Uroda

Mam 65 lat i choć zawsze byłam raczej spokojna o swój wygląd, ostatnio siwe włosy zaczęły wygrywać walkę – nie pojedyncze pasma, ale całe kosmyki, zwłaszcza przy nasadzie. Wizyta u fryzjera przestała być tak prosta jak dawniej: między czasem, ceną i kolejkami zaczęłam myśleć, iż może nie jest tak źle pofarbować się w domu. Przecież robiłam to całe życie – co mogło pójść nie tak? Poszłam do osiedlowej drogerii, a nie do specjalistycznego sklepu fryzjerskiego. Powiedziałam pani, iż szukam „farby na siwe włosy”, poprosiłam o zwykły kasztanowy kolor. Podała mi pudełko z poważnie wyglądającą kobietą na okładce i napisem „100% pokrycie siwych włosów” – to mnie przekonało. Nie czytałam niczego więcej. Wróciłam do domu pewna, iż za godzinę wszystko będzie gotowe. Założyłam starą koszulkę, przygotowałam ręcznik, wymieszałam składniki według instrukcji i nałożyłam farbę przed lustrem w łazience. Początkowo było normalnie – kolor ciemny jak zawsze. Usiadłam czekać, a w międzyczasie pozmywałam naczynia i posprzątałam kuchnię. Po dwudziestu minutach zauważyłam coś dziwnego: moje włosy wyglądały na fioletowe. Uznałam jednak, iż to tylko światło w łazience, może sobie wymyślam. Kiedy przyszła pora spłukać farbę, wiedziałam już, iż popełniłam poważny błąd. Woda na mojej głowie przybierała kolor fioletowy, potem ciemno-kawowy, aż zrobiła się niemal czarna. W wilgotnym lustrze zobaczyłam siebie z liliowymi i fioletowymi refleksami oraz dziwnym kolorem, którego nie umiałam nazwać. Siwe włosy zniknęły, ale… jakim kosztem! Wysuszyłam włosy, mając nadzieję, iż kolor się zmieni, ale tylko się pogłębił. Wyglądałam, jakbym wróciła z nieudanej sesji mody dla nastolatek, a nie jak 65-letnia kobieta. Zaczęłam się śmiać – co innego mogłam zrobić? Zadzwoniłam do córki na wideorozmowę, a ona ledwie powstrzymała wybuch śmiechu. Powiedziała: „Mamo… co ty zrobiłaś?” Ja tylko poprosiłam: „Zarezerwuj mi wizytę u fryzjera.” Następnego dnia musiałam tak wyjść z domu. Założyłam chustę na głowę, ale fiolet i tak wystawał. W sklepie ktoś zapytał, czy to mój nowy styl. W piekarni pani powiedziała mi, iż mam odwagę do takich kolorów. Kiwałam głową, jakby wszystko było celowe. Dwa dni później poszłam do fryzjera, bez grama dumy. Fryzjerka tylko spojrzała i od razu wiedziała, o co chodzi. Nie oceniła mnie. Powiedziała: „To się zdarza częściej, niż pani myśli.” Wyszłam z uporządkowanymi włosami, lżejszym portfelem i jasną nauczką: są rzeczy, które wydaje się, iż przez cały czas umie się robić jak dawniej… dopóki nie skończy się z fioletowymi włosami. Od tamtej pory zaakceptowałam dwie rzeczy – iż siwe włosy pojawiają się bez pytania i iż pewne bitwy lepiej zostawić w rękach profesjonalistów. To nie rodzinna tragedia, tylko prawdziwa anegdota.
