Po
„To the Great Monolith 2.5” nie trzeba było długo czekać i jest już trzecia część całego cyklu.
„To the Great Monolith III: Rifts” to pięć numerów i prawie 47 minut materiału, który od wcześniejszych rzeczy D.V.T. odjeżdża całkiem daleko. Gruz i katakumby trochę zeszły na bok, a zrobiło się bardziej rytualnie, transowo i momentami wręcz plemiennie. Dużo tu wolnego tempa, zapętlonych motywów, szeptów, śpiewów, wrzasków, klawiszy i różnych przeszkadzajek. Gitary są, ciężar też jest, ale nie one grają tutaj pierwsze skrzypce. Momentami bardziej przypomina to jakiś obrzęd odprawiany w środku lasu niż zwykłe metalowe granie. Bardzo dziwny materiał, ale tutaj to zdecydowanie komplement. Dla mnie chyba najbardziej odjechana rzecz, jaką D.V.T. do tej pory nagrał, a przy tym bardzo sensowne domknięcie całego cyklu.
iframe
Statystyki: autor: Szajtan — 35 min. temu