Black Metal • Re: Nachtfalke

brutalland.pl 7 godzin temu
Od zespołu, który ma jedną główną inspirację należy wymagać więcej a skoro porywają się na monolit to nie można przymykać oka, ucha i mówić jest w pytę. Od razu napomnę, iż to co teraz piszę oparte jest tylko po przesłuchaniu debiutu i kilku mniejszych rzeczy.
Dwie sprawy. Pierwsza to akurat tutaj idealnie pasuje slogan po co słuchać Nachtfalke skoro jest Bathory!!! Druga to nie mniej ale też idealnie pasująca czyli "Co to jest ironia? Kiedy zespół, który wzoruje się na Bathory najlepsze co nagrywa to cover... Darkthrone!!!"
No OK ale aby nie było, iż nic nie ma. Debiutancki album wyjebany jest pod sam korek muzyką bo to prawie 80 min!!! choćby Bathory nie próbował takich rzeczy. Słychać od pierwszych taktów co i jak tylko brakuje tu tej lekkości, finezji i luzu z jaką prawdopodobnie bananowy Tomek siedząc w pasiastych portkach i z irokezem na głowie marzył o punk rocku a nagrywał wikingi. Nachtfalke robi to z typową niemiecką precyzją a w takiej muzyce precyzja wieszczy katastrofę. Tak, przesłuchałem te 80 min ale kiedy nastała cisza chwyciłem byle co Bathorca i gwint zerwało momentalnie.
Nie powiem, iż ten album to gówno choć za taki kawałek jak Vikingdance to powinno się dożywotnio zabronić grania. Miało być podniośle, na poważnie, odgłosy koników, wikingów szczających pod płotem itp a wyszło bardzo średnio tak na 4 z minusem.
No i jeszcze te okładki jezusie chrystusie i wszyscy święci kto to rysuje???!!! Ta z debiutu to tragedia a tak na gwałtownie przejrzałem resztę to też raczej liga okręgowa a za tę z wikingiem w za dużych majtasach to już beka, jaja na maxa.
Sprawdzę w innym czasie ten płyt co Miecha kręci (widzę, iż to dwójka) no i trwa zaledwie 35 min więc może będzie znacznie lepiej.
Cover Man Of Iron jest na debiucie i chyba na tym należy zakończyć. Katastrofy nie ma ale też i bez obsranka co jak na kawałek, gdzie nacisk kładziony jest na śpiew komplementem nie będzie.

Statystyki: autor: Hajasz — 40 min. temu


Idź do oryginalnego materiału