Zwyczajnie jest znacznie lepiej niż na debiucie, o którym choćby najstarsze muminki już zapomniały.
Już otwierający Manifest Kresu jest takim fajnym numerem, iż on sam pozamiatał wszystko z debiutu. Przez chwilę choćby uśmiechnąłem się sam do siebie pod wąsem bo jednak można fajnie pograć. Dalej Sierpniowy Brzask podtrzymuje poziom co oznacza, iż już choćby dwa pierwsze kawałki da się słuchać.
Najważniejsze jest to, iż wyzbyli się bolączki z debiutu czyli długich kawałków, w których pomysły kończyły się w połowie a czasem choćby szybciej. Na nowej płycie o jakimś śmiesznym tytule mamy zaledwie jeden taki zamykający Hiems i co ważne odnotowania udało się go dociągnąć do końca i fajnie zamyka cały album. Wyróżniłbym jeszcze numer Próba Sznura z wiadomego powodu a palcem nie chcę pokazywać.
W kaszkiecie raczej popierdalać nie będę po odsłuchu Piołunu ale ta płyta jest słuchalna czego nie mogłem powiedzieć o debiucie. Minęły te niespełna 37 min i człowiek nie musiał zaraz iść się wysrać co w przypadku rodzimego bleku stanowi duży plus. Więcej pochwał nie będzie bo to jednak blek a przedawkowanie takiej muzyki grozi zespołem downa.
Statystyki: autor: Hajasz — 3 min. temu














