8 lutego wyemitowano odcinek "Familiady", który wzbudził spore kontrowersje. Podczas finałowej rozgrywki uczestnik chciał wrócić do dwóch pytań, na które wcześniej nie udało mu się odpowiedzieć. Gospodarz programu zadał mu wtedy ponownie ostatnie z pytań, a nie pierwsze - w przeciwieństwie do tego, jak robił zazwyczaj. To oburzyło internautów, którzy grzmieli o niesprawiedliwości. TVP zdążyło już wydać oświadczenie. Teraz do sprawy odniósł się sam Karol Strasburger.
REKLAMA
Zobacz wideo Karol Strasburger pokazuje studio Familiady z okazji 20-lecia programu
"Familiada". Karol Strasburger odpowiedział na zarzuty internautów. Mówi jasno
3102. odcinek teleturnieju wzbudził emocje, a wielu widzów podnosiło w sieci, iż sposób poprowadzenia finału miał wpływ na jego ostateczny wynik. Karol Strasburger nie zgadza się z zarzutami internautów. Prezenter nie rozumie całego zamieszania. - Jest mi ciężko komentować tego typu rzeczy, bo ja to traktuję jako złośliwości albo działania ludzi, którzy nie bardzo mają nic innego do roboty, tylko chcą się do czegoś przyczepić. To zdarzyło się w sposób normalny, naturalny, bez jakichkolwiek nadużyć czy zmian regulaminu. Wręcz przeciwnie - wszystko jest związane wyłącznie z interesem grającego, żeby mógł odpowiedzieć - stwierdził w rozmowie z "Faktem".
o ile zacznę od pierwszego pytania, które jest zawsze dużo dłuższe, to i tak nie zdąży. Dlatego daję mu szansę, żeby odpowiedział na cokolwiek. o ile ludzie tego nie mogą zrozumieć i się tego czepiają, to ja rozumiem, iż po prostu się nudzą i chcą się do czegoś przyczepić
- wyjaśniał Strasburger.
"Familiada". Karol Strasburger twierdzi, iż to szukanie sensacji
Gospodarz teleturnieju uważa, iż cała sytuacja jest rozdmuchana, a na dodatek to szukanie sensacji tam, gdzie jej nie ma. - To tylko i wyłącznie szukanie sensacji. Ktoś może się przyczepić do tego, iż chodzę w letnich butach zimą i zapytać, dlaczego tak chodzę. No bo lubię. I już mamy dla kogoś problem. To jest zmuszanie ludzi do komentowania czegoś na zasadzie: "Dlaczego pies ma cztery nogi? Proszę to skomentować". No co tu komentować? Taki się urodził i taki jest - podkreślał w rozmowie z dziennikiem.
Następnie Strasburger odniósł się do kwestii zadania pytania nie w tej samej kolejności co zawsze. - o ile wracam do drugiego pytania, które jest krótsze, to chcę mu po prostu dać szansę, żeby odpowiedział na cokolwiek. Pierwsze pytanie zawsze regulaminowo jest dłuższe, a zegar rusza w momencie, kiedy je przeczytam, więc ono czasu nie zabiera. Ale kiedy wracamy do pytania, na które ktoś nie odpowiedział, trzeba dać mu szansę - wyjaśniał prezenter.
o ile komuś idzie się na rękę, a ktoś to jeszcze komentuje negatywnie, to jest to dla mnie trochę tak, jakby ktoś podał komuś rękę, żeby przeprowadzić go przez ulicę, a ten miał jeszcze pretensje, iż idzie za wolno albo za szybko. To są problemy, których ja nie bardzo rozumiem
- mówił. - Wyraźnie widzę, iż ktoś chce się do czegoś przyczepić, a na to ja już nie mam wpływu. Można się przyczepić choćby do tego, dlaczego program nazywa się "Familiada", a nie inaczej - skwitował.








