Oddech dawnych światów.
W ciągu czterech dekad swego istnienia muzyka techno przeszła niezwykłą wręcz ewolucję. Zaczęło się od organicznych i melodyjnych brzmień z Detroit, ale potem nabrała betonowego ciężaru i dubowej głębi w Berlinie. Młodzi twórcy z Birmingham nadali mu z kolei skrajnie minimalowy i mechaniczny sznyt. Kiedy wydawało się, iż techno zacznie zjadać swój ogon, zanurzyło się w odmętach post-punkowego industrialu i noise’u, zaskakując jednocześnie połamaną rytmiką. Dziś, podkręcone na trance’ową modłę, wciąga maksymalnie szybkim pulsem, odwołując się do rave’owej tradycji z początku lat 90. Niemal wszystkie te wpływy słychać na debiutanckim albumie projektu Blue Hour.
Pod szyldem tym ukrywa się brytyjski producent i didżej Luke Standing. Jego droga wiodła od Bristolu przez Brighton i Londyn do Berlina. Kiedy przeniósł się tam na początku minionej dekady, zaczął wydawać własną muzykę. Najpierw jako Furesshu i Esoteric, a potem właśnie jako Blue Hour. To nie tylko jego artystyczny pseudonim, ale również nazwa wytwórni płytowej. W ciągu minionej dekady zbudowała ona imponujący katalog, w którym obok dokonań swego założyciela, znajdują się winylowe krążki takich producentów, jak Nthng, Spekki Webu czy Ryan James Ford. Mając w dorobku ponad dwadzieścia EP-ek, w końcu Standing serwuje nam debiutancki album jako Blue Hour.
Otwierający zestaw „Arrival”, zgodnie z tytułem wprowadza nas w niepokojący klimat całości, łącząc plemienny puls z przestrzennymi efektami. W „Hidden Passage” uderzają mocarne breaki, wnosząc ze sobą metaliczne perkusjonalia i wijące się nisko syntezatory. „Crimson Delta” ma już regularny bit, który wspomagają jednak tribalowe conga i furkoczący bas. W „The Chase” muzyka nabiera jeszcze szybszego tempa, a galopujący bit podszywa zimna i groźna elektronika rodem z nagrań mistrzów ze wspomnianego Birmingham.
„Lost Beneath The Leaves” splata w zmyślny sposób moc techno z rytmiką electro i dark ambientowymi pasażami w tle. „Dreamscape” ma nieco mniej niepokojący ton, wpisując w szeleszczący puls skorodowane akordy i dubowe pogłosy. Dla odmiany „Submerged” to jeden z najmocniejszych killerów w zestawie: klasyczny bit podszywa tu pulsujący bas, a industrialne efekty zestawione zostają z halucynacyjną elektroniką niczym z jakiegoś horroru. Całość wieńczy „Portal” – nieoczywisty ambient, w którym rozbrzmiewają plemienne perkusjonalia i psychodeliczne klawisze.
„Dla mnie płyta ta przywołuje na myśl dżunglę Amazonii i cywilizację Majów, tajemnice świata przyrody i mądrość przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Nie zamierzałem jednak opowiadać o tych rzeczach świadomie, one po prostu same się wyłoniły” – tłumaczy Luke Standing. I faktycznie: połączenie transowej rytmiki z przestrzennym brzmieniem i niepokojącym klimatem może się kojarzyć z taką ezoteryczną tematyką. Ale niekoniecznie – tak czy siak „Selva” to kawał solidnego techno, które w rozbudowanej fakturze, świadomie i stylowo czerpie z całego bogactwa swej długiej tradycji.
Blue Hour 2026
www.facebook.com/bluehour909















