Call of Duty: Modern Warfare 4 nazywane jest powrotem serii do korzeni, godnym finałem oraz reanimacją uniwersum. Pozytywne komentarze dotyczą nie tylko kampanii, ale również trybu sieciowego, jak i DMZ. Czy warto sięgnąć po nową odsłonę gierki od Activision?
Fabuła kampanii Call of Duty: Modern Warfare 4 podzielona jest na dwie osie fabularne, które w pewnym momencie się ze sobą łączą. Pierwszym wątkiem jest konflikt między Koreą Północną a Koreą Południową. Gracz wciela się w szeregowego Parka – młodego nowicjusza, który po raz pierwszy staje do walki. Na kontrze do początkującego żołnierza postawiony jest wątek kapitana Price’a, znanego z poprzednich części. Warto tutaj zaznaczyć, iż o ile gracz nie grał we wcześniejsze odsłony serii, to historia opętanego żądzą zemsty Price’a może być niezrozumiała i chaotyczna. Owszem, twórcy na początku umieścili podsumowanie dotychczasowych przygód kapitana, ale przy tak dynamicznym montażu i natłoku informacji trudno się połapać o co chodzi.
Osobiście dużo bardziej przypadła mi do gustu oś fabularna z perspektywy Parka. Misje były ciekawsze i bardziej urozmaicone. Nie brakowało w nich też poczucia humoru (Dunn!) czy smutniejszych momentów (jak chociażby utrata jednego z kompanów). Z kolei wątki Price’a bywały irytujące (zwłaszcza, kiedy dochodziło do walki wręcz) i tak naprawdę postać kapitana wydawała mi się w ogólnym założeniu nieco zbędna. Jak wspomniałam wcześniej, misje są urozmaicone, a same lokacje ciekawe. Wszyscy wiemy, iż Call of Duty to strzelanka, w której zmierzamy od punktu A do B, ale Modern Warfare 4 zaskoczyło mnie jednym specyficznym zadaniem: W tarapatach. Należy w nim osiągnąć trzy cele, ale jednocześnie gracz zostaje wrzucony na całkiem spory obszar. To otwarty świat, w którym można odkrywać znajdźki, ulepszać sprzęt oraz walczyć z przeciwnikami. Ta zdecydowanie najbardziej rozbudowana misja w całej kampanii jest świetną rozrywką na dłuższą chwilę i naprawdę wciąga.
Call of Duty: Modern Warfare 4 ma dość filmową kampanię, która części graczy przypadła do gustu, a innym nie. Osobiście wolę rozgrywki z ciekawą fabułą, sama strzelanka średnio mnie interesuję, więc finalnie była to dla mnie rozrywka rozrywka na naprawdę niezłym poziomie. Podobały mi się przerwyniki filmowe, dramaturgia i sama historia (głównie wątek koreańskiej inwazji). Wisienką na torcie był dla mnie Mads Mikkelsen, który wcielił się Łucznika, czyli głównego antagonistę. Skłamałabym, gdybym powiedziała, iż nie wyczekiwałam scen z nim. Moje oczekiwania były wysokie po Death Stranding, w którym duński aktor wypadł rewelacyjnie. Szkoda, iż twórcy dali mu tak mało czasu, bo Łucznik pojawia się naprawdę rzadko i gwałtownie znika z ekranu. Wracając do meritum, kampania w Call of Duty: Modern Warfare 4 jest dość krótka (przejście zajmuje około ośmiu godzin), ale gwarantuje ciekawą historię, intrygujących bohaterów oraz wybuchy niczym z produkcji Michaela Baya.
Materiały prasowe CenegaTwórcy ostrzegają na początku przed drastycznymi treściami i faktycznie niektóre sceny w kampanii należą do mocniejszych. Zwłaszcza rozstrzelanie mieszkańcow wioski, w której szukano wcześniej dezertera. Gra czasami stawia przed nami trudne wybory, ale nie zawsze jest to logiczne. Część z nich faktycznie ma wpływ na fabułę, ale niektóre z nich kończą się natychmiastowym uśmierceniem bohatera i powrotem do autozapisu, aby dojść do decyzji, jak się okazuje, narzuconej przez twórców. Czy w takim razie jest w ogóle sens stawiać przed graczami wybór, który de facto nic nie zmienia? Według mnie to śrendio trafiony pomysł.
Poza solidną kampanią Call of Duty: Modern Warfare 4 ma do zaoferowania jeszcze tryb multiplayer i DMZ. Osobiście niezbyt przepadam za multiplayerami, więc nie spędziłam w nim zbyt dużo czasu. Gra jest wyposażona na starcie w dwadzieścia map oraz dwanaście trybów rozgrywki. Wśród lokacji znajdują się miejsca znane z kampanii, ale ich wielkość jest dość nierówna. Boleśnie się o tym przekonałam, generując własny mecz ze zdecydowanie za dużą liczbą graczy na tak ograniczonym terenie. Niestety zdecydowanie częściej decydowałam się na rozgrywki z przeciwnikami AI z powodu nierównego matchmakingu. Nie jestem specjalistką w strzelankach, więc gwałtownie stało się dla mnie frustrujące, iż notorycznie brałam udział w meczach z przeciwnikami o dużo lepszych statystykach i umiejętnościach.
Materiały prasowe CenegaPozostaje jeszcze kilka słów na temat wspomnianego już DMZ. Call of Duty: Modern Warfare 4 posiada pełnoprawny extraction shooter i można spędzić w nim naprawdę wiele godzin. Twórcy w trybie DMZ przenoszą nas do Hajin City. To duża mapa z miastem, budynkami i terenami poza zabudowaniami. Czeka nas tutaj dużo eksploracji, misje frakcyjne oraz dynamiczne wydarzenia. Daje to namiastkę gier z otwartym światem, które są najbliższe mojemu sercu. Plusem jest poprowadzenie rozgrywki w stronę PvE, tym samym zmniejszając tryb PvP. Wiem, iż dla wielu graczy może to być minus, ale u mnie sprawdziło się dużo lepiej. Zwłaszcza po przykrych doświadczeniach z matchmakingiem. Finalnie spędziłam w Hajin City kilka godzin i prawdopodobnie jeszcze tam wrócę.
Call of Duty: Modern Warfare 4 to solidna strzelanka, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Twórcy odrobili pracę domową i najnowsza odsłona prezentuje się dużo lepiej niż jej poprzedniczki. Miejmy tylko nadzieję, iż Activision utrzyma ten poziom.
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Cenega. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne













