Uroda

Dlaczego wybór marek premium to fundament zyskownego salonu fryzjerskiego?
Podkład, który zamienia pielęgnację w makijaż. Albo odwrotnie [recenzja nowości Clarins]
Jesteście zamożniejsi od innych, więc wasze prezenty też powinny to odzwierciedlać – narzekała teściowa.
Myślisz, iż jesteś miły u fryzjera? Te 9 zachowań doprowadza stylistów do szału
Beyoncé wyznacza trendy na 2026 r. Jej nowa fryzura to hit sezonu
Częstochowa policzyła głosy w sprawie granic. Co dalej z planem miasta?
Udowodnię, iż poradzę sobie sama – kiedy mój mąż, Marek, wbił mi prosto w serce: „Sonia, ja świetnie dam sobie radę bez ciebie, ale ty beze mnie – nigdy!”, poczułam, jakby ziemia zapadła mi się pod nogami. Myśli, iż jestem słaba, zależna, iż moje życie bez niego legnie w gruzach? Od tamtej chwili postanowiłam: dość bycia tylko dodatkiem do jego życia! Zaczęłam pracę na pół etatu, aby stanąć na własnych nogach – bez jego „opieki”. Marek był panem domu, to on decydował o wszystkim i chciał, żebym po ślubie zrezygnowała z pracy w salonie kosmetycznym. Najpierw myślałam, iż to troska. Z czasem zrozumiałam, iż chodziło o kontrolę: choćby to, jak gotuję obiad! Po kolejnym kłótni usłyszałam: „Beze mnie jesteś nikim!” – to bolało najbardziej. Kłótnia dotyczyła drobiazgu – chciałam spędzić weekend u przyjaciółki, ale Marek stwierdził: „Sonia, musisz zostać, kto ci zrobi obiad?” Wtedy usłyszałam te słowa, które zmieniły wszystko. Całą noc nie spałam. Czy naprawdę jestem taka bezradna? Nie! Udowodnię mu, iż się myli. Zadzwoniłam do Ani, która pracuje w kawiarni. Po tygodniu miałam własny dochód – nie wielki, ale mój. Marek kpił: „Tyrasz za grosze? Śmieszne.” Nie dałam się zniechęcić. Odkładałam pieniądze do mojej prywatnej „skarbonki wolności”, planuję kurs księgowości albo stylizacji paznokci. Moja mama prosi, żebym się pogodziła z mężem, ale ja już nie chcę być nikim dla swojego własnego męża. Ania mnie wspiera i to daje siłę. Czasem dopadają mnie wątpliwości, ale codziennie czuję się silniejsza. Marek powoli zauważa, iż nie jestem już tą samą osobą – kiedy poprosił o obiad, zaproponowałam zamówienie pizzy. Marzę, by usłyszeć przeprosiny, ale Marek nigdy nie przyzna się do błędu. Teraz już wiem, iż przetrwam bez niego – i w końcu stanę się tą kobietą, którą sama chcę być.
Czego nie robić w chiński Nowy Rok 2026? 7 rzeczy, które przynoszą pecha na nowy rok
Top 3 odżywki na suche jak siano włosy. Efekt jedwabiu i laminacji od pierwszego użycia!
Zimowa pielęgnacja skóry – jak zadbać o ciało i twarz zimą z Revers Cosmetics
Ochronna pielęgnacja od EISENBERG
Ta baza z 24k złotem wygładza skórę tak, iż podkład wygląda obłędnie. Makijażystki ją uwielbiają
Brodawczaki pod pachami – przyczyny i metody usuwania
Top 3 szampony na przetłuszczające się włosy - przedłużają świeżość o 3 dni i ograniczają sebum
To serum robi furorę wśród 60-latek! Rozgramia zmarszczki. “Skóra młodsza o 10 lat”
Mieszkańcy Pogorzeli doczekają się Centrum Wsparcia Seniora
Ul. Nadwiślańska w Oświęcimiu zamknięta od dziś! Kierowcy, sprawdźcie objazdy na ponad miesiąc
Ten krem pod oczy działa jak gumka do zmarszczek! Peptyd miedziowy wygładza, odejmuje lat
Pedicure na wiosnę 2026 – kolory i trendy, które musisz poznać zanim odsłonisz stopy
Ten krem błyskawicznie likwiduje zmarszczki i kurze łapki. Głęboko odżywia skórę. Hit!
Babcia obcięła włosy wnuczkowi. Matka: "Przeprosiła, ale syn ma grzywkę jak od garnka"
Naukowcy znaleźli sposób na insulinooporność. Może zatrzymać rozwój cukrzycy
Inteligentne lustra w domu a lepsza pielęgnacja skóry?
