777 podobały mi się gdy wyszły, później uważałem za całkiem dobre płyty, bo nic słabego to oni nie nagrali, a ostatnio do nich powróciłem i jestem zachwycony. Hip hopowe industrialne bity, mechaniczny bezduszny automat, hipoteczne drażniące układ nerwowy zawodzące gitary, odwrócone wokale rodem z Czarnej Chaty, obłąkańcza przechodząca w duchowe ekstatyczne uniesienia atmosfera.
Siódemki to zdecydowanie top twórczości Vindsvala, piękna sprawa.
Statystyki: autor: Lis — 6 min. temu