Fiński Blackment wydał swój debiutancki album „Plains of Oblivion” w 2022 roku. Emocje, rozmach i presja związane z nowym albumem były ogromne po debiucie, a fani musieli czekać cztery lata na album „Pandemonium Portrait” , który w końcu ukazał się dzisiaj. Pierwotnie planowany na wiosnę, został przesunięty na jesień z powodów czysto egoistycznych – w końcu trzeba żyć z tym albumem do końca życia.
„Od samego początku projektu czułem, iż ten album będzie naprawdę znaczącym krokiem naprzód dla Blackment. Utwory i brzmienia na tym drugim albumie zostały dopracowane z wielką starannością i jestem naprawdę zadowolony z tego, co wspólnie osiągnęliśmy. Niektóre aspekty utworów stały się bardziej bezpośrednie w porównaniu z klimatem pierwszego albumu, ale jednocześnie niektóre utwory na płycie są dość złożone i masywne” – mówi klawiszowiec Sebastian Nyandoto .
Posłuchaj albumu w serwisach muzycznych (Spotify, Apple Music, Deezer, Tidal, YouTube Music itp.): https://push.fm/fl/blackment-pandemoniumportrait
Z perspektywy czasu można zauważyć, iż podczas sesji nagraniowych zdarzały się też dość dziwne momenty; najlepszy z nich miał miejsce, gdy schody prowadzące do studia UG Harriego Petjakko , którego zespół używał do nagrań, zostały niespodziewanie zdemontowane w ramach remontu.
„Podczas moich ostatnich sesji nagraniowych w Studio UG musieliśmy wnieść moje pełnowymiarowe pianino cyfrowe do studia po lodowatych rusztowaniach. W każdym razie, to niesamowite, iż „Pandemonium Portrait” jest w końcu skończony!” – kontynuuje Sebastian.
Wokalista Sami Vuorenheimo wyjaśnia, iż ostatecznie musieli zrobić sobie przerwę, aby dopracować ostateczny obraz całości z różnych perspektyw. Czas poświęcony na dopracowanie efektu końcowego zdecydowanie się opłacił.
„W końcu, po drodze, wszystko powoli zaczęło nabierać kształtu, a elementy układanki po prostu pięknie się ułożyły. Dodaliśmy też do albumu fan service dla starszych fanów, który zyskał nowy, świeży charakter” – mówi Vuorenheimo o zabawnym szczególe, który można znaleźć na płycie.
Najbardziej wyróżniającym się utworem na albumie jest „Ground Zero”, którego korzenie sięgają dziesięciu lat wstecz, kiedy to były klawiszowiec zespołu, Riku Mälkiä , pracował nad syntezatorowymi riffami do utworu.
„Cóż, trochę czasu zajęło nam wymyślenie dobrej melodii, a po drodze mieliśmy choćby zmianę klawiszowców. Ale piosenka okazała się prawdziwym hitem, więc lepiej późno niż wcale” – uśmiecha się gitarzysta Saalas Ruokangas .
Teledysk do utworu został nakręcony i zmontowany przez Petriego Sarę i przenosi nas w samo sedno historii metalowych teledysków.
„Naszym celem było stworzenie kamienia milowego dla wszystkich zespołu: teledysku nakręconego w żwirowni. Na szczęście pamiętałem o odpowiednim miejscu z dobrym dojazdem, gdzie mogliśmy łatwo przewieźć nasz sprzęt. Właściciel dał nam zielone światło i mogliśmy się wyszaleć. Petri Sara przyjechała, żeby upewnić się, iż teledysk nie okaże się klapą, a reszta jest już historią” – mówi Sami Vuorenheimo.
Zaciemnienia to:
Sami Vuorenheimo – wokal
Saalas Ruokangas – gitara i chórki
Allan Välimaa – gitara
Väinö Huhtanen – bas i wokal wspierający
Sebastian Nyandoto – instrumenty klawiszowe i wokal wspierający
Akseli Aalto – perkusja
https://www.facebook.com/blackmentofficial
https://www.instagram.com/blackmentfin