Wesela nie będzie – Czemu dziś taki cichy jesteś? – zapytała Ania. – Przecież umawialiśmy się, iż w sobotę jedziemy wybierać meble do sypialni. A Ty jakiś smutny. Co się stało? Darek wiedział: teraz albo nigdy. Ale trzeba powiedzieć teraz. – Aniu… Chciałem pogadać o weselu. Ania długo czekała na tę rozmowę. Oboje z Darkiem ustalili, iż będzie skromnie, ale widziała, iż Darek chce dla niej prawdziwego wesela – dużo gości, kamerzysta, organizatorzy… Jak ona czekała na tę rozmowę! – Tylko bez owijania w bawełnę. Chyba wiem, co powiesz – uśmiechnęła się Ania. A Darek powiedział: – Przełóżmy… Przełóżmy ślub. To nie była ta rozmowa, na którą była gotowa. – Przełóżmy? – zatkało ją. – Skąd nagle taki pomysł? Czemu? Przed chwilą ustalaliśmy, iż trzeba zamówić zaproszenia… Sam je wybierałeś… Umawialiśmy się, kogo zaprosimy! Zmieniłeś zdanie co do ślubu?! Jak w melodramacie, zaraz powie, iż uczucia wygasły. Ale Darek znowu mówił nie po scenariuszu. – Z kasą teraz kiepsko – wymamrotał – Wypłatę opóźniają. Nie dajemy rady odkładać. No i… mieszkamy razem dopiero pół roku. Może trochę za wcześnie, co? – Za wcześnie? – Ania aż się zakrztusiła. – Darku, jesteśmy razem trzy lata! Trzy lata związku i pół roku wspólnego mieszkania to dla Ciebie „za wcześnie”? Darek nie wyglądał już na przestraszonego. – Nie zaczynaj, Aniu. Nie chcę kłótni. To tylko… przerwa. Nie zrezygnowałem ze ślubu, ale wesele to duży wydatek. – Dobrze… To może po prostu się pobierzemy, a potem świętujemy z przyjaciółmi. – Aniu, wtedy nie będzie prawdziwego wesela. – To niech i nie będzie! – Przecież marzyłaś o weselu… – Przeżyję! Dziwne wymówki sobie znajduje. – Aniu… – Powiedz szczerze. Coś się stało? Nie jesteś pewien, iż mnie kochasz? Czy może… poznałeś kogoś innego? Bo „wesela nie stać nas” brzmi mało przekonująco. Darek pokręcił głową. – Nie, Aniu, przysięgam. Po prostu chcę, żeby wszystko było idealnie, rozumiesz? A teraz nie mogę zapewnić nam idealnego wesela. No i ten wspólny rok, musimy naprawdę sprawdzić, czy do siebie pasujemy… Logika brzmiała sensownie… Był przekonujący, ale Ania czuła niepokój. Rzadko kiedy Darek tak bardzo próbował ją do czegoś przekonać. Przecież to on nalegał, by szybciej się pobrać. Ale udawała, iż wierzy. Po tej rozmowie Darek stał się nie chłopakiem, a idealnym chłopakiem, bardziej dbał o szczegóły, które dotąd ignorował, jakby próbując zmazać winę za odwołane wesele. W sklepie zawsze pytał, czego ona chce… zmywał naczynia sam… Ale był ponury. Nie tylko zamyślony – posępny, wzdychał nocą wpatrując się w sufit, i zbywał pytania Ani: „A tam, po prostu zmęczony”. Ania starała się nie naciskać. „Potem, potem, potem” – powtarzał jej wewnętrzny głos. Po kilku tygodniach zaproszono ich do rodziców Darka. Ania nie miała wielkiej ochoty jechać. Darek o weselu już nie wspominał, a rodzice pewnie zapytają – niekomfortowo. Ale pojechali. Wesele oczywiście zostało poruszone. – To kiedy wreszcie nam sprawicie frajdę? – spytała jego mama, gdy tata poszedł oglądać telewizję. – Mamy już na oku miejsce na przyjęcie. Sala na dwadzieścia osób. Na kiedy zamawiać? Darek siedział z tak skrzywioną miną jak Ania. Co zamawiać? Nie będzie niczego. – Mamo, przecież rozmawialiśmy. Przełożyliśmy – wychrypiał. – Przełożyliście? A czemuż to? Kasy nie ma? Darku, jako mężczyzna mogłeś pomyśleć o tym wcześniej! Po obiedzie, kiedy mężczyźni z zapałem dłubali przy nieczynnej wieży stereo, Ania poszła do łazienki się ogarnąć. Czysto jak w szpitalu. Ani śladu kurzu. choćby kosmetyków, poza żelem pod prysznic i szamponem, nie było. Mama Darka wszystko trzymała w pokoju. Ania zawsze się śmiała, iż jej się chce to nosić tam i z powrotem. Wytarła twarz i nagle