Ta płyta to totalna podróż przez ostatnie dekady aż do lat 90-tych, gdy takie albumu wydawał na kasetach u nas głównie Morbid Noizz. Klawisze, które czujnie budują klimat, świetny wokal, sekcja co równo towarzyszy i ta magia melodii, wsparta świetną perkusją. Ale wiedząc, kto tu gra, nie dziwi ta sytuacja.
Muzyka do słuchania dla czystej radości, niczym oglądanie starych fotek, mająca funkcję wręcz terapeutyczne, bowiem się człowiek otwiera na miłe wspomnienia, czas Mystic Art, Morbid Noizz, No i CD dorzucane do tych gazet i zamawianie kaset z Mystic Production. Jak ktoś ma ku temu słabość, to będzie idealny soundtrack. przez cały czas będzie fajnie słuchać muzyki, która buduje podniosłość, pietyzm nie bojąc się kiczu totalnej epigoni i ... kiczu.
Reszta smutnych kutasów niech sobie ten band odpuści. Szkoda czasu. Nie ma tu artyzmu i budowania chuj wie czego.
Statystyki: autor: Zsamot — 57 min. temu