Jesteście zamożniejsi od innych, więc wasze prezenty też powinny to odzwierciedlać – narzekała teściowa. Był to spokojny wieczór w Krakowie, gdy Ryszard opadł na kanapę obok żony Amelii. — Co damy twojej mamie na urodziny? Kompletnie nie mam pomysłu — zamyślił się. Amelia westchnęła. Wybór prezentu dla jej teściowej zawsze był wyzwaniem. Relacje z Magdaleną Maj od początku były napięte. Ryszard od razu rozumiał negatywny stosunek matki, więc para postanowiła zachować dystans. Nikt nie był nikomu nic winien. Sporadyczne telefony i rodzinne uroczystości — jeżeli obydwu stronom na tym zależało — stanowiły całą komunikację. W tym roku Magdalena zdecydowała się na huczne obchody swoich okrągłych urodzin i zaprosiła niemal całą rodzinę, także młode małżeństwo. — A propos, mama powiedziała, iż cieszy się z każdego prezentu — przypomniał sobie nagle Ryszard. — Ona zawsze tak mówi, a potem i tak kręci nosem — przypomniała sobie Amelia, marszcząc czoło. — Twoja siostra może jej dać byle co, a my nie! Amelia doskonale pamiętała, jak Magdalena była niezadowolona z każdego prezentu, jaki od nich otrzymała. — Przypomnij sobie ostatni Dzień Matki. Co jej podarowaliśmy? Luksusowy zestaw kosmetyków. Jak zareagowała? Płaczem i pretensjami, iż uważamy ją za starą i nieatrakcyjną — westchnęła Amelia. — Czy którykolwiek z naszych prezentów kiedykolwiek jej się spodobał? Złoto albo elektronika, bo ich wartość można ocenić od razu. — Może jednak do niej zadzwonię i zapytam wprost — zaproponował nieśmiało Ryszard. — Rób jak chcesz — pokręciła głową Amelia. Ryszard wybrał numer matki, licząc, iż podpowie mu, o czym marzy na urodziny. — Synku, niczego mi nie brakuje. Już wasza obecność będzie dla mnie prezentem — odpowiedziała skromnie Magdalena. — Naprawdę, mamo? I nie będziesz potem na nas zła? — dopytywał Ryszard. — Oczywiście, iż nie! Cieszę się z każdego drobiazgu — zaśmiała się i Ryszard postanowił się do tego zastosować. — Mama mówiła, iż możemy jej kupić, co chcemy — przekazał żonie. Amelia spojrzała z niedowierzaniem na męża. Nie ufała słowom teściowej. Skoro jednak Ryszard upierał się, iż wybiorą prezent wedle własnego uznania, ustąpiła. — Proponuję kupić jej robota odkurzającego, żeby nie musiała już biegać z rurą po domu — powiedziała Amelia, przeliczając budżet. Tak postanowili. Kupili Magdalenie Maj prezent wart ponad cztery tysiące złotych i pojechali na uroczystość z lekkim sercem. Jubilatka powitała syna i synową z radością, ale jej mina zrzedła na widok pudełka z odkurzaczem. — Ale po co to? — mamrotała, głęboko wzdychając. — Postaw to w pokoju, synu. Amelia stała przez chwilę zaskoczona, iż teściowa nie doceniła prezentu. Chwilę po nich do mieszkania weszła też szwagierka z mężem. Radośnie rzuciła się matce na szyję: — Mamusiu, to dla ciebie! — Dziękuję, kochanie! Jesteście cudowni! — zawołała Magdalena, obejmując córkę. Amelia była ciekawa, jaki to drogi prezent wręczyła szwagierka, iż teściowa była tak