usłyszała… Ściany w tej łazience idealnie przenosiły dźwięki, zwłaszcza cudze tajemnice. Darek wrócił do kuchni i rozmawiał z matką. Ania usłyszała… – …Darku, naprawdę chcesz z Anią zerwać? Ania znieruchomiała z ręcznikiem pod brodą. Co? Nie zamierzała sobie wmawiać, iż jej się przesłyszało. Delikatnie przykleiła ucho do kafli. – Mamo, mówiłem – przełożyliśmy. Ale nie zerwaliśmy. – Przełożyliście – to wymówka! – syknęła pani Grażyna. – Wiem, jak się męczysz. Po co ci ona? To nie żona – żona powinna słuchać męża, a ta… Po co ślub, jak za rok się rozwiedziecie? – Kocham ją, mamo – powiedział Darek. Ania na moment była wzruszona. Ale kolejne słowa matki sprawiły, iż zapomniała o sentymentach. – Mówisz, iż ją kochasz? Ta dziewczyna jest chytra, Darku. Ostrzegałam cię! choćby żoną nie została, a już cię od nas odwiodła. Przestałeś pomagać siostrze, przestałeś przyjeżdżać na działkę… Ona cię zmienia i to na gorsze. Ania aż przylgnęła do zimnej kafelki. Odwiodła go od nich? Kiedy taki moment był? Zawsze starała się być miła wobec rodziców Darka, choć kiedy pan Andrzej skrytykował jej nową fryzurę, było przykro, ale przemilczała! Nie przypominała sobie momentów, kiedy próbowała nastawić Darka przeciwko rodzinie. Wręcz przeciwnie – zachęcała go do kontaktów, bo wiedziała, jak ważna jest dla niego ich rodzina. Wtedy ją olśniło: to nie pieniądze, to nie on – jego mama, która patrzy jej w oczy i kłamie, nie chce ich ślubu! Ania wyszła do nich. – O, Aniu, już gotowa! Właśnie rozmawialiśmy, iż nie warto zwlekać z rejestracją. Młodość zrozumiała, ale życie bez papierka nie pochwalałam. Jakie to miłe z jej strony. – Oczywiście, pani Grażyno – powiedziała Ania. – Nie będziemy długo odkładać. Zbierzemy pieniążki i do USC. Prawda, Darku? – Tak, Aniu, możemy uznać, iż już po ślubie – podchwycił. Tej nocy, gdy wracali do domu, Darek próbował ją objąć, ale Ania cały czas się odsuwała. Nie wiedziała, jak zacząć rozmowę. Czy w ogóle pytać? Skoro Darek jej nie zostawił na żądanie rodziny, to chyba kocha… Ale ślub odwołał. – Zachowywałeś się dziwnie, gdy twoja mama zaczęła mówić – powiedziała, obserwując gaśniejące światła miasta. – Ja? Po prostu ona naciska, żebyśmy się pobrali, i… – Nie zmyślaj. Ona wcale nie naciska. Jest przeciwna naszemu ślubowi. Stwierdziła, iż cię nastawiłam przeciw niej. I żebym odeszła. Darek nerwowo szarpnął kierownicą. – Słyszałaś to? Aniu, mama się boi, iż syn się ożeni i o niej zapomni. Typowa sytuacja. Nie bierz tego do siebie. Minie jej. Ania i nie brała do siebie słów matki, która nie chciała puścić syna. Martwiły ją słowa Darka – nie bronił jej. Po prostu zgodził się, byle nie kłócić się z matką. Kwestia ślubu pozostała nierozstrzygnięta. Darek przez cały czas chodził jak zgryzione cytryny, a na wzmianki o przyszłości zawsze mówił: „Może potem…” I wtedy trafił jej w ręce nie zablokowany telefon Darka. „Tylko zerknę na godzinę – usprawiedliwiała się – Nie będę czytać wiadomości. Po prostu… jednym okiem”. Na ekranie świeciła ostatnia wiadomość od jego siostry, Weroniki. Weronika była dwa lata młodsza od Ani, ale zachowywała się jak dwunastolatka. Bez pracy, bez studiów, mieszka z rodzicami i żyje na ich koszt. Wiadomość była wymowna: – Jasne, pieniędzy nie zobaczę. Znowu jesteś pod pantoflem. No to żyj sobie z tą dziewuchą, skoro ważniejsza niż rodzina. Ania przeczytała: „znowu pod pantoflem”. I przypomniało się jej coś… Jeszcze przed odwołaniem ślubu, kiedy Weronika po raz kolejny dzwoniła do Darka po pieniądze, Ania, nie wytrzymując, powiedziała Darkowi: – Darku, ona ma dwadzieścia siedem lat, mieszka z rodzicami i prosi cię o kasę na głupotki. Może czas, żeby sama zaczęła pracować? Nasz budżet nie