Nie wiedziałem czego posłuchać, to wróciłem po kilku ładnych latach do
Vltra. Ależ zajebisty rockandrollowy black metal! Świetne numery, pomysł na godzinny album wykorzystany idealnie, zero dłużyzn i wypełniaczy. Mamy miejsce i na heavy metal, i na punki i na meloblack. A tak w ogóle, to jest to stopro poważne, żadnych oczek do słuchacza, pokazywania rożków czy ironicznego hajlowania, żeby się koledzy śmiali. Świetnie się tego dzisiaj słucha; jakieś Midnajty czy późne Kvelertaki to mogą tej płycie naskoczyć.
Statystyki: autor: DiabelskiDom — 53 min. temu