 maja dla II stopnia. Same badania przydatności i egzaminy odbędą się w dniach 27-30 maja.

W maju oferujecie też bezpłatne lekcje przygotowawcze i konsultacje. To coś w rodzaju „egzaminu próbnego”?

MK: – Raczej oswojenie się. Pokazujemy dzieciom, jak odpowiadać, jak zaśpiewać piosenkę czy wyklaskać rytm. Odbywa się to grupowo, żeby zmniejszyć stres.

W tym roku nowością jest waltornia (zarówno na I, jak i II stopniu kształcenia). Skąd ten pomysł?

TP: – Ziemia bocheńska słynie z doskonałych orkiestr dętych, a waltornia jest tam instrumentem kluczowym i niezwykle popularnym. Dotąd najbliższe kształcenie na tym instrumencie oferował Sobolów, Tarnów czy Kraków. Chcemy wypełnić tę lukę.

MK: – Dodam, iż waltornia wraca do nas po ponad dwudziestu latach przerwy. To instrument szlachetny, o pięknym brzmieniu, choć wymagający.

TP: – I co ważne dla rodziców: szkoła posiada własne waltornie, które będziemy wypożyczać uczniom na start, by nie musieli od razu inwestować w drogi instrument.

Waltornia to świetny krok w stronę uzupełnienia składu orkiestrowego, ale czy w państwa marzeniach o kompletnym instrumentarium bocheńskiej szkoły są jeszcze jakieś „białe plamy”? Czego brakuje do pełnego zestawu?

TP: – Tych braków pozostało kilka. W perspektywie kolejnych lat bardzo chciałbym wprowadzić do naszej oferty naukę gry na oboju oraz fagocie. To instrumenty, które niesamowicie wzbogacają brzmienie orkiestry, a których w tej chwili nam brakuje. Naszym wspólnym celem jest to, by szkoła stale się rozwijała i oferowała uczniom jak najszerszy wachlarz możliwości.

MK: – Do tej listy dopisałbym jeszcze harfę. To kolejny instrument, który byłby wspaniałym dopełnieniem naszej oferty kształcenia. Oczywiście wprowadzenie każdego nowego kierunku wymaga najpierw zbadania rynku i upewnienia się, czy na naszym terenie będzie realne zapotrzebowanie na naukę na danym instrumencie. Ale wizja rozwoju jest jasna – chcemy docelowo mieć u siebie pełny przekrój instrumentarium.

Edukacja muzyczna to nie tylko nauka gry. Co muzyka daje dziecku poza nutami?

MK: – Przede wszystkim uczy organizacji czasu. Proszę sobie wyobrazić, iż uczeń szkoły średniej musi pogodzić normalne lekcje z dodatkowymi kilkoma godzinami w szkole muzycznej i kilkoma/kilkunastoma godzinami ćwiczenia w domu w trackie każdego tygodnia. Ale są też twarde dowody naukowe: badania pokazują większą liczbę połączeń między półkulami mózgowymi u osób uczących się muzyki. Rozwija się koordynacja ruchowa, wyobraźnia i zdolności językowe.

TP: – I kompetencje społeczne. Wyjście na scenę, choćby przed życzliwą publiczność, uczy wychodzenia ze strefy komfortu i radzenia sobie ze stresem. To bonus, który procentuje w każdym zawodzie. W dobie Facebooka i Instagrama, tutaj, w szkole, dzieci po prostu ze sobą rozmawiają, tworzą przyjaźnie, muzykują razem w chórze czy orkiestrze oraz w zespołach instrumentalnych.

Czy bocheńska szkoła muzyczna stawia wyłącznie na kształcenie wirtuozów pokroju Jakuba Kuszlika, czy jest tu też miejsce dla „amatorów pasjonatów”?

MK: – To są dwa tory. Szukamy „perełek” i prowadzimy je ku zawodowstwu, ale równie ważne jest ogólne umuzykalnienie społeczeństwa. Dziś przedmiot „muzyka” w szkołach ogólnych jest w słabej kondycji, my to nadrabiamy.

TP: – Każdy sukces, czy to pierwsze miejsce w Wiedniu, czy fakt, iż dziecko zagra kolędę przy wigilijnym stole, jest dla nas cenny. Sukces w szkole muzycznej to fragment drogi, który uwrażliwia człowieka na całe życie.

Temat infrastruktury budzi duże emocje. 20 marca odbyło się ważne spotkanie z burmistrz Bochni Magdaleną Łacną i dyrektorem Centrum Edukacji Artystycznej dr. Zdzisławem Bujanowskim. Czy budynek przy ul. Trudnej 1 trafi w całości do szkoły?

TP: – To temat w toku, główne decyzje jeszcze nie zapadły, ale marzenia trzeba spełniać. w tej chwili miasto użycza nam jedno piętro w tym budynku – w salach realizowane są próby orkiestry, zajęcia teoretyczne i indywidualne. Lokalizacja przy ul. Trudnej jest idealna – to w zasadzie tylko jedno przejście dla pieszych, i to z sygnalizacją świetlną, od naszego głównego budynku.

MK: – Pozyskanie tej przestrzeni to w praktyce jedyna szansa, by zapewnić uczniom realne warunki do ćwiczeń. Wielu z nich nie ma w domu odpowiednich instrumentów – jak organy, klawesyn czy pełne instrumentarium perkusyjne – a choćby fortepiany szkolnej klasy są rzadkością. Budynek przy ul. Trudnej umożliwiłby płynne prowadzenie zajęć bez problemów z dostępnością sal, również dla uczniów chcących ćwiczyć w szkole. To dla nas nie tylko rozwój, ale konieczność dla sprawnego funkcjonowania szkoły.

A co z wizją nowoczesnej sali koncertowej? Czy w tym temacie są jakieś nowe informacje?

TP: – jeżeli zapadną decyzje o drugim budynku, otwiera się furtka do rozmów o sali z prawdziwego zdarzenia. Bochnia jest chyba jedynym miastem tej wielkości w Małopolsce, które takiego obiektu nie posiada, a mają je Proszowice, Myślenice czy Dębica. Taka sala mogłaby służyć całemu miastu, nie tylko szkole. Najważniejsza jest akustyka – nowoczesna sala to zupełnie inne doznania niż występy w nagłośnionych halach sportowych.

Na koniec zapytam o wizję rozwoju: jakie największe wyzwania stoją w tej chwili przed Zespołem Państwowych Szkół Muzycznych w Bochni?

TP: – Chciałbym, aby szkoła była jeszcze bardziej widoczna w mieście i regionie, by stała się naszym niematerialnym dobrem. Moim marzeniem jest pełne wykorzystanie bazy lokalowej i stworzenie miejsca, które kształtuje gusta muzyczne mieszkańców Bochni, zachęcając ich do obcowania z muzyką na żywo.

MK: – Chcemy, by bocheńska szkoła muzyczna była sercem kultury w regionie – zarówno poprzez duże koncerty, jak i codzienne występy uczniów. Zależy nam też na powrocie do ważnych tradycji, dlatego planujemy reaktywację ogólnopolskiego konkursu „Młody Polski Wiolonczelista”. Chcemy, by już w 2027 roku Bochnia ponownie stała się ważnym punktem na mapie konkursów instrumentalnych w Polsce.

Idź do oryginalnego materiału