jest z gumy. Gdyby nie to, iż chodziło też o jej pieniądze… nie ingerowałaby. Darek się wtedy zgodził. Niezbyt chętnie, ale „masz rację, Aniu, czas kończyć z tym”. Teraz było jasne, kto ich nastawia przeciwko Ani. Wzięła telefon Darka, skopiowała wiadomość z chat’u z Weroniką i wysłała sobie, by mieć dowód. Potem odłożyła sprzęt jak był. Darek strzepywał śnieg z kurtki w przedpokoju: – Kupiłem chleb i twoją ulubioną czekoladę z orzechami. Pomyślałem, Aniu, może jednak przydałoby się… – zaczął. – Darku – przerwała mu. – No, Darek. Kogoś innego się spodziewałaś, hę? – zażartował. Ale Ania nie odwzajemniła żartu. – Co Weronika ci pisze? – zapytała. Darek wiedział, iż jeżeli nie chcesz być przyciśnięty do muru, musisz zaatakować pierwszy. – Ty grzebiesz mi w telefonie kiedy mnie nie ma?? Klasyczna defensywa. Próba przerzucenia winy. – Nie ważne, co robiłam. Chcę wyjaśnień. Teraz. Kilka sekund stał w milczeniu, na twarzy miał gradację emocji – od złości po panikę. – Oj, Aniu, nie przejmuj się. Młoda jest, obraża się o wszystko. – Na co się obraża? Że poprosiłam ją o dorosłość? – doprecyzowała. – Logiczne, przywykła, iż brat zawsze pomoże. Nowych nawyków trudno się pozbyć. Daj spokój, przejdzie jej. – To ona nastawiła twoją rodzinę? – No… tak – przyznał Darek – Próbowałem tłumaczyć im, iż to nasze pieniądze, iż Weronika powinna sama… Ale mama od razu: Ania cię pod pantofel wzięła, odwróciłeś się od rodziny! Ale ja tak nie uważam… – Ale odwołałeś ślub… Dobrze. Ona nastawiła twoją rodzinę przeciw mnie. Rozumiem, nie mogę się z nimi dogadać. Ale ty – co ty sam myślisz? Chcesz ożenić się ze mną? Czy tylko odkładasz, bo boisz się powiedzieć mamie „nie”? – Pewnie, iż chcę się z tobą ożenić! Ale na razie nie potrafię… Może później… gdy wszystko się ułoży… No i odpowiedź. – Wiesz, Darku, coś zrozumiałam… Nie chcę wychodzić za kogoś, kto nie jest pewien uczuć i drży za każdym razem, gdy jego siostra kichnie. Dobrze, iż odwołaliśmy ślub.
Sukces uczennicy z Biłgoraja w konkursie fryzjerskim
Fryzury dla kobiet po 50. Te stylizacje odejmą Ci lat! [16.02.2026 r.]
Jak gwałtownie rosną włosy – od czego zależy tempo wzrostu?
Mam 65 lat i choć zawsze byłam raczej spokojna o swój wygląd, ostatnio siwe włosy zaczęły wygrywać walkę – nie pojedyncze pasma, ale całe kosmyki, zwłaszcza przy nasadzie. Wizyta u fryzjera przestała być tak prosta jak dawniej: między czasem, ceną i kolejkami zaczęłam myśleć, iż może nie jest tak źle pofarbować się w domu. Przecież robiłam to całe życie – co mogło pójść nie tak? Poszłam do osiedlowej drogerii, a nie do specjalistycznego sklepu fryzjerskiego. Powiedziałam pani, iż szukam „farby na siwe włosy”, poprosiłam o zwykły kasztanowy kolor. Podała mi pudełko z poważnie wyglądającą kobietą na okładce i napisem „100% pokrycie siwych włosów” – to mnie przekonało. Nie czytałam niczego więcej. Wróciłam do domu pewna, iż za godzinę wszystko będzie gotowe. Założyłam starą koszulkę, przygotowałam ręcznik, wymieszałam składniki według instrukcji i nałożyłam farbę przed lustrem w łazience. Początkowo było normalnie – kolor ciemny jak zawsze. Usiadłam czekać, a w międzyczasie pozmywałam naczynia i posprzątałam kuchnię. Po dwudziestu minutach zauważyłam coś dziwnego: moje włosy wyglądały na fioletowe. Uznałam jednak, iż to tylko światło w łazience, może sobie wymyślam. Kiedy przyszła pora spłukać farbę, wiedziałam już, iż popełniłam poważny błąd. Woda na mojej głowie przybierała kolor fioletowy, potem ciemno-kawowy, aż zrobiła się niemal czarna. W wilgotnym lustrze zobaczyłam siebie z liliowymi i fioletowymi refleksami oraz dziwnym kolorem, którego nie umiałam nazwać. Siwe włosy zniknęły, ale… jakim kosztem! Wysuszyłam