Uwagę krytyków przyciągał wtedy także niedbały wizerunek artystki, jej szorstki sposób bycia. Pisząc o koncertach Cat Power – pod takim szyldem Marshall działała, odkąd muzyka oderwała ją od pracy w pizzerii w Atlancie – wspominali o braku popisów instrumentalnych i pasywno-agresywnej postawie na scenie. Formuła była zbyt punkowa jak na folk i zbyt folkowa jak na punk. Coraz częściej też się zdarzało, iż po kilku akordach artystka zmieniała zdanie i grała inny utwór, prowokowała publiczność albo po prostu schodziła ze sceny. I jak to w takich sytuacjach bywało, mało kto się przejmował, ile z tej pozy Cat Power to prawda o samej Marshall. Trochę jak z Kurtem Cobainem, o którego samobójstwie napisała zresztą piosenkę: „I Don’t Blame You” (Nie obwiniam cię). Kiedy ukazała się ta piosenka, w życiu Marshall trwał najbardziej dramatyczny okres.
Te rękawice można dziś odbierać bardziej jako symbol walki. Niekończąca się trasa koncertowa sprawiła, iż życie osobiste Marshall nie istniało, jej ówczesny związek legł w gruzach, a ona sama rozpoczynała dzień od opróżniania hotelowego barku z alkoholem – jak opisała w „New York Timesie” Winter Miller – by resztę dnia spędzić z butelką whisky w ręce, a potem nafaszerować się Xanaxem przed koncertem.















