Batman. Przygody rodziny Wayne’ów. Tom 4 – recenzja komiksu

popkulturowcy.pl 4 godzin temu

W wielu historiach i adaptacjach Batman przedstawiany jest jako samotny mściciel, działający głównie na własną rękę. Mimo iż w komiksach otacza go jedna z najbardziej interesujących galerii sojuszników, twórcy często wracają do klasycznego schematu skupionego wyłącznie na nim. Batman. Przygody rodziny Wayne’ów przełamuje jednak ten wzorzec.

Choć jest to czwarty tom serii, w historię można wejść bez żadnego problemu, bez znajomości poprzednich części. Przygody rodziny Wayne’ów to bowiem antologia, prezentująca wspólne perypetie członków batrodziny. Od tych najbardziej rozpoznawalnych do takich, z którymi będą zaznajomieni głównie prawdziwi miłośnicy mrocznego rycerza. Punkt wejścia jest jednak bardzo niski. Seria jest napisana w taki sposób by mógł się w niej bawić każdy. Zarówno najmłodsi, dopiero wchodzący w świat historii obrazkowych, jak i wieloletni fani tego medium.

Mamy tutaj bardzo duże zróżnicowanie historii. Ponieważ są one krótkie, twórcy zmieścili tu naprawdę wiele różnych pomysłów i wątków. Obok bardziej typowych, superbohaterskich wydarzeń pojawiają się też zupełnie przyziemne momenty z życia rodziny Wayne’ów. Znajdziemy tu między innymi rozdział o rodzinnej bitwie na śnieżki, a także zabawne próby oderwania Bruce’a od pracy, aby w końcu zjadł posiłek przygotowany przez Alfreda.

Zobacz również: Deadpool Samuraj. Tom 1 – recenzja komiksu. Wygadany najemnik w Japonii

Fot. kadry z komiksu Batman. Przygody rodziny Wayne’ów

Jedna z historii skupia się na małej dziewczynce, która nie potrafi poradzić sobie po śmierci swoich rodziców. Nightwing widzi jej ból i rozumie, iż powinien ją wesprzeć — tak samo, jak kiedyś Batman wsparł jego. Jednocześnie walczy z własnymi wątpliwościami i nie jest pewien, czy potrafi znaleźć odpowiednie słowa. Ta opowieść wyróżnia się na tle pozostałych i stanowi najmocniejszy fragment całego tomu. Porusza emocjonalnie, a przy tym doskonale oddaje wrażliwość Dicka Graysona. Co więcej, pokazuje również, jak istotną i pozytywną rolę w jego życiu odegrał Bruce, udowadniając, jak dobrym ojcem potrafi być Batman.

Jako wielki fan batrodziny naprawdę doceniam, iż każda z postaci znalazła miejsce dla siebie. Scenarzystka – CRC Payne – mogła posłużyć się wyłącznie najbardziej znanymi postaciami z kart komiksów o Mrocznym Rycerzu. Postawiła jednak na sporą różnorodność. Postacie, które w głównym uniwersum mają znaczenie marginalne, dostają tu dla siebie dedykowane fabuły. Pozwala to na naprawdę dobre zaprezentowanie ich charakterów, miejsca wśród reszty obsady oraz tego, co czyni ich unikalnymi.

Fot. kadry z komiksu Batman. Przygody rodziny Wayne’ów

Świetnie działa tutaj również humor. Choć popkultura przez lata przyzwyczaiła nas do mrocznych interpretacji Batmana, ta historia pokazuje, iż w bardziej komediowym tonie bohater sprawdza się równie dobrze. Było parę momentów, gdzie naprawdę się uśmiechnąłem lub prawie zaśmiałem. Na szczególne uznanie zasługuje prawdziwe nemezis Bruce’a. jeżeli myślicie, iż Joker szczególnie mu zalazł za skórę, nie jesteście gotowi na postać Margie. Rywalizacja tej dwójki o względy dzieciaków z liceum była naprawdę absurdalna i była chyba najzabawniejszą częścią tego zbioru opowieści.

Batman. Przygody rodziny Wayne’ów to świetna propozycja dla wszystkich czytelnika. Tytuł zachwyca świetnym humorem, wciągającymi, a momentami naprawdę poruszającymi historiami oraz dużą przystępnością. To komiks, po który możecie sięgnąć niezależnie od tego, jak dobrze znacie losy Mrocznego Rycerza — i z dużym prawdopodobieństwem gwałtownie się w nim zakochacie.


Fot. główna: Egmont

Idź do oryginalnego materiału