Black Metal • Re: Selbstmord

brutalland.pl 10 godzin temu
Obiecałem trochę Wam, a trochę sam sobie, iż napiszę coś jeszcze o nowym albumie jak tylko do mnie przyjedzie fizyczne wydanie. Dzisiaj dotarło. Również troche zwlekałem z zamówieniem, ale to ze względów finansowych więc możecie sobie wyobrazić jak przebierałem już nogami żeby móc zaklepać swój egzemplarz. Jestem już po wielu odsłuchach tego albumu i naprawdę mi się nie nudzi.

Bardzo dużo w ostatnim czasie słuchałem całej dyskografi kapeli jak i Ohtar będący tak naprawdę nieco inna twarzą muzyczną załogi z Selbstmord, chociaż wiadomo, iż jest sporo punktów wspólnych co jest zrozumiałe biorąc pod uwagę skład obu Hord.

Wracając już do głównego bohatera tej wypowiedzi jakim jest album Mass Murder Elite to jest to naprawdę świetnie przemyślane granie, pełne chwytliwych ale nie tandetnych patentów, które wyróżniają zespół na tle innych kapel. Nie mam oczywiście nic do zespołów grających bardziej generyczne riffy bo nie jest to oczywiście równoznaczne z tym, iż zespół taki jest nudny, sam z resztą słucham dużo blacku który ma rytualny klimat, gdzie pewna powtarzalności jest potrzebna do budowania takowego transowego stanu. Jednak uważam, iż kompozycje Selbstmord mają wiele elementów charakterystycznych które wyróżniają konkretne utwory. Powoduje to, iż zapadają w pamięć i zostają z nami choćby kiedy krążek przestaje się kręcić w odtwarzaczu. Muzyka jest bardzo agresywna i złowroga. W ogóle uważam, iż ich twórczość ma taki bardzo "zły" wydźwięk. choćby o ile są momenty gdzie można bardziej pomachać banią to nie jest to na pewno metal kojarzący się z jakimiś uśmiechnietymi imprezami gdzie wszyscy sobie skaczemy i skandujemy oklepane hasełka budząc grozę co najwyżej u starszych Pań. Wiem, iż może sam przekaz liryczny nie jest jakiś szczególnie mistyczny czy okuktystyczny jednak niektóre momenty muzyczne budzą przynajmniej w mojej subiektywnej opinii takie skojarzenia. Nie jest to może takie zupelnie od czapy bo sam Necro na zdjęciu użytym w temacie wygląda w tym corpse paincie jakby mógł ze spokojem zostać obsadzony jako Nosferatu w starszych wersjach tego filmu i mówię to całkowicie nieironicznie.

Jeżeli chodzi o samo wydanie to jest ono bardzo estetyczne. Bardzo podobają mi się te wszechobecne kości, sam z resztą zbieram więc tak jakoś naturalnie odczuwam wewnętrzne połączenie z tą stylistyką. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić i mówiąc przyczepić nie mówię szczególnie serio, to szkoda, iż w tym wydaniu zabrakło jakiś dojebanych zdjęć ekipy która poczyniła ten cios. Na równie świetnym Warsign były bardzo klimatyczne zdjęcia kapeli, które kojarzyły mi się bardzo ze stylistyką lat 90 gdzie załoganci stali w tych upiornych makijażach pośród drzew czy cmentarzy w szatach. Jak ponure uchwycenie jednego z kultystów w trakcie ceremonii.

Całość mogę podsumować tym, iż po przesluchaniu chętnie poszedłbym zagrać w bilard. Bo czy jest coś piękniejszego niż gra w której Biały bije kolorowych, a na deser bije czarnego.

Statystyki: autor: Pale Szatana — 29 min. temu


Idź do oryginalnego materiału