zachwycona. Ze zdumieniem zobaczyła, iż to zwykły kosmetyczny zestaw z drogerii za dziesięć złotych. Amelia spojrzała pytająco na Ryszarda, który również widział, co Magdalena dostała od córki. W wyrazie twarzy Ryszarda Amelia dostrzegła złość na reakcję matki na ich prezent. Przez długie godziny się powstrzymywał, ale kiedy Magdalena po raz kolejny pochwaliła prezent córki, nie wytrzymał. — Mamo, możemy porozmawiać? — poprosił Ryszard, zabierając matkę na bok. — Co się stało? — spytała kobieta. — Jest jakiś problem? — Tak, mamo! Pamiętasz, co mi obiecałaś w sprawie prezentu? — zapytał z wyrzutem Ryszard. — Tak, pamiętam. — To czemu potraktowałaś nasz prezent z pogardą, a z tego taniego kompletu się tak cieszysz? Nie mów, iż mi się wydaje! — Nie powiem tego. Jesteście zamożniejsi od Leny, więc wasze prezenty powinny być odpowiednio wartościowe — mruknęła Magdalena Maj. — A twoim zdaniem co to za prezent? Tandetny? Mamy do każdego prezentu dołączać paragon, żebyś była zadowolona? — zapytał Ryszard marszcząc brwi. — O nie, znowu zaczynasz — odpowiedziała kobieta, dając do zrozumienia, iż nie zamierza dłużej prowadzić tej rozmowy. — Co mam poradzić, skoro prezenty Leny podobają mi się bardziej? — Bo naszego nie znasz ceny? Dla twojej wiadomości, kosztował ponad cztery tysiące złotych! — odburknął Ryszard. — Taki drogi? — zawołała Magdalena Maj, udając zaskoczenie. gwałtownie znalazła sposób, by z tej niezręcznej sytuacji wybrnąć. — Wiesz, dlaczego bardziej cenię prezenty od Leny i jej rodziny? Bo kupują na miarę swoich możliwości, a wy tylko, żeby coś odfajkować — powiedziała niespodziewanie. — Mamo, mówisz poważnie? — Ryszard przeczesywał nerwowo włosy. — Wydaje ci się, iż żartuję? Przy waszych zarobkach bardziej pasowałby turnus w sanatorium — podniosła głowę z dumą. Ryszard był tak zszokowany słowami matki, iż kilka sekund patrzył na nią bez mrugnięcia. — Myślisz, iż pieniądze nam z nieba spadają? — rzucił, gdy odzyskał głos. Awantura przyciągnęła Amelię i szwagierkę, obie stanęły w drzwiach, zaskoczone kłótnią. Lena szybciej niż Amelia zorientowała się, o co poszło, i zaraz stanęła po stronie matki. — Mamie nie trzeba odkurzacza-robota, chciała nawilżacz powietrza. Jej się zepsuł trzy dni temu. Gdybyście interesowali się jej życiem, to byście wiedzieli — zganiła ich szwagierka. — Pytałem dokładnie o prezent! — syknął Ryszard przez zaciśnięte zęby. — Robicie sobie ze mnie żarty?! Od dzisiaj nie będzie już prezentów! Staramy się, żeby ci zrobić przyjemność, a ty tylko narzekasz! Robot ci nie odpowiada, ma być nawilżacz! Przepraszam, iż nie spełniliśmy oczekiwań! Wychodzimy! — rzucił i zwrócił się do Amelii. Magdalena Maj zalała się łzami, a Lena próbowała ją pocieszyć, gdy Ryszard i Amelia, skamieniali ze złości, wyszli z domu. Ryszard dotrzymał słowa. Żeby więcej nic nie kupować i nie narażać się na śmieszność, postanowił nie odwiedzać rodzinnych uroczystości i oszczędzić sobie kolejnych nerwów.
