W czeluściach bloga znalazłam takie zdjęcie Mi. Prawda, iż ładny?
Przypomniała mi się nasza impreza Haloweenowa sorzed paru lat, byliśmy przebrani za Dead Kennedys – ja za Johna, a Mi za Jackie.
Mo ma dziś występ w szkole muzycznej, więc przed wyjściem do szkoły kradnie jeszcze pięć minut na granie.
Na weekend za to robiła fikolki:
A wcześniej walnęla takie obrazeczki:
Ja skończyłam sweter, ale jeszcze jakieś guziki chyba? Myślę.
Czytam Winnicotta Deprivation and Delinquency o dzieciakach z tendencjami przestępczymi, u Winnicotta jak u nikogo innego można znaleźć ukojenie, bo on widział cała tę krzywdę i traumę, nie pomniejszając ewentualnej destrukcyjności.
Prawie skończyłam An Unquiet Mind Key Redfield Jamison, autobiografia profesorki psychiatrii, wykładowczyni i klinicystki z diagnozą choroby afektywnej dwubiegunowej i to na tym bardziej psychotycznym spektrum, czyli z halucynacjami. Wgląd z pierwszej ręki, ciekawe, dobra, solidna literatura, ale widać, iż nie jest pisarką.
Ja za to cierpię chyba na chorobę studentów medycyny, bo zaraz u siebie zdiagnozowałam bi-polar 😀 Może nie mam halucynacji, ani takiej skrajnej manii, ale stany maniakalne, kiedy wszystko błyszczy i się łączy i ma sens i pasuje, też u siebie rozpoznaję.
W temacie opisów zaburzeń z pierwszej ręki, skończyłam również Darkenss Visible Williama Styrona, tym razem autobiograficzny opis epizodu ciężkiej depresji, to akurat bardzo dobrze napisane, nic dziwnego – to znany autor, napisał m.in. Wybór Zofii.
Pomiędzy sprawdzam, ostatnie kawałki, ostatnie prace egzaminacyjne, ostatnie licencjaty, wystawiam oceny, wysyłam do moderacji i z każdym zamkniętym przedmiotem czuję się coraz lżejsza. Jeszcze trochę.




