Bran Mak Morn – recenzja książki. Piktowie na przestrzeni dziejów

popkulturowcy.pl 5 godzin temu

Nazwisko Roberta E. Howarda jest doskonale znane fanom fantastyki. Twórca zapisał się wielkimi literami na kartach literatury XX wieku za sprawą opowieści o Conanie. Nie był to jednak jedyny wojownik dawnych dziejów, którego powołał do życia. Bohater omawianej przeze mnie książki nie cieszy się taką rozpoznawalnością jak Barbarzyńca z Cymerii. Nie oznacza to jednak, iż jest mniej interesujący.

Bran Mak Morn to zbiór różnorodnych tekstów poświęconych tytułowemu bohaterowi oraz jego ludowi, Piktom. Książka zawiera wszystkie opublikowane historie z udziałem wielkiego wodza, a także krótsze opowieści skupione na jego podwładnych. Czytelnicy znajdą tu również interesujące dodatki, które pozwalają lepiej poznać proces twórczy Howarda i prześledzić, jak na przestrzeni lat rozwijał on swój świat.

Już na wczesnym etapie lektury uderzają dokładność i pasja, z jakimi Howard przedstawia historyczne tło Piktów. Z listów zamieszczonych w tym wydaniu dowiadujemy się, iż pisarz zafascynował się tą cywilizacją już w młodym wieku. Jako nastolatek zaczął tworzyć rozbudowane eseje historyczne na jej temat, a z biegiem lat jego zainteresowanie tylko rosło. Wyraźnie widać to w wielu opowiadaniach.

Fot. materiały prasowe

Przy każdej możliwej okazji autor opisuje wieloletnie konflikty Piktów, ich podróże oraz najważniejsze wydarzenia z ich dziejów. Czyta się to z dużym zaangażowaniem, jednak momentami takie wtrącenia zajmują zbyt wiele miejsca. Choć wykorzystywane przez Howarda zaplecze historyczne jest naprawdę interesujące, czasami spowalnia akcję i sprawia wrażenie niepotrzebnie wciśniętego w fabułę.

Zaskoczyło mnie, jak mało miejsca autor poświęca samemu protagoniście. Choć Bran Mak Morn znajduje się w tytule i zdobi okładkę, pojawia się zaledwie w części zawartych tu historii. Trzeba jednak przyznać, iż to właśnie te opowieści zapadają w pamięć najbardziej.

Otwierające zbiór Lud z cieni gwałtownie i skutecznie buduje wizerunek bohatera. Mak Morn cieszy się ogromnym szacunkiem swojego ludu. Rządzi twardą ręką, ale pozostaje bezwzględnie sprawiedliwy i gotów oddać życie za swoich poddanych. Choć sam pojawia się dopiero pod koniec opowieści, autor już wcześniej pokazuje, jak wielkim kultem otaczają go mieszkańcy przedstawionego świata.

Fot. materiały promocyjne

Oddanie Mak Morna wobec jego ludu doskonale ukazują również Robaki Ziemi. Bohater opracowuje plan ataku na Rzym, którego przedstawiciele dokonują samosądów na jego poddanych. O ile poprzednia opowieść pozostawała dość przyziemna i mocno osadzona w realiach historycznych, o tyle tutaj Howard sięga po elementy horroru. To rozwiązanie sprawdza się znakomicie i nadaje historii niepowtarzalny klimat. Szkoda jedynie, iż ta opowieść (podobnie jak pozostałe teksty poświęcone tytułowemu bohaterowi), nie jest bardziej rozbudowana. Mimo to uważam ją za najlepszą historię w całym zbiorze.

Osobno muszę wspomnieć o scenach walki. Howard opanował ich opisy do mistrzostwa i regularnie serwuje nam niezwykle plastyczne, wręcz brutalne obrazy starć. Za każdym razem możemy niemal poczuć siłę uderzeń, a także zobaczyć krew i brud rozpryskujące się na wszystkie strony. W tych sekwencjach dzieje się naprawdę dużo, ale czytelnik nigdy nie traci orientacji. Autor doskonale wiedział, jak dobrze wychodzą mu sceny bitewne, i w pełni wykorzystywał ten talent.

Fot. materiały promocyjne

Ze względu na krótkie życie Roberta E. Howarda, liczba opowieści o Branie Mak Mornie nie jest zbyt duża. To rozczarowujące, biorąc pod uwagę potencjał zarówno samego bohatera, jak i całego ludu Piktów. Dlatego szczególnie cieszą mnie wszystkie dodatkowe teksty, które wydawnictwo Vesper zamieściło w tym tomie.

Oryginalna, pełna błędów wersja Robaków Ziemi daje zabawny wgląd w to, jak nieporadne początki mogą prowadzić do powstania naprawdę dobrych dzieł. Listy Howarda pozwalają z kolei lepiej poznać go jako człowieka. Dzięki nim możemy zajrzeć do jego głowy i poznać przemyślenia, którymi dzielił się z bliskimi podczas pracy. Twórca Conana rozwija w nich również historyczne tło swojego świata, ułatwiając nam orientację na mapie i zrozumienie konfliktów między poszczególnymi cywilizacjami.

Bran Mak Morn to niezwykle wciągający zbiór, który oferuje świetny przekrój opowieści z gatunku heroic fantasy. Howard stworzył bogaty świat, a z każdą kolejną historią czytelnik z zaciekawieniem odkrywa, jak na przestrzeni lat, a choćby wieków, rozwijała się cywilizacja piktyjska. Choć lektura pozostawiła mnie z wyraźnym niedosytem, uważam ją za świetnie spędzony czas.


Autor: Robert E. Howard
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Wydawca: Vesper
Premiera: 1 października 2026 r.
Oprawa: twarda
Stron: 448
Cena katalogowa: 69,90 zł

Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Vesper. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Vesper)

Idź do oryginalnego materiału