Suszysz tak? Włosy przestaną rosnąć. Ekspertka dementuje popularną teorię
Jaką klawiaturę wybrać do pracy przy komputerze? 5 wygodnych i cichych modeli
Przeczytałam wiele historii Polek, które dopuściły się zdrady, i choć staram się nie oceniać, jest coś, czego naprawdę nie potrafię pojąć. Nie dlatego, iż czuję się lepsza, ale dla mnie zdrada nigdy nie była pokusą. Mam 34 lata, jestem mężatką i prowadzę zupełnie zwyczajne życie. Chodzę pięć razy w tygodniu na siłownię, dbam o dietę, lubię wyglądać dobrze i wiem, iż jestem atrakcyjną kobietą — ludzie mi to mówią, a ja widzę to po spojrzeniach innych. W siłowni nie raz podchodzili do mnie mężczyźni: jedni pytają o ćwiczenia, inni rzucą komplementem, bywają i tacy, którzy są zupełnie bezpośredni. To samo dzieje się, gdy wychodzę z koleżankami na drinka — podchodzą, zagadują, pytają, czy jestem sama. Nigdy nie udawałam, iż tego nie widzę — wręcz przeciwnie. Ale nigdy nie pozwoliłam sobie przekroczyć granicy. Nie dlatego, iż się boję, tylko po prostu nie chcę. Mój mąż jest lekarzem – kardiologiem – często go nie ma w domu, wraca późno, gdy z córką już jemy kolację lub choćby później. Przez większość dnia jestem sama, zajmuję się dzieckiem, domem i swoimi sprawami. Teoretycznie mogłabym robić, co chcę – nikt by nie zauważył. A jednak – nigdy nie pomyślałam, by ten czas wykorzystać na zdradę. Kiedy jestem sama, zapełniam swój czas: ćwiczę, czytam, sprzątam, oglądam seriale, gotuję, spaceruję. Nie szukam braków ani nie potrzebuję zewnętrznego potwierdzenia swojej wartości. Nie twierdzę, iż mój związek jest idealny — bo nie jest; zdarzają się kłótnie, zmęczenie, różnice zdań. Ale jest coś najważniejszego: moja uczciwość. Nie żyję w podejrzeniach wobec męża, ufam mu. Znam go, wiem jak myśli, jaka jest jego rutyna. Nie sprawdzam telefonu, nie wymyślam scenariuszy. I to daje mi spokój. jeżeli nie szuka się ucieczki, nie potrzeba sobie zostawiać otwartych furtek. Dlatego czytając opowieści o zdradzie — nie z potępieniem, raczej ze zdziwieniem — mam wrażenie, iż to nie jest sprawa pokusy, urody czy wolnego czasu, albo zainteresowania innych. Dla mnie zdrada nigdy nie była żadną z opcji. Nie dlatego, iż nie mogę, tylko dlatego, iż nie chcę być taką osobą. I to daje mi spokój. A Wy co o tym sądzicie?
Auto pędziło 200 km na godz. 23-latka "chciała zdążyć na paznokcie" [WIDEO]
Maska do włosów za 10,49 zł? Bez silikonów i z naturalnymi składnikami - to jeden z faworytów Rossmann
Monika z programu "Rolnicy. Podlasie" przeszła metamorfozę. Internauci w szoku
Ekspertka o "awaryjnym" myciu włosów. "To nie jest kwestia higieny"
Lexy Chaplin przeżyła koszmar. Przez błąd fryzjerki musiała ściąć włosy. "Będę płakać"
Miała ponad 200 km/h. Spieszyła się na… paznokcie
Manicure japoński - naturalny sposób na piękne paznokcie. Efekt jak po spa
