W końcu zebrałem się na seans z nowym Sothoris i tutaj ciągle bez zmian czyli dobrze. Grają swoje i jak na razie i dobrze, iż nie sięgają po elementy współczesnej szkoły polskiego bleka. Porównanie do starego Thy Worshiper ciągle trafne zwłaszcza o ile chodzi o wokale. Te są świetnie nagrane i wszystko da się zrozumieć. Ot taki album, który jak leci to człowieka nie mierzi i czeka z niecierpliwością na koniec. To po prostu trzecia płyta, która kompletnie nie oznajmia przełomu. Gramy dalej swoje bo w tym czujemy się dobrze. .
Statystyki: autor: Hajasz — 39 min. temu