W sojuszu z Szatanem
Katowicki Spodek to miejsce kultowe dla polskich fanów rocka i metalu. Nie można więc było sobie wyobrazić lepszego miejsca na wspólny koncert zespołów Behemoth, Dimmu Borgir i Dark Funeral, którzy objeżdżają Europę w ramach trasy „In League With Satan”. Czego można było się spodziewać? Ogromnej produkcji i spektakularnych występów, które przyciągnęły kilka tysięcy fanów ciężkich brzmień.
Wieczór rozpoczął występ Dark Funeral, czyli kultowego zespołu black metalowego ze Szwecji. Zespół zabrzmiał bardzo dobrze, ale, zdaniem wielu, zdecydowanie za krótko. Grupa dostała tylko trzydzieści minut czasu scenicznego i zdążyła zaprezentować raptem pięć utworów. Jak na ponad trzydzieści lat kariery, to zdecydowanie za krótko, ale takie wydarzenia rządzą się swoimi prawami. Pozostaje liczyć, iż przy okazji kolejnego albumu nad którym zespół już pracuje, powrócą do Polski na pełnowymiarowy koncert.
Po trzydziestu minutach przerwy na scenie przy pompatycznych dźwiękach intro pojawili się muzycy z Dimmu Borgir. Olbrzymia produkcja, elementy sceniczne i niepowtarzalna atmosfera od razu zaostrzyły apetyty fanów na spektakularne show. Grupa promuje w tej chwili swój najnowszy album „The Grand Serpent Rising”, ale nie w setliście nie zabrakło również kultowych przebojów grupy jak „Mourning Palace”, „Kings Of The Carnival Creation”, „Puritania” czy „Progenies Of The Great Apocalypse”. Podczas koncertu miał miejsce również ukłon w stronę polskich fanów, gdy wokalista Dimmu Borgir, Shagrath, przekazał mikrofon perkusiście, Dariuszowi „Darayowi” Brzozowskiemu, który podziękował wszystkim rodakom za wsparcie. Był to bardzo miły gest, a sam Daray gra już w Dimmu Borgir osiemnaście lat. Kawał czasu i pozostaje mieć nadzieję, iż zostanie w tym zespole do końca jego kariery. Po ponad godzinie koncertu Dimmu Borgir zeszło ze sceny przy akompaniamencie głośnych owacji. Oby wrócili do Polski szybciej niż za osiem lat.
Zespół Behemoth znany jest z tego, iż z płyty na płytę staje się co raz większą „bestią” koncertową. Wszystko dopracowane w każdym calu, niesamowite zgranie, powalające brzmienie to znak firmowy polskiej formacji, który jest już od lat jednym z najważniejszych zespołów ekstremalnych na świecie. Ze sceny wybrzmiały takie utwory: „Daimonos”, „Ora Pro Nobis Lucifer”, „The Shit Ov God”, „Bartzabel”, a także nieoficjalny „gwóźdź programu”, czyli „In League With Satan” z repertuaru zespołu Venom wykonany wspólnie z Shagrathem. Był to absolutnie piękny hołd dla zmarłego przed kilkoma tygodniami lidera zespołu, Cronosa. Na koniec dwa nokautujące uderzenia w postaci „Chant For Eschaton 2000” oraz „O Father! O Satan! O Sun!”. Behemoth opuścił scenę Spodka udowadniając, iż jego status w ekstremalnej muzyce jest jak najbardziej uzasadniony. Grupa ma zamiar zrobić sobie teraz przynajmniej rok przerwy, a co będzie dalej? Zobaczymy.
M.D.


