Przeczytałam wiele historii kobiet, które zdradziły, i choć staram się nie oceniać, jest coś, czego naprawdę nie mogę pojąć. Nie dlatego, iż czuję się lepsza od innych, ale po prostu mnie zdrada nigdy nie kusiła. Mam 34 lata, jestem mężatką i prowadzę całkiem zwyczajne życie. Ćwiczę na siłowni pięć razy w tygodniu, zwracam uwagę na dietę i lubię o siebie dbać. Mam długie, proste włosy, lubię dobrze wyglądać i wiem, iż jestem atrakcyjną kobietą – ludzie mi to mówią, widzę to w ich spojrzeniach. Na siłowni nie raz jakiś mężczyzna zagaduje, pyta o ćwiczenia czy prawi – mniej lub bardziej dyskretne – komplementy. To samo dzieje się, gdy wychodzę z koleżankami na drinka – podchodzą, nalegają, pytają, czy jestem sama. Nigdy nie udawałam, iż tego nie zauważam. Wręcz przeciwnie – widzę to, ale nigdy nie przekraczam granicy. Nie dlatego, iż się boję, tylko po prostu nie chcę. Mój mąż jest lekarzem – kardiologiem – pracuje bardzo dużo. Często wychodzi jeszcze przed świtem i wraca, gdy już mamy kolację, albo jeszcze później. Przez większość dnia jestem z córką sama w domu, dbam o dom, o moją rutynę. Tak naprawdę miałabym „okazję” robić, co mi się żywnie podoba, i nikt by się nie dowiedział. A mimo to nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zdradzić. Kiedy jestem sama, po prostu zapełniam sobie czas – trenuję, czytam, sprzątam, oglądam seriale, gotuję, spaceruję. Nie szukam braków ani nie potrzebuję potwierdzenia z zewnątrz. Nie twierdzę, iż mamy idealne małżeństwo, bo nie mamy – kłócimy się, różnimy się, bywamy zmęczeni. Ale jest coś fundamentalnego: moja uczciwość wobec siebie i wobec niego. Nie żyję w paranoi ani nie sprawdzam telefonu męża. Wierzę mu, znam jego charakter i rutynę. Nie tworzę czarnych scenariuszy i to daje mi spokój. Gdy nie szuka się furtki do ucieczki, niepotrzebne są otwarte drzwi. Kiedy więc czytam historie o zdradzie – nie z osądzania, ale ze zdziwienia – myślę, iż to nie zawsze kwestia pokusy, urody, wolnego czasu czy uwagi innych. U mnie zdrada po prostu nigdy nie była opcją. Nie dlatego, iż nie mogę, ale dlatego, iż nie chcę być takim człowiekiem. I to daje mi spokój. A Wy, co myślicie na ten temat?
Dziadek – Letni wieczór, powrót z treningu i starszy pan leżący na asfalcie. Wszyscy przechodzą obojętnie myśląc, iż to pijak, a on ledwo wyciąga ręce po pomoc, mamrocze coś pod nosem i ma zakrwawione dłonie od zbierania rozbitych butelek po piwie, żeby dzieci z osiedla się nie poraniły. Nikt nie chce się zbliżyć, aż w końcu decyduję się podejść i pomóc, wycieram mu ręce, próbuję ustalić gdzie mieszka. On pokazuje palcami numer mieszkania, dzwonię domofonem – wybiegają zmartwiona rodzina i tłumaczą, iż dziadek po wojnie ma wyciętą część języka i nie potrafi mówić, a mimo wieku codziennie sprząta szkło po młodzieży, by chronić dzieci. Za wdzięczność dostaję kosz malin. Wracając do domu płaczę nad obojętnością ludzi i pytam: dlaczego my, Polacy, tak łatwo oceniamy innych, nie reagując na ludzką krzywdę? Pomagajmy – bądźmy LUDŹMI, nie obojętnymi przechodniami!
