Drugi album to kolejna porcja brutalnego, prymitywnego i szybkiego war metalu. Blasty lecą gęsto, riffy tną jak trzeba, ale tym razem słychać też trochę więcej starego death metalu, a miejscami wszystko wpada wręcz w grindcore’owy rozpierdol. Nowy wokal bardzo mi siedzi — jest wściekły, zdarty i pasuje do tego syfu idealnie.
„Cremation Grounds Abyss” odbieram jako krok do przodu względem debiutu, ale bez niepotrzebnego kombinowania z formułą. przez cały czas ma przede wszystkim napierdalać i robi to bardzo skutecznie.
iframe
Statystyki: autor: Szajtan — 47 min. temu