No nie, nie, nie. Tym razem ja odpadam. Poświęciłem pół dnia na nowy album KPN i doszedłem do wniosku, iż nie wiem o co chodzi??? Ni to blek, ni to RAC ni to poezja śpiewana tylko finalnie nie wiem do czego zmierza i jaki ma być przekaz. Tekstów po chuju i dotyczą historii z II WŚ tylko gdzieś w czasie znikają emocje a załącza się ziewanko. Niby zamysł podobny jak na L'ordure à l'état pur tyle tylko, iż tam się nic nie rozjeżdżało i choćby nie było mowy aby w trakcie utworu iść się wyszczać a tu jednak można sobie choćby kwiatki podlać albo coś na patelni usmażyć i niewielka to będzie strata.
Tak więc na pewno wracać nie będę bo akcji na tej płycie tyle co w filmie o facecie w łódce.
Statystyki: autor: Hajasz — 9 min. temu