Mam 65 lat i choć zawsze byłam dość spokojna o swój wygląd, od pewnego czasu białe włosy zaczęły wygrywać walkę – nie pojedyncze, ale całe pasma, zwłaszcza u nasady. Wizyta u fryzjera przestała być tak prosta jak dawniej, więc postanowiłam sama się pofarbować w domu – w końcu przez całe życie to robiłam. Poszłam do osiedlowej drogerii, poprosiłam o farbę do siwych włosów, wybrałam zwykły kasztanowy kolor, a na opakowaniu obiecywano „100% pokrycia siwizny”. W domu założyłam starą koszulkę, wymieszałam wszystko zgodnie z instrukcją i nałożyłam farbę przed lustrem w łazience. Po około dwudziestu minutach zauważyłam, iż kolor staje się… fioletowy. Przy spłukiwaniu włosów pojawił się lawendowy, potem brązowawy, a na końcu niemal czarny odcień z fioletowym połyskiem – siwizny nie było, ale zamiast tego patrzyła na mnie w lustrze babcia z nastoletnią fryzurą! Moja córka wybuchła śmiechem na wideoczacie: „Mamo, co Ty zrobiłaś?” – „Zarezerwuj mi fryzjera” – odpowiedziałam. Dwa dni paradowałam po osiedlu z turbanem na głowie, usłyszałam komplementy na temat „odważnego koloru” i w końcu trafiłam do salonu fryzjerskiego. Fryzjerka tylko się uśmiechnęła: „To się zdarza częściej, niż się Pani wydaje”. Wracałam do domu z poukładaną fryzurą, lżejszym portfelem i nauczką na całe życie: są rzeczy, do których doświadczenie nie wystarcza – na przykład farbowanie siwych włosów w domowych warunkach. Przyjęłam, iż siwizna przychodzi, jak chce, i pewne walki warto oddać w ręce specjalistów. To nie dramat rodzinny, tylko prawdziwy życiowy anegdot.
Moje włosy mniej się przetłuszczają, są grubsze i lśniące. Sekret? "Błoto"
Odżywka do włosów za 8,99 zł? Ten składnik nawilża jak żaden inny
To najlepszy napój dla osób po 50. roku życia. Stawy będą jak u 30-latka
Japoński bob to jeden z najmocniejszych trendów 2026 roku. Jak wygląda i komu pasuje?
– Nie zamierzam dożywać u boku starej ruiny! – krzyknął mąż i spakował życie w jeden plecak. Po 32 latach małżeństwa wybrał młodszą sąsiadkę, bo nie chciał słuchać o bolących stawach i lekach. Valentina została sama z mamą po udarze… Miała już tylko pięćdziesiąt trzy lata – czy to naprawdę starość? Jednak dzięki mamie, nowym znajomościom i wierszom odkryła, iż młodość to odwaga być sobą w każdym wieku.
Oto gwiazdy tegorocznych Wawrzynek
Rajd ekspresówką ukarany mandatem. 23-latka spieszyła się do salonu kosmetycznego
Ten żel do paznokci za 29,99 zł robi wszystko sam. To cudeńko z Rossmanna to prawdziwe 3w1
Zmiany w NFZ mogą zmienić zasady leczenia. Kto zapłaci więcej
Przeczytałam wiele historii Polek, które dopuściły się zdrady, i choć staram się nie oceniać, jest coś, czego naprawdę nie potrafię zrozumieć. Nie dlatego, iż czuję się lepsza od innych – po prostu zdrada nigdy mnie nie kusiła. Mam 34 lata, jestem mężatką i prowadzę całkiem zwyczajne życie. Regularnie chodzę pięć razy w tygodniu na siłownię, dbam o to, co jem i lubię o siebie dbać. Mam długie, proste włosy, lubię dobrze wyglądać i wiem, iż jestem atrakcyjna – słyszę to od innych i widzę po spojrzeniach. Na siłowni często zdarza się, iż jakiś facet zaczyna ze mną rozmowę. Jedni pytają o ćwiczenia, inni rzucają komentarze niby w formie komplementu, są też tacy, którzy mówią wprost. To samo dzieje się, gdy wychodzę z koleżankami na drinka – podchodzą mężczyźni, pytają, czy jestem sama, próbują