włosy, mając nadzieję, iż kolor się zmieni, ale tylko się pogłębił. Wyglądałam, jakbym wróciła z nieudanej sesji mody dla nastolatek, a nie jak 65-letnia kobieta. Zaczęłam się śmiać – co innego mogłam zrobić? Zadzwoniłam do córki na wideorozmowę, a ona ledwie powstrzymała wybuch śmiechu. Powiedziała: „Mamo… co ty zrobiłaś?” Ja tylko poprosiłam: „Zarezerwuj mi wizytę u fryzjera.” Następnego dnia musiałam tak wyjść z domu. Założyłam chustę na głowę, ale fiolet i tak wystawał. W sklepie ktoś zapytał, czy to mój nowy styl. W piekarni pani powiedziała mi, iż mam odwagę do takich kolorów. Kiwałam głową, jakby wszystko było celowe. Dwa dni później poszłam do fryzjera, bez grama dumy. Fryzjerka tylko spojrzała i od razu wiedziała, o co chodzi. Nie oceniła mnie. Powiedziała: „To się zdarza częściej, niż pani myśli.” Wyszłam z uporządkowanymi włosami, lżejszym portfelem i jasną nauczką: są rzeczy, które wydaje się, iż przez cały czas umie się robić jak dawniej… dopóki nie skończy się z fioletowymi włosami. Od tamtej pory zaakceptowałam dwie rzeczy – iż siwe włosy pojawiają się bez pytania i iż pewne bitwy lepiej zostawić w rękach profesjonalistów. To nie rodzinna tragedia, tylko prawdziwa anegdota.
Jesteście zamożniejsi od innych, więc wasze prezenty też powinny to odzwierciedlać – narzekała teściowa. Był to spokojny wieczór w Krakowie, gdy Ryszard opadł na kanapę obok żony Amelii. — Co damy twojej mamie na urodziny? Kompletnie nie mam pomysłu — zamyślił się. Amelia westchnęła. Wybór prezentu dla jej teściowej zawsze był wyzwaniem. Relacje z Magdaleną Maj od początku były napięte. Ryszard od razu rozumiał negatywny stosunek matki, więc para postanowiła zachować dystans. Nikt nie był nikomu nic winien. Sporadyczne telefony i rodzinne uroczystości — jeżeli obydwu stronom na tym zależało — stanowiły całą komunikację. W tym roku Magdalena zdecydowała się na huczne obchody swoich okrągłych urodzin i zaprosiła niemal całą rodzinę, także młode małżeństwo. — A propos, mama powiedziała, iż cieszy się z każdego prezentu — przypomniał sobie nagle Ryszard. — Ona zawsze tak mówi, a potem i tak kręci nosem — przypomniała sobie Amelia, marszcząc czoło. — Twoja siostra może jej dać byle co, a my nie! Amelia doskonale pamiętała, jak Magdalena była niezadowolona z każdego prezentu, jaki od nich otrzymała. — Przypomnij sobie ostatni Dzień Matki. Co jej podarowaliśmy? Luksusowy zestaw kosmetyków. Jak zareagowała? Płaczem i pretensjami, iż uważamy ją za starą i nieatrakcyjną — westchnęła Amelia. — Czy którykolwiek z naszych prezentów kiedykolwiek jej się spodobał? Złoto albo elektronika, bo ich wartość można ocenić od razu. — Może jednak do niej zadzwonię i zapytam wprost — zaproponował nieśmiało Ryszard. — Rób jak chcesz — pokręciła głową Amelia. Ryszard wybrał numer matki, licząc, iż podpowie mu, o czym marzy na urodziny. — Synku, niczego mi nie brakuje. Już wasza obecność będzie dla mnie prezentem — odpowiedziała skromnie Magdalena. — Naprawdę, mamo? I nie będziesz potem na nas zła? — dopytywał Ryszard. — Oczywiście, iż nie! Cieszę się z każdego drobiazgu — zaśmiała się i Ryszard postanowił się do tego zastosować. — Mama mówiła, iż możemy jej kupić, co chcemy — przekazał żonie. Amelia spojrzała z niedowierzaniem na męża. Nie ufała słowom teściowej. Skoro jednak Ryszard upierał się, iż wybiorą prezent wedle własnego uznania, ustąpiła. — Proponuję kupić jej robota odkurzającego, żeby nie musiała już biegać z rurą po domu — powiedziała Amelia, przeliczając budżet. Tak postanowili. Kupili Magdalenie Maj prezent wart ponad cztery tysiące złotych i pojechali na uroczystość z lekkim sercem. Jubilatka powitała syna i synową z