Gdzieś w internetach rzuciły mi się w oczy opisy, iż gęste, iż nieprzystępne, iż dysonanse na pełnej, iż w ogóle Blut Aus Nord za odjechanych czasów i iż Deathspell Omega, iż nie ma riffów, tylko ocean kontrolowanego chaosu i iż trzeba się bardzo skupiać, bo dużo i bogato. Otóż niby tak, ale tak naprawdę wcale tak nie jest!
Płyta jest przede wszystkim strasznie, ale to STRASZNIE melodyjna i przebojowa. To bynajmniej nie zarzut, a wręcz gruby pozytyw, bo oczywiście jest pograne dysonansowo, są długie kawałki, jest rozkręcanie motywu w transie oraz są klawiszowo-ambientowe plamy. Ale na tym wszystkim siedzą okrakiem naturalnie płynące motywy, raz wychodzące na przód, wynurzające się z tego oceanu gęstości, innym razem znów w niego wchodzące. Co bardzo ważne - te kawałki trwające ~10 minut każdy są świetnie napisane, zwracają uwagę, odciągają od innych spraw, bo są po prostu zrobione z głową. Jakże to się różni od jakichś Fides Inversów, czy innych Ascensionów, które współcześnie żenią dysonasowe bleki z religijnym uniesieniem i melodyjkami. Tutaj zagrane jest to tak, jak powinnno być. Żadna melodia nie jest cepelniana, wszystkie są wyrafinowane i wytrawne a powiem też, iż znalazło się tu choćby miejsce dla psychodelicznego rocka sprzed 50 lat! Takie smaczki są poukrywane w wielu miejscach, przeważnie w tle, a często też pod zwartą, nośną harmonią danego kawałka.
Włączyłem sobie tak o, a leci już po raz trzeci, bo tak mnie zainteresowało to granie. Pod jedną z powtarzanych wszędzie opinii się podpiszę - progres od debiutu do The Anthropic Sophisms (On the Heights of Despair) jest niesamowity. Zdziwko roku.
Statystyki: autor: DiabelskiDom — 12 min. temu






![Timbaland i Bedoes rozgrzali Łódź. Drugi dzień Łódź Summer Festival za nami [fotorelacja]](https://kulturalnemedia.pl/wp-content/uploads/2026/07/Lodz-Summer-Festival-2026-sobota-fot.-Natalia-Nazar-43.jpg)






