Kiedyś pisałem iż
Volcano niby jest ok, ale coś mi w niej nie pasuje, dziś już wiem! Ta płyta mimo swej przebojowości jest skrajnie zimna, bezduszna, jakby stworzona przez socjopatyczny, pozbawiony emocji i ludzkich odruchów umysł, niemal mechaniczna, Frost brzmi tu jakby wyobrażał sobie iż kogoś bije tymi kijami a nie gra na perkusji, obłęd. Gdy to odkryłem dotarło do mnie iż jest genialna.
Statystyki: autor: Lis — 33 min. temu