radością, ale jej mina zrzedła na widok pudełka z odkurzaczem. — Ale po co to? — mamrotała, głęboko wzdychając. — Postaw to w pokoju, synu. Amelia stała przez chwilę zaskoczona, iż teściowa nie doceniła prezentu. Chwilę po nich do mieszkania weszła też szwagierka z mężem. Radośnie rzuciła się matce na szyję: — Mamusiu, to dla ciebie! — Dziękuję, kochanie! Jesteście cudowni! — zawołała Magdalena, obejmując córkę. Amelia była ciekawa, jaki to drogi prezent wręczyła szwagierka, iż teściowa była tak zachwycona. Ze zdumieniem zobaczyła, iż to zwykły kosmetyczny zestaw z drogerii za dziesięć złotych. Amelia spojrzała pytająco na Ryszarda, który również widział, co Magdalena dostała od córki. W wyrazie twarzy Ryszarda Amelia dostrzegła złość na reakcję matki na ich prezent. Przez długie godziny się powstrzymywał, ale kiedy Magdalena po raz kolejny pochwaliła prezent córki, nie wytrzymał. — Mamo, możemy porozmawiać? — poprosił Ryszard, zabierając matkę na bok. — Co się stało? — spytała kobieta. — Jest jakiś problem? — Tak, mamo! Pamiętasz, co mi obiecałaś w sprawie prezentu? — zapytał z wyrzutem Ryszard. — Tak, pamiętam. — To czemu potraktowałaś nasz prezent z pogardą, a z tego taniego kompletu się tak cieszysz? Nie mów, iż mi się wydaje! — Nie powiem tego. Jesteście zamożniejsi od Leny, więc wasze prezenty powinny być odpowiednio wartościowe — mruknęła Magdalena Maj. — A twoim zdaniem co to za prezent? Tandetny? Mamy do każdego prezentu dołączać paragon, żebyś była zadowolona? — zapytał Ryszard marszcząc brwi. — O nie, znowu zaczynasz — odpowiedziała kobieta, dając do zrozumienia, iż nie zamierza dłużej prowadzić tej rozmowy. — Co mam poradzić, skoro prezenty Leny podobają mi się bardziej? — Bo naszego nie znasz ceny? Dla twojej wiadomości, kosztował ponad cztery tysiące złotych! — odburknął Ryszard. — Taki drogi? — zawołała Magdalena Maj, udając zaskoczenie. gwałtownie znalazła sposób, by z tej niezręcznej sytuacji wybrnąć. — Wiesz, dlaczego bardziej cenię prezenty od Leny i jej rodziny? Bo kupują na miarę swoich możliwości, a wy tylko, żeby coś odfajkować — powiedziała niespodziewanie. — Mamo, mówisz poważnie? — Ryszard przeczesywał nerwowo włosy. — Wydaje ci się, iż żartuję? Przy waszych zarobkach bardziej pasowałby turnus w sanatorium — podniosła głowę z dumą. Ryszard był tak zszokowany słowami matki, iż kilka sekund patrzył na nią bez mrugnięcia. — Myślisz, iż pieniądze nam z nieba spadają? — rzucił, gdy odzyskał głos. Awantura przyciągnęła Amelię i szwagierkę, obie stanęły w drzwiach, zaskoczone kłótnią. Lena szybciej niż Amelia zorientowała się, o co poszło, i zaraz stanęła po stronie matki. — Mamie nie trzeba odkurzacza-robota, chciała nawilżacz powietrza. Jej się zepsuł trzy dni temu. Gdybyście interesowali się jej życiem, to byście wiedzieli — zganiła ich szwagierka. — Pytałem dokładnie o prezent! — syknął Ryszard przez zaciśnięte zęby. — Robicie sobie ze mnie żarty?! Od dzisiaj nie będzie już prezentów! Staramy się, żeby ci zrobić przyjemność, a ty tylko narzekasz! Robot ci nie odpowiada, ma być nawilżacz! Przepraszam, iż nie spełniliśmy oczekiwań! Wychodzimy! — rzucił i zwrócił się do Amelii. Magdalena Maj zalała się łzami, a Lena próbowała ją pocieszyć, gdy Ryszard i Amelia, skamieniali ze złości, wyszli z domu. Ryszard dotrzymał słowa. Żeby więcej nic nie kupować i nie narażać się na śmieszność, postanowił nie odwiedzać rodzinnych uroczystości i oszczędzić sobie kolejnych nerwów.
Suszysz tak? Włosy przestaną rosnąć. Ekspertka dementuje popularną teorię
Koniec z lodowatą platyną. Fawn blonde to najmodniejszy kolor włosów 2026
Mroczny cień obsesji: co wydarzyło się w głowie mordercy Agnieszki Kotlarskiej?
