"Bridgertonowie" finałem oburzyli fanów. Jedno zdanie i złapałam się za głowę

natemat.pl 1 godzina temu
Netflix pokazał pierwszą część 4. sezonu "Bridgertonów", który jest reinterpretacją baśni o Kopciuszku. Rola głównego bohatera przypadła Benedictowi Bridgertonowi, a jego obiektem westchnień została pokojówka imieniem Sophie Baek. Wystarczyło jedno zdanie, by seans ostatniego odcinka skończył się dla widzów niemiło.


"Bridgertonowie" powrócili na platformę streamingową Netflix z nowymi odcinkami. Poznajemy w nich historię miłosną arystokraty określanego jako wolny duch, któremu podczas balu maskowego wpada w oko tajemnicza Srebrna Dama. Jako widzowie świetnie zdajemy sobie sprawę z prawdziwej tożsamości kobiety. To Sophie Baek, pokojówka i nieślubna córka lorda Penwood, która bez zgody swej macochy zakradła się na przyjęcie organizowane w posiadłości Violet Bridgerton.

W pierwszych odcinkach kolejnego rozdziału inspirowanego czasami regencji serialu Benedict Bridgerton jest rozdarty między marzeniem sennym o pannie odzianej w srebro, a uczuciami, jakimi darzy wykształconą i uczynną gosposię, która ocaliła mu życie. Oczywiście pierwsza połowa 4. sezonu "Bridgertonów" musiała zakończyć się w sposób dość kontrowersyjny, by do premiery ostatnich odcinków, którą zaplanowano na 26 lutego, podtrzymać fanów w niepewności.

Wyjaśniamy zakończenie 1. części 4. sezonu "Bridgertonów". Słowa Benedicta zabolały


Na początku sezonu Benedict Bridgerton stanął w obronie Sophie Baek, gdy narzucali jej się pijani arystokraci. W trakcie przepychanki mężczyzna został ranny i w drodze do Londynu musiał zrobić sobie wraz z pokojówką kilkudniowy postój w wiejskiej rezydencji swojej rodziny. Para pochodzi z dwóch zupełnie różnych światów, a złamanie panujących w socjecie zasad może raz na zawsze okryć dziewczynę z niżej klasy hańbą.

Benedict jest zakochany po uszy w Sophie, choć dalej nie potrafi zapomnieć o Srebrnej Damie. Wewnętrzny konflikt bohatera doprowadził do sceny, na którą widzowie zareagowali gniewem.

Benedict – zainspirowany zachowaniem swoich kolegów z klubu dla dżentelmenów – całuje ukochaną na schodach dla służby, po czym proponuje jej, by została jego kochanką. Dziewczyna nie odpowiada mu na pytanie. Chwilę milczy, a następnie wraca do pracy. Jako widzowie wiemy, iż słowa szlachetnie urodzonego kawalera sprawiły jej ogromną przykrość.

W mediach społecznościowych posypały się komentarze, w których fani nazywają Benedicta głupcem. Słowa, jakie padły z ust Bridgertona, nie są podyktowane wyłącznie klasizmem. Jak już wspomnieliśmy, bohater żyje fantazją o damie w srebrze, a uczucia, jakimi darzy Sophie, postrzega w kategorii zdrady. Widząc, iż jego koledzy mają pełno kochanek, bez większego namysłu proponuje dziewczynie bezpieczny dla jego pozycji układ.

– Po części staramy się zilustrować, jak wielki był wówczas podział klasowy. I myślę, iż to, o co Benedict prosi Sophie, byłoby uważane za jedyny sposób, by mężczyzna – dżentelmen – i pokojówka mogli być razem w tamtych czasach. [...] Myślę, iż oburzenie i złość na niego to absolutnie adekwatna reakcja ze strony widzów – powiedziała Jess Brownwell, showrunnerka "Bridgertonów", w wywiadzie z amerykańskim tygodnikiem rozrywkowym "Variety".

Idź do oryginalnego materiału