"Branża" – twórcy hitu HBO nie chcą, żebyście tak widzieli postacie. "To upraszczający pogląd na serial"

serialowa.pl 2 godzin temu

„Branża” od HBO to serial o socjopatach, po których nigdy nie powinniśmy spodziewać się niczego dobrego? Twórcy hitu dziejącego się w świecie londyńskiej finansjery stanowczo protestują przeciwko takiemu stawianiu sprawy.

4. sezon serialu „Branża” od HBO zbliża się do końca, a tymczasem im dalej w las, tym częściej pada określenie „socjopaci” w odniesieniu do serialowych postaci. Dotyczy to w tym sezonie zwłaszcza Whitneya (Max Minghella), szefa firmy Tender, ale swoje za uszami mają też choćby Eric (Ken Leung), Harper (Myha’la) i Yasmin (Marisa Abela).

Branża sezon 4 – czy bohaterowie serialu to socjopaci?

Mickey Down i Konrad Kay, twórcy „Branży”, przy każdej okazji tłumaczą widzom, ale i krytykom, iż to nie tak – w jednym z wywiadów powiedzieli wręcz, iż byli bardzo zaskoczeni określeniem „socjopaci” w odniesieniu do bohaterów serialu. „To jesteśmy my, to są nasi znajomi” – żartobliwie tłumaczyli showrunnerzy, którzy sami spędzili kilka lat, pracując w finansach. Podczas jednego z wywiadów z udziałem Serialowej i innych mediów Kay i Down stwierdzili, iż moralność „Branży” jest o wiele bardziej złożona.

— Cóż, złożona moralność serialu, jak sądzę, sprawiła, iż ​​ludzie po niego sięgnęli. Myślę, iż upraszczający pogląd na serial jest taki, iż wszyscy bohaterowie są w pewnym sensie socjopatami i tak naprawdę nie ma w nim żadnej moralności. Myślę, iż to nie do końca prawda. To, co robiliśmy na parkiecie giełdowym i to, co ekstrapolowaliśmy na politykę i media, to pokazywanie, jak jest wpajany tym ludziom pewien typ systemu operowania, pewien rodzaj transakcji czy też relacji.

Niektóre postacie pojawiają się w pełni ukształtowane, trochę jak Harper. Niektórym z nich, jak Robowi, nie przychodzi to naturalnie, i potem są stawiane w takiej sytuacji. I wtedy widzą, jaki to ma ludzki koszt. Myślę, iż serial prawdopodobnie stał się nieco mroczniejszy w 4. sezonie. Staraliśmy się skupić na kapitalistycznym systemie operacyjnym i na tym, jak przenika on do polityki, zrobiliśmy swoje „idź śladem pieniędzy”.

Bo w każdym sezonie staraliśmy się, żeby serial przypominał trochę rosyjską matrioszkę pełną obaw. Zaczęliśmy więc od bardzo wąskiego fragmentu, od parkietu giełdowego. Staramy się to poszerzać i poszerzać, i pokazywać, jak te zachowania można przekształcić w szerszy komentarz na temat, jak powiedziałem, polityki i prasy – tłumaczył Kay.

„Branża” (Fot. HBO)

Współtwórcy „Branży” bardzo spodobało się określenie „ukryta niewinność”, użyte przez jedną z dziennikarek – stwierdził, iż pewien rodzaj niewinności i romantycznego podejścia jak najbardziej jest w „Branży”, tylko niekoniecznie widać go od razu.

— Ukryta niewinność to piękne określenie. Nigdy wcześniej nie słyszałem go w odniesieniu do tego serialu. Myślę, iż to, co czyni ten serial tak silnym, te momenty, które naprawdę wybijają się dla mnie i Mickeya, kiedy go kręcimy i piszemy jako filmowcy, to ta idea, iż ten ​​świat może być dość zimny, a wiele postaci może mieć dość socjopatyczne tendencje, ale wiele z nich jest bardzo złamanych, na obrzeżach jest ten rodzaj niewinności. Jest ten rodzaj romansu, który próbuje przebić się do centrum i, gdyby bohaterowie pozwolili mu wejść do swojego życia, mógłby być dla wielu z nich transformacyjny.

I myślę, iż w 4. sezonie, tak, są te szybkie machinacje fabularne. Jest w tym wszystkim mnóstwo tego przyjemnego dla widza, tradycyjnego dla serialu wbijania sobie noży w plecy, ale jest też takie poczucie potencjalnego uzdrowienia w wielu relacjach i potencjalnej więzi, szczególnie między postaciami, które nigdy wcześniej jej nie miały, jak na przykład Harper i Eric – zakończył Konrad Kay.

„Branża” (Fot. HBO)

Mickey Down dodał z kolei, iż nikt w „Branży” nie jest „stworzony do bycia socjopatycznym złoczyńcą” i nikt za takowego się nie uważa. Przeciwnie, jest tam bardzo wiele sytuacji, kiedy ci bohaterowie zastanawiają się nad swoimi decyzjami.

— Myślę, iż dobrze powtarzać myśl, iż te postacie nie są stworzone do bycia tymi socjopatycznymi złoczyńcami. Nie sądzę, żeby ktokolwiek na świecie uważał się za złoczyńcę. Te postacie ciągle się usprawiedliwiają. Ciągle usprawiedliwiają swe działania. Ciągle myślą o celach i środkach.

Myślę, iż tak naprawdę z każdym kolejnym sezonem oni dojrzewali, a ich moralność stawała się coraz bardziej złożona, ponieważ zdają sobie sprawę, iż niektóre z rzeczy, które robią, są złe. Ale [też] myślę, iż trochę lepiej radzimy sobie z pisaniem tych sprzeczności. Myślę, iż postacie, zwłaszcza w 4. sezonie, zachowują się w sposób, który ich zdaniem zapewni im przetrwanie, ale jest o wiele więcej samoświadomości w decyzjach, które podejmują, niż było w 1. i 2. sezonie.

I oczywiście decyzje są o wiele poważniejsze, bardziej doniosłe i mają większe konsekwencje. Ale w 1. i 2. sezonie myślę, iż instynkt przetrwania na tym parkiecie giełdowym był tak silny, a bohaterowie byli pod wieloma względami tak młodzi, iż byli całkowicie ślepi na niektóre z ohydniejszych rzeczy, które robili. Natomiast teraz myślę, iż rzeczywiście trochę bardziej się nad tymi decyzjami zastanawiają i trochę bardziej je kwestionują.

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z nowymi odcinkami hitu HBO, tutaj znajdziecie naszą opinię: Branża sezon 4 – recenzja. A ile jeszcze odcinków przed nami? Sprawdźcie pełną rozpiskę: Branża sezon 4 – kiedy odcinki. Zerknijcie też na tajniki castingów do „Branży” – skąd w serialu HBO takie nazwiska, jak Kit Harington, Max Minghella, Charlie Heaton czy Kiernan Shipka? A na koniec sprawdźcie, po co w „Branży” tyle seksu i co twórcy chcieli powiedzieć w scenach z trójkątem i ostrygą.

Branża sezon 4 – odcinki w poniedziałki na HBO i HBO Max

Idź do oryginalnego materiału