nawiązać flirt. Nigdy nie udaję, iż tego nie widzę – wręcz przeciwnie, zauważam to, ale nigdy nie przekroczyłam tej granicy. Nie dlatego, iż się boję, ale po prostu nie chcę. Mój mąż jest lekarzem – kardiologiem – i bardzo dużo pracuje. Zdarza się, iż wychodzi z domu przed świtem, a wraca, gdy już kończymy kolację lub choćby jeszcze później. Większość dnia spędzam więc sama w domu. Mamy córkę, dbam o nią, o dom, o swoją codzienną rutynę. Mogłabym mieć czas na wszystko i nikt by się nie dowiedział, a mimo to choćby przez chwilę nie pomyślałam, żeby ten czas wykorzystać na zdradę. Kiedy jestem sama, wypełniam sobie dzień – ćwiczę, czytam, sprzątam, oglądam seriale, gotuję, wychodzę na spacer. Nie szukam braków ani zewnętrznego potwierdzenia. Nie twierdzę, iż mój związek jest idealny – bo nie jest. Kłócimy się, mamy różnice zdań, bywamy zmęczeni. Ale jest coś podstawowego: szczerość. Nie żyję też w ciągłych podejrzeniach wobec mojego męża. Ufam mu. Znam go, wiem, jak myśli, znam jego charakter, jego rutynę. Nie sprawdzam telefonu, nie wymyślam scenariuszy. To daje mi spokój. Kiedy nie szukasz ucieczki, nie potrzebujesz cały czas zostawiać sobie otwartych drzwi. Dlatego, gdy czytam historie o zdradach – nie z potępienia, a raczej ze zdumienia – myślę, iż nie wszystko sprowadza się do pokusy, urody, wolnego czasu czy atencji innych. W moim przypadku, to po prostu nigdy nie była opcja. Nie dlatego, iż nie mogę, ale dlatego, iż nie chcę być taką osobą. I z tym się dobrze czuję. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Ile kosztują walentynki 2026? Sprawdzamy ceny róż, kolacji i prezentów
Przetestowałam viralowe kosmetyki. Teraz wiem, czego nie kupię ponownie
Legenda światowego makijażu: nie jesteśmy obrazkami AI – mamy pory, to jest piękne [WYWIAD z Amandą Bell]
Kolejny HIT Neboa na promocji w Rossmannie - naturalna odnowa włosów gwarantowana
Zacznij działać wiosną. Ogórki będą wtedy najsmaczniejsze
Jak szczoteczka soniczna wpływa na zdrowie dziąseł? Przewaga nad innymi technologiami
Ta mgiełka do twarzy za 39,99 zł działa jak łyk kawy - szybki efekt bez makijażu
Sukces uczennicy ZSZiO w konkursie fryzjerskim
The Ritual of Ayurveda – harmonia ciała i ducha
Rituals Sakura – celebrowanie nowych początków
Private Collection Rituals – luksusowe kompozycje
Rituals Hammam – świeżość i energia
Zalecenia po laserze frakcyjnym – pielęgnacja i regeneracja skóry
Reanimacja loków po jednym psiknięciu - ta mgiełka z Rossmanna kosztuje grosze, a działa jak magia
Słynny ekonomista twierdzi, iż nadchodzi kryzys gorszy niż ten z 2008 roku. Katastrofa ziści się szybciej niż się spodziewasz?
Panny młode ustawiają się do nich w kolejce. Oto najlepsze polskie makijażystki ślubne
Versace Bright Crystal na wyprzedaż w Douglasie - legendarny zapach tańszy o ponad 200 zł
Łupież – czym jest, skąd się bierze i jak z nim walczyć?
Jak w łatwy sposób zakryć odrosty bez wizyty u fryzjera?
Zwiotczała skóra na szyi – co robić i jak zapobiegać?
Imię starszego dziadka wraca do mody. Lada moment przebije Nikodema i Antosia
Została Miss Polonia 2003. Tak wygląda dziś
Polki nieustannie wykupują ten kolagen! Z nim mocne włosy i paznokcie to codzienność
Paznokcie na wiosnę 2026? Trend Cloud Dancer ma do powiedzenia coraz więcej
Córka Gwyneth Paltrow majstrowała przy twarzy w wieku 18 lat. "Czas się przyznać"