„Bridgertonowie” znów trafiają do widzów w dwóch częściach, ale czy Netflix zaskoczył twórców taką dystrybucją? Twórczyni mówi, jak było i czym różni się 2. część 4. sezonu od pierwszych odcinków.
Przy okazji 4. sezonu „Bridgertonowie” znów trafiają do nas w dwóch częściach. Czy twórcy wiedzieli, iż romans Benedicta (Luke Thompson) i Sophie (Yerin Ha) zostanie podzielony? Jess Brownell, showrunnerka hitu, wyjawiła, jak zabezpieczono się na taką ewentualność.
Bridgertonowie sezon 4 – co wydarzy się w 2. części?
Odpowiedź Brownell może zaskoczyć. Otóż okazuje się, iż na początku przygotowań 4. sezonu ekipa „Bridgertonów” nie dysponowała informacją o podziale serii na części. Showrunnerka przeczuwała jednak, iż właśnie taka będzie przyszła decyzja Netfliksa, i odpowiednio dostosowała do niej strukturę sezonu.
— Nie mieliśmy potwierdzenia, iż Netflix znowu podzieli sezon na części, ale byliśmy niemal pewni, iż tak się stanie. Wydawało się, iż w przypadku 3. sezonu dobrze im to zadziałało, ale my zawsze budujemy sezony wokół dużego punktu zwrotnego na końcu 4. odcinka, który zmienia bieg akcji i wprowadza nową dynamikę w drugiej połowie sezonu – czytamy na Deadline.
„Bridgertonowie” (Fot. Netflix)Brownell dodała, iż miejsce, w którym kończy się 1. część 4. sezonu, to bardzo naturalny moment na przerwę – bo właśnie wtedy kończy się „fantazyjna” część relacji Benedicta i Sophie.
— Zatrzymanie się na pytaniu o zostanie kochanką miało, moim zdaniem, dużo sensu, bo od momentu, gdy Benedict je zadaje, fantazja całkowicie się rozpada. A dla nas bardzo ważne było to, żeby w 1. części móc w pełni oddać się właśnie fantazji, oddać się romansowi i napięciu, czy będą razem, czy nie. Natomiast w 2. części, jak już wspominałem, przechodzimy bardziej do: „Okej, skonfrontujmy się z rzeczywistością konfliktu klasowego i z tym, jak wpływa on na relację między tymi dwiema postaciami”.
Ale czy fantazja rzeczywiście skończy się w 2. części 4. sezonu? jeżeli zerkniecie na zwiastun 2. części 4. sezonu serialu „Bridgertonowie”, to zobaczycie, iż miłosne uniesienia realizowane są w najlepsze – i nie ma pewności, czy nie toczą się tylko w wyobraźni jednego z kochanków. A skoro mowa o bardziej „odrealnionych” elementach serialu, zerknijcie też, czemu Benedict nie rozpoznał Sophie.





