Bo to o dobre relacje chodzi. I to do nich świat nas zniechęca

kobietytomy.pl 1 tydzień temu

Im bardziej świat stara się nam coś mocniej zaproponować, czy choćby nachalniej narzucić, tym mniej korzystne jest to dla nas. Taki propagowany w tej chwili styl bycia samej, zrozumiały z uwagi na liczne rozczarowania i brak innej możliwości, u źródeł wyrasta na gruncie stworzonym z życiowych przegranych. Jest efektem przejrzenia na oczy i dania za wygraną. Jestem sama, bo nikt się nie nadaje do tego, by być ze mną. Próbowałam, szukałam, nie udało się, dlatego jest jak jest. I tak zostanie, bo to lepsze niż przypadkowe relacje. Trudno się z tym nie zgodzić. Tylko dlaczego mało kto pyta o to, co jest głębiej? Jak to się stało, iż budowanie związku, czy to romantycznego, czy przyjacielskiego jest jedną z najtrudniejszych rzeczy na świecie? Co się z nami porobiło?

Bo to o dobre relacje chodzi. I to do nich świat nas zniechęca

Puste podjazdy

Nie chce się nam spotykać.

Mamy coraz większe mieszkania, nierzadko spore domy, podjazdy liczone na kilka samochodów, na których stoją tylko auta domowników. Posiadamy meble, duże stoły, przy których gościmy bliskich może raz do roku, nierzadko przypłacając to frustracją i rozczarowaniem.

Mamy czasami pokój gościnny, który gwałtownie zamienia się w składzik, zarasta kurzem, nieużywany. Idealna wizja z głowy nijak ma się z rzeczywistością. Wielkie tarasy stoją puste, równo przystrzyżone trawniki po prostu są, nikt z nich nie korzysta do zabaw.

Zabiegani sami jesteśmy we własnych domach gośćmi. Gdy już w końcu w weekend mamy więcej czasu, to nierzadko choćby nie chce się nam planować spotkań. Kiedyś wystarczyła herbata i paczka ciastek z kredensu, dzisiaj zbyt często ma być dostojnie i elegancko, a na to nie mamy ani ochoty, ani czasu. Tak sądzimy przynajmniej i tak się nam wydaje.

Milczący telefon

Zamiast dzwonić, piszemy. Komunikujemy się w krótkich formach. To wygodne, proste, idealne dla introwertyków, można przemyśleć to, co się napisze i wrócić do tego, co zostało w ten sposób powiedziane – niby sytuacja idealna, ale tylko teoretycznie… Telefony, które kiedyś służyły do dzwonienia, dzisiaj są wykorzystywane głównie do skrolowania i pisania. Czy to nas zbliżyło do siebie? Najczęściej nie. Gdy wyłączy się przypomnienie o urodzinach online, gwałtownie się przekonamy, kto złoży nam życzenia. Tak naprawdę wcale o sobie więcej nie myślimy, ani częściej z sobą się nie komunikujemy, relacje są, ale płytsze…i mniej satysfakcjonujące.

Brak przyjaciół

Wielu czuje pustkę spowodowaną brakiem odpowiednich osób obok. Zamiast przyjaciół jest uczucie osamotnienia, brakuje adekwatnych ludzi, są namiastki znajomości. Taka rzeczywistość boli zarówno codziennie, jak i od święta.

Niby relacje, jakie mamy, cieszą, bo lepsze to niż nic, ale bez potężnej dawki hipokryzji oraz mocnego znieczulenia na spotkaniach nie sposób zaakceptować tego, co się ma. Jak daleko w takim układzie do ideału, wiemy tylko same, zwłaszcza gdy przekonałyśmy się, iż gdy naprawdę potrzebujemy pomocy, to wokół nagle nie ma nikogo.

Dlaczego nie mamy przyjaciół?

Poczucie osamotnienia

W Polsce w tej chwili 68% dorosłych czuje się samotnych, a 50% z nas mierzy się z przewlekłą samotnością. Najbardziej narażone na uczucie pozostawienia samych sobie są osoby między 18 a 35 rokiem życia oraz osoby po 75 roku życia. Te alarmujące dane nie wzięły się niestety znikąd i mówią nam dosłownie wszystko. Mimo iż dzięki mediom społecznościowym mamy dostęp do mnóstwa osób, to jakość relacji międzyludzkich spada. Zamiast głębi jest powierzchowne bycie razem, zwykle na chwilę, do pierwszej sprzeczki czy nieporozumienia. Gdy natomiast pojawią się choćby mniejszy problemy, wielu odpuszcza, sądząc, iż skoro one są, to osoby, z którymi się nie zgadzamy, są nieodpowiednie. Brak świadomości, iż każda relacja przechodzi wzloty i upadki, niekiedy bywa dobrze, ale i też trudno, sprawia, iż bardzo trudno w tej chwili o stały związek: czy to przyjacielski, czy romantyczny.

Badania pokazały coś jeszcze. To kobiety najczęściej doświadczają samotności, również dlatego, iż mają one lepszy dostęp do własnych emocji, mają także świadomość, jak wygląda ukryta samotność i jak wielką pułapką potrafi być.

Skąd bierze się problem osamotnienia i dlaczego będzie coraz większy?

Obserwujemy coś, co dotąd nigdy się nie zdarzało. Dzisiaj większość osiemnastolatków nigdy nie była w relacji, nie miała chłopaka, dziewczyny, nie była choćby na randce. Na studiach zamiast spotkań i znanego z opowieści życia studenckiego, które scala i integruje, jest wielka nuda. Coraz więcej młodych osób zamyka się w domu rodzinnym, a co trzeci trzydziestolatek mieszka z rodzicami. Tak źle nigdy dotąd nie było….

