Drugi sezon serialu Berlin to ci sami bohaterowie, jednak otrzymujemy zupełnie nowy skok i kolejne zawirowania miłosne. Jak poradzili sobie twórcy spin-offu Domu z Papieru oraz czy kolejna jego odsłona okazała się lepsza od poprzedniej?
Serial Berlin i „Dama z gronostajem” opowiada o następnym brawurowym skoku Berlina, bohatera znanego z kultowego Domu z papieru. Wraz ze swoją ekipą planuje on kradzież słynnego obrazu Leonarda da Vinci, jakim jest „Dama z gronostajem”. Dzieło to już niedługo ma znaleźć się w Sewilli. Napad okazuje się jednak częścią znacznie bardziej skomplikowanej intrygi związanej z zemstą, szantażem i walką o ogromne pieniądze.
Zobacz również: Berlin – recenzja serialu. Miłość aż kipi!
kadr z serialuOd początku drugiego sezonu z impetem wpadamy w świat głównego bohatera. Niestety, ale w tej części nie grzeszy on rozumem i inteligencją. Identycznie jak w poprzedniej odsłonie zakochuje się na zabój w jednej z pierwszych ujrzanych przez siebie kobiet. Ich rozwijająca się znajomość to główny temat trzech, czterech pierwszych odcinków. W tym miejscu warto zauważyć, iż epizodów jest tylko osiem. Dużą część czasu poświęcamy więc nie kryminalnej intrydze a relacjom damsko-męskim. W wyniku tych wydarzeń udział tytułowej postaci w planowaniu napadu jest praktycznie niewidoczny.
Co prawda pozostali bohaterowie wykazują się większym zainteresowaniem samym skokiem, jednak i oni prawie cały sezon zajmują się swoimi uczuciami. Naprawdę dawno nie widziałam tak niedojrzałych emocjonalnie ludzi. Z tego, co wiemy, mają oni jednak około 35–40 lat. Z założenia więc powinni zachowywać się racjonalnie. Oczywiście wiek to tylko liczba, jednak oglądając serial, czułam się, jakbym brała udział w uczuciowym przedszkolu. Jedna z bohaterek zdradziła swojego partnera, bo on jej nie powstrzymał, a podobno wiedział, iż ona ulegnie swojemu byłemu (!), a druga zachowuje się, jakby pierwszy raz na oczy widziała mężczyznę. Z wielkim trudem patrzyło się na ich poczynania, gdyż z chwili na chwilę okazywały się być one coraz głupsze. Zaskoczeniem jest jednak, iż ostatni odcinek, a co za tym idzie koniec historii, otworzył wszystkim oczy i już wiedzieli, jakby za dotknięciem magicznej różdżki, jak mają się zachowywać…
Zastanawiam się również, czy ten serial stał obok czegoś takiego jak realizm, gdyż niektóre ze scen są momentami tak nieprzemyślane i głupie, iż porządnie zastanawiasz się, gdzie w danym momencie się znajdujesz. Najbardziej rozbawiła mnie kwestia sprzętu szpiegowskiego, który pojawiał się u bohaterów ot tak, niemal natychmiast wtedy, gdy był on potrzebny. Zdaje sobie sprawę z tego, iż naprawdę dużo da się załatwić, gdy ma się pieniądze, ale w aż takie bajki to ja nie wierzę. Dodatkowo przewidywalność całej fabuły jest tak łatwa, iż choćby dziecko byłoby w stanie odgadnąć, co się zaraz wydarzy.
Z góry teraz ostrzegam, iż będę spoilerować! Jednak wręcz nie mogę nie wspomnieć o tej sytuacji. Plan napadu: kradną w trakcie transportu obraz „Damę z gronostajem” Leonarda da Vinci. Obliczyli wszystko tak, aby dzieło wraz z ramą zmieściło im się w dość wyszukany transporter (podkreślili, iż obliczyli to z ramą). Następnie do samochodu, w którym był przewożony oryginał, wsadzili idealną kopię. Dodatkowo tak wszystko ogarnęli, iż kody na obrazie się zgadzały. A na sam koniec wychodzi na to, iż ten, kto miał mieć oryginał, chyba nie do końca go posiada. O… czekajcie… wszystko to brzmi jak opis bardzo znanego polskiego filmu…
Zobacz również: Rooster – recenzja serialu. Steve Carell idzie do college’u
kadr z serialuCzas na jakieś dobre strony drugiego sezonu. A należy do nich ostatni odcinek. Tak, dokładnie! Całe półtorej godziny ostatniego odcinka to dokładnie to, co powinniśmy otrzymać przez cały serial. Są dojrzałe uczucia, dużo emocji dla widza, porządny napad. Na to czekałam od początku i gdyby nie to, iż ja „musiałam” obejrzeć całość, aby móc napisać tę recenzję, to nie wiem, czy wytrwałabym do końca. Kto dziś nie skończyłby seansu po dwóch, trzech pierwszych odcinkach, gdyby zobaczył, jak jest to słabe.
Podsumowując, Berlin i „Dama z gronostajem” na pewno nie zasługuje na miejsce obok głównej serii, jaką jest Dom z papieru. To nudna obyczajówka z ostatnim odcinkiem, który próbuje nadrobić poprzednie sześć–siedem godzin. I choćby świetny Damian w pierwszych kilku odcinkach nie był w stanie nadrobić tej żenady niedojrzałości.
Fot. główna: Materiały promocyjne













