CANNES 2026: "Historie równoległe". Asghar Farhadi jak Krzysztof Kieślowski?

filmweb.pl 2 dni temu
Zdjęcie: plakat


W Cannes doczekaliśmy się pokazu wyczekiwanego przez nas filmu z polskimi akcentami. Daria Sienkiewicz obejrzała wariację Asghara Farhadiego na temat "Krótkiego filmu o miłości" Krzysztofa Kieślowskiego. O powstanie filmu przez lata walczył Maciej Musiał, który wspólnie z Krzysztofem Piesiewiczem także "Historie równoległe" produkował. Poniżej możecie sprawdzić, jak VI część Dekalogu wypadała w rękach irańskiego reżysera.

Cała recenzja filmu "Historie równoległe" dostępna jest na karcie filmu POD LINKIEM TUTAJ.

Recenzja filmu "Historie równoległe", reż. Asghar Farhadi


Drama
autorka: Daria Sienkiewicz

"W jaki sposób kaczka znalazła się w butelce?" – Sylvie (wybitna Isabelle Huppert) pyta swojego sąsiada Pierre’a (Vincent Cassel), wpatrując się w niego z wymalowaną na twarzy śmiertelną powagą. "Siłą wyobraźni" – odpowiada po chwili pisarka, pozostawiając mężczyznę w jeszcze większym osłupieniu. Ta krótka, acz symboliczna scena z "Historii równoległych" sprawia, iż widz zaczyna zastanawiać się nad podobnym, wybrzmiewającym z filmu dylematem: jakim cudem uznany irański reżyser uczynił z "Krótkiego filmu o miłości" Krzysztofa Kieślowskiego farsową parodię francuskiej opery mydlanej? Odpowiedź już znacie, prawdziwe pytanie brzmi zatem: dlaczego?


Sylvie należy do starej szkoły artystów: lubi szukać inspiracji na ulicy lub w oknie kamienicy z naprzeciwka. Codzienne podglądanie sąsiadów jest dla niej jak binge watching ulubionego reality show. Lustrując pracujących w studiu dźwiękowym Nitę (Virginie Efira), Nicolasa (ponownie Vincent Cassel) oraz jego młodszego brata Theo (Pierre Niney), kobieta wymyśla alternatywne scenariusze ich życia jako kanwę do swojej nowej, prawdopodobnie ostatniej już książki. Tym sposobem ta całkiem zwyczajna i nieco nudna trójka twórców efektów dźwiękowych staje się bohaterami burzliwego romansu. Nita jest kobietą fatalną o imieniu Anna, noszącą do pracy kuse dekolty i wymalowane czerwoną szminką usta. Jej chłopakiem jest młody Christophe (czyli Theo), a kochankiem żonaty szef Pierre (aka Nicolas).

Eskalujące pożądanie, podglądactwo, wybuchy zazdrości i mordercze akty zemsty – nic z tego nie podoba się wydawczyni Sylvie, która mówi podstarzałej pisarce wprost: "w ten sposób nie pisze się już historii". Ludzie są dziś bardziej racjonalni i nie popełniają na każdym kroku melodramatycznych gestów niczym w filmach Żuławskiego. Kiedyś uważaliśmy, iż chodzenie za kobietą i zagadywanie jej w kawiarni może być romantyczne, teraz mówimy, iż jest "creeperskie", czyli odstręczające i dziwne. Dekolt przypadkowo odsłaniający kawałek stanika nie jest żadnym zaproszeniem, a przystawianie się do kogoś z pomocą siły, ignorując wolę drugiej osoby, w prawdziwym życiu wcale nie jest sexy. Sylvie nie reaguje dobrze na krytykę, dlatego zamiast wziąć sobie uwagi do serca, wyrzuca maszynopis i upija się do nieprzytomności.

Całą recenzję filmu "Historie równoległe" przeczytacie na jego karcie POD LINKIEM TUTAJ.

"Historie równoległe" – zobacz zwiastun





Idź do oryginalnego materiału