Jaką klawiaturę wybrać do pracy przy komputerze? 5 wygodnych i cichych modeli
Przeczytałam wiele historii Polek, które dopuściły się zdrady, i choć staram się nie oceniać, jest coś, czego naprawdę nie potrafię pojąć. Nie dlatego, iż czuję się lepsza, ale dla mnie zdrada nigdy nie była pokusą. Mam 34 lata, jestem mężatką i prowadzę zupełnie zwyczajne życie. Chodzę pięć razy w tygodniu na siłownię, dbam o dietę, lubię wyglądać dobrze i wiem, iż jestem atrakcyjną kobietą — ludzie mi to mówią, a ja widzę to po spojrzeniach innych. W siłowni nie raz podchodzili do mnie mężczyźni: jedni pytają o ćwiczenia, inni rzucą komplementem, bywają i tacy, którzy są zupełnie bezpośredni. To samo dzieje się, gdy wychodzę z koleżankami na drinka — podchodzą, zagadują, pytają, czy jestem sama. Nigdy nie udawałam, iż tego nie widzę — wręcz przeciwnie. Ale nigdy nie pozwoliłam sobie przekroczyć granicy. Nie dlatego, iż się boję, tylko po prostu nie chcę. Mój mąż jest lekarzem – kardiologiem – często go nie ma w domu, wraca późno, gdy z córką już jemy kolację lub choćby później. Przez większość dnia jestem sama, zajmuję się dzieckiem, domem i swoimi sprawami. Teoretycznie mogłabym robić, co chcę – nikt by nie zauważył. A jednak – nigdy nie pomyślałam, by ten czas wykorzystać na zdradę. Kiedy jestem sama, zapełniam swój czas: ćwiczę, czytam, sprzątam, oglądam seriale, gotuję, spaceruję. Nie szukam braków ani nie potrzebuję zewnętrznego potwierdzenia swojej wartości. Nie twierdzę, iż mój związek jest idealny — bo nie jest; zdarzają się kłótnie, zmęczenie, różnice zdań. Ale jest coś najważniejszego: moja uczciwość. Nie żyję w podejrzeniach wobec męża, ufam mu. Znam go, wiem jak myśli, jaka jest jego rutyna. Nie sprawdzam telefonu, nie wymyślam scenariuszy. I to daje mi spokój. jeżeli nie szuka się ucieczki, nie potrzeba sobie zostawiać otwartych furtek. Dlatego czytając opowieści o zdradzie — nie z potępieniem, raczej ze zdziwieniem — mam wrażenie, iż to nie jest sprawa pokusy, urody czy wolnego czasu, albo zainteresowania innych. Dla mnie zdrada nigdy nie była żadną z opcji. Nie dlatego, iż nie mogę, tylko dlatego, iż nie chcę być taką osobą. I to daje mi spokój. A Wy co o tym sądzicie?
Ta fryzura znów jest wszędzie. Zadziorne wolf cut wraca w nowej odsłonie
Auto pędziło 200 km na godz. 23-latka "chciała zdążyć na paznokcie" [WIDEO]
Zalecenia po znieczuleniu ogólnym – powrót do formy krok po kroku
Maska do włosów za 10,49 zł? Bez silikonów i z naturalnymi składnikami - to jeden z faworytów Rossmann
Monika z programu "Rolnicy. Podlasie" przeszła metamorfozę. Internauci w szoku
Ekspertka o "awaryjnym" myciu włosów. "To nie jest kwestia higieny"
Oczyszczanie wodorowe twarzy – na czym polega zabieg?
Lexy Chaplin przeżyła koszmar. Przez błąd fryzjerki musiała ściąć włosy. "Będę płakać"
Miała ponad 200 km/h. Spieszyła się na… paznokcie
Manicure japoński - naturalny sposób na piękne paznokcie. Efekt jak po spa
Przeczytałam wiele historii kobiet, które zdradziły, i choć staram się nie oceniać, jest coś, czego naprawdę nie mogę pojąć. Nie dlatego, iż czuję się lepsza od innych, ale po prostu mnie zdrada nigdy nie kusiła. Mam 34 lata, jestem mężatką i prowadzę całkiem zwyczajne życie. Ćwiczę na siłowni pięć razy w tygodniu, zwracam uwagę na dietę i lubię o siebie dbać. Mam długie, proste włosy, lubię dobrze wyglądać i wiem, iż jestem atrakcyjną kobietą – ludzie mi to mówią, widzę to w ich spojrzeniach. Na siłowni nie raz jakiś mężczyzna zagaduje, pyta o ćwiczenia czy prawi – mniej lub bardziej dyskretne – komplementy. To samo dzieje się, gdy wychodzę z koleżankami na drinka – podchodzą, nalegają, pytają, czy jestem sama. Nigdy nie udawałam, iż tego nie zauważam. Wręcz przeciwnie – widzę to, ale nigdy nie przekraczam granicy. Nie dlatego, iż się boję, tylko po prostu nie chcę. Mój mąż jest lekarzem – kardiologiem – pracuje bardzo