Skąd jednak się bierze to powszechne osamotnienie i zniechęcenie do trudu budowania relacji? Socjologowie przy analizowaniu tego, co się dzieje na całym świecie, widzą wiele zjawisk – lokalnych i ogólnych. Jednym z nich jest sposób wychowywania młodych osób, planowanie im czasu co do sekundy, organizowanie każdego dnia, brak obowiązków, kreowanie na osobę idealną, doskonałą, bez potrzeby odpuszczania i chodzenia na kompromisy. Większość wyrasta w poczucia bycia kimś doskonałym, do którego świat ma się dostosować, a jeżeli tego nie robi, to wina świata. Niektórzy idą o krok dalej i mówią wprost – mamy świat narcyzów.

O ile jeszcze nasze pokolenie w okresie nastoletnim mogło liczyć na naturalnie budowane relacje w grupie rówieśników, o tyle w tej chwili jest z tym coraz trudniej. Już młodzi ludzie czują się samotni, co bezpośrednio wpływa na rozwój ich mózgu. Niestety, jak zbadali uczeni długoletnie uczucie wykluczenia może zwiększać ryzyko chorób psychicznych w przyszłości, ponadto utrudnia budowanie szczęśliwego życia w dorosłości.

Podsumowanie jest proste: w interesie rodziców młodych osób jest to, aby ich dzieci wychodziły z domu i się integrowały, a nie izolowały…

Ludzie nam się zepsuli?

Co się jednak porobiło, iż o samotności mówimy dzisiaj w kategorii współczesnej plagi?

I jak to jest, iż o wielkich przyjaźniach słyszy się z dawnych opowieści lub czyta z książek sprzed lat? Zamiast je po prostu przeżywać? Dlaczego mimo długiej listy znajomych, tak wielu narzeka na to, iż w razie kłopotu nie ma się do kogo odezwać?

Internet pełen jest opowieści, które mówią o tym, iż dzisiaj przyjaźń to najczęściej relacja na chwilę, służąca jedynie do zabawy, a nie pomocna dłoń w chwili próby, pewnik na zawsze. Dzisiaj zbyt często ludzie są, kiedy im się opłaca, a nie tak po prostu, bo jesteśmy dla nich ważni. Uśmiechają się, a w momencie próby bez większego zastanowienia wbiliby symboliczny nóż w plecy…Czy coś się z nami złego porobiło? Czy zepsuliśmy się, może zniszczył nas dobrobyt, współczesny pogubiony świat? A może piękne idee zawsze takie były, idealizowane, teoretyczne, a nie doświadczane w życiu i w trudnych jego momentach? Być może zawsze o miłość i przyjaźń, tę prawdziwą, było po prostu trudno?

Ludzie sami też są sobie winni, mają dzisiaj bowiem wyśrubowane wymagania.

Ciągle czekają na kogoś lepszego, lepszych znajomych, kandydata na partnera, czekają i narzekają na mały wybór. Z jednej strony teoretycznie bardzo chcą zmiany, jednak z drugiej odrzucają to, co mają tuż obok, bo telewizja, Internet i filmy dla dorosłych wypaczają nam spojrzenie. Wybieramy relacje na chwilę, aby zaspokoić żądzę, trwające do pierwszego spięcia, a choćby i bez niego rozpadające się jak domek z kart. Kac moralny przychodzi szybko, a poranek pokazuje brutalną prawdę, której nie chcemy oglądać…i tak się kręci. Przez lata. Od bycia razem, na chwilę, do następnego razu z kimś innym.

Dlaczego relacje decydują o szczęściu ludzi?

I puenta będzie na przekór wszystkiemu, co powyżej.

To właśnie nic innego, jak relacje międzyludzkie są kluczowym czynnikiem wpływającym na poczucie szczęścia. To właśnie one, a nie stan konta, poziom wykształcenia, czy miejsce zamieszkania, decydują o poczuciu spełnienia w dojrzałym wieku. najważniejsze są bliskie relacje z partnerem, dobry kontakt z dziećmi, rodziną i przyjaciółmi, wszystko to wpływa na nasze poczucie bezpieczeństwa i przynależności.

Samotność, niezależnie od tego, jak bardzo jest ona nam wygodna i jak mocno się nam podoba, to jeden z głównych czynników skracających długość życia. To ona odpowiada za plagę depresji, a także choroby serca, czy w wielu sytuacjach przedwczesną śmierć. Przeprowadzono mnóstwo badań, które pokazały jednoznacznie, że osamotnienie jednoznacznie pogarsza jakość i długość ludzkiego życia.

Jednoznacznie ponadto obserwuje się również to, jak współczesny świat sprzyja samotności i jak daleko idące zmiany zmieniają struktury społeczne. Może mieć to katastrofalny wpływ na całe nasze życie.

Dlatego ważne jest to, żeby to wybrzmiało, długoletnie badania prowadzone na Harvardzie pokazały, iż to jakość relacji międzyludzkich najbardziej wpływa na nasze poczucie szczęścia. I to co istotne: relacje te nie muszą być idealne, ważne, żeby mieć poczucie, iż w trudnych chwilach możemy liczyć na sieć wsparcia i iż nie jesteśmy pozostawione same sobie. To od tej sieci wsparcia adekwatnie wszystko zależy…

Co jest najważniejszym czynnikiem dobrego i szczęśliwego życia? Relacje właśnie.

Idź do oryginalnego materiału