dużo. Często wychodzi jeszcze przed świtem i wraca, gdy już mamy kolację, albo jeszcze później. Przez większość dnia jestem z córką sama w domu, dbam o dom, o moją rutynę. Tak naprawdę miałabym „okazję” robić, co mi się żywnie podoba, i nikt by się nie dowiedział. A mimo to nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zdradzić. Kiedy jestem sama, po prostu zapełniam sobie czas – trenuję, czytam, sprzątam, oglądam seriale, gotuję, spaceruję. Nie szukam braków ani nie potrzebuję potwierdzenia z zewnątrz. Nie twierdzę, iż mamy idealne małżeństwo, bo nie mamy – kłócimy się, różnimy się, bywamy zmęczeni. Ale jest coś fundamentalnego: moja uczciwość wobec siebie i wobec niego. Nie żyję w paranoi ani nie sprawdzam telefonu męża. Wierzę mu, znam jego charakter i rutynę. Nie tworzę czarnych scenariuszy i to daje mi spokój. Gdy nie szuka się furtki do ucieczki, niepotrzebne są otwarte drzwi. Kiedy więc czytam historie o zdradzie – nie z osądzania, ale ze zdziwienia – myślę, iż to nie zawsze kwestia pokusy, urody, wolnego czasu czy uwagi innych. U mnie zdrada po prostu nigdy nie była opcją. Nie dlatego, iż nie mogę, ale dlatego, iż nie chcę być takim człowiekiem. I to daje mi spokój. A Wy, co myślicie na ten temat?
Dziadek – Letni wieczór, powrót z treningu i starszy pan leżący na asfalcie. Wszyscy przechodzą obojętnie myśląc, iż to pijak, a on ledwo wyciąga ręce po pomoc, mamrocze coś pod nosem i ma zakrwawione dłonie od zbierania rozbitych butelek po piwie, żeby dzieci z osiedla się nie poraniły. Nikt nie chce się zbliżyć, aż w końcu decyduję się podejść i pomóc, wycieram mu ręce, próbuję ustalić gdzie mieszka. On pokazuje palcami numer mieszkania, dzwonię domofonem – wybiegają zmartwiona rodzina i tłumaczą, iż dziadek po wojnie ma wyciętą część języka i nie potrafi mówić, a mimo wieku codziennie sprząta szkło po młodzieży, by chronić dzieci. Za wdzięczność dostaję kosz malin. Wracając do domu płaczę nad obojętnością ludzi i pytam: dlaczego my, Polacy, tak łatwo oceniamy innych, nie reagując na ludzką krzywdę? Pomagajmy – bądźmy LUDŹMI, nie obojętnymi przechodniami!
Mam 65 lat i choć zawsze byłam dość spokojna o swój wygląd, od pewnego czasu białe włosy zaczęły wygrywać walkę – nie pojedyncze, ale całe pasma, zwłaszcza u nasady. Wizyta u fryzjera przestała być tak prosta jak dawniej, więc postanowiłam sama się pofarbować w domu – w końcu przez całe życie to robiłam. Poszłam do osiedlowej drogerii, poprosiłam o farbę do siwych włosów, wybrałam zwykły kasztanowy kolor, a na opakowaniu obiecywano „100% pokrycia siwizny”. W domu założyłam starą koszulkę, wymieszałam wszystko zgodnie z instrukcją i nałożyłam farbę przed lustrem w łazience. Po około dwudziestu minutach zauważyłam, iż kolor staje się… fioletowy. Przy spłukiwaniu włosów pojawił się lawendowy, potem brązowawy, a na końcu niemal czarny odcień z fioletowym połyskiem – siwizny nie było, ale zamiast tego patrzyła na mnie w lustrze babcia z nastoletnią fryzurą! Moja córka wybuchła śmiechem na wideoczacie: „Mamo, co Ty zrobiłaś?” – „Zarezerwuj mi fryzjera” – odpowiedziałam. Dwa dni paradowałam po osiedlu z turbanem na głowie, usłyszałam komplementy na temat „odważnego koloru” i w końcu trafiłam do salonu fryzjerskiego. Fryzjerka tylko się uśmiechnęła: „To się zdarza częściej, niż się Pani wydaje”. Wracałam do domu z poukładaną fryzurą, lżejszym portfelem i nauczką na całe życie: są rzeczy, do których doświadczenie nie wystarcza – na przykład farbowanie siwych włosów w domowych warunkach. Przyjęłam, iż siwizna przychodzi, jak chce, i pewne walki warto oddać w ręce specjalistów. To nie dramat rodzinny, tylko prawdziwy życiowy anegdot.
Moje włosy mniej się przetłuszczają, są grubsze i lśniące. Sekret? "Błoto"
Odżywka do włosów za 8,99 zł? Ten składnik nawilża jak żaden inny
To najlepszy napój dla osób po 50. roku życia. Stawy będą jak u 30-latka