Ziemia niczyja miała swoje bardzo dobre momenty, ale myślę, iż wielu czytelników z otwartymi ramionami przyjęło jej zakończenie, była to bowiem opowieść rozciągnięta i dość nierówna. Już najwyższy czas na nowe rozdanie w mieście Mrocznego Rycerza, a jest nim Batman – Nowe Gotham tom 1, w którym to pod pieczą rewelacyjnych scenarzystów Gacek wróci do korzeni, czyli porządnej detektywistycznej roboty.
Nowe Gotham jest bezpośrednią kontynuacją Ziemi niczyjej, dosłownie zeszyt po zeszycie, przynajmniej jeżeli chodzi o serię Detective Comics. I tu pierwsza bardzo dobra wiadomość, bo niniejszym tom nie jest już chaotyczną mieszanką wielu tytułów, co przecież rzadko kiedy wychodzi komiksom tak naprawdę na dobre, a kontynuuje spójny wątek w ramach wspomnianej detektywistycznej serii. I robi to bardzo dobrze, bo za sterami znaleźli się specjaliści od kryminałów i thrillerów – Greg Rucka i (okazjonalnie) Ed Brubaker. Tych panów nie trzeba nikomu przedstawiać i już same ich nazwiska wystarczą, by przykuć uwagę czytelników.
Gotham podnosi się po upadku. Po upływie około roku przestaje być wreszcie terenem opuszczonym i wyklętym. Stopniowo wracają dawni rezydenci, ale oprócz powotu zwykłych mieszkańców w mieście rozpoczyna się też brutalna walka o władze poszczególnych gangów i frakcji. Oprócz Japończyków czy Kolumbijczyków do głosu dochodzą też oczywiście superzłole, z przebiegłym Ra’s al Ghulem na czele, który tradycyjnie wykorzystuje mistyczne i alchemiczne moce, tym razem oferując specyfik oferujący życie wieczne…
Utrzymać wszystko w ryzach stara się Batman oraz odrodzony oddział gothamskiej policji, z Jamesem Gordonem na czele. Komisarz musi jednak uporać się z osobistymi demonami, które dotknęły go w wyniku rodzinnej tragedii. Na dodatek miasto zaczyna być coraz bardziej podzielone społecznie.
W Gotham narastają tarcia pomiędzy „Regami” i „Dezetami”, czyli tymi, którzy zostali na miejscu podczas Ziemi niczyjej, i tymi, którzy zdezerterowali i wrócili dopiero po czasie. Ten typowo plemienny podział „my” kontra „oni” jest niczym beczka prochu czekająca na wybuch, co tylko dodaje fabule Batman – Nowe Gotham tom 1 dodatkowej pikanterii.
Na osobny akapit zasługuje tym razem warstwa graficzna i tutaj mam większy problem. Tutejszą stylistykę albo się od razu pokocha, albo znienawidzi. I nie chodzi już choćby o rysunki Shawna Marinbrougha czy Johna Watkissa, ale o paletę kolorów wybraną przez zespół studia Wildstorm FX. Ekipa postawiła na mocno ograniczony wybór, przez co w kadrach pojawiają się jednocześnie max 2-3 odcienie różnych barw. Wszystko skąpane jest głównie w szarości i błękicie, lub przeciwnie – w pomarańczowym, czerwonym albo zielonym. Na pewno jest stylowo i mi taka propozycja choćby nie przeszkadzała (chociaż się w niej nie zakochałem), ale zdaję sobie sprawę, iż część z Was może się od tego odbić. Wygooglujcie sobie przykładowe strony i sami zdecydujcie. Czy tylko ja tu widzę ducha Batman: The Animated Series?
Batman – Nowe Gotham tom 1 to udane otwarcie kolejnego rozdziału w historii miasta Mrocznego Rycerza. Mało tu superbohaterskości jako takiej. Gacek zajmuje się przyziemny sprawami i raczej tłucze gangsterów i pomaga stróżom prawa, aniżeli odpiera inwazję kosmitów czy morderczych bogów z innego uniwersum. I taką właśnie wersję przygód Bruce’a Wayne’a lubię najbardziej. Jest bardziej dojrzale, wiarygodnie, autentycznie. Dialogi błyszczą, portrety psychologiczne są bardziej rozwinięte, a dodatkowo zeszyty Batman: Turning Points uzupełniają opowieści nie tylko z wczesnych lat działalności Gacka i początków jego przyjaźni z Gordonem, ale też chociażby z Knightfall. Jestem bardzo zadowolony i czekam na drugi tom już w listopadzie.

Okładka komiksu Batman – Nowe Gotham tom 1
Tytuł oryginalny: Batman: New Gotham, Batman: Turning Points
Scenariusz: Greg Rucka, Ed Brubaker, Chuck Dixon
Rysunki: Shawn Martinbrough, Phil Hester, John Watkiss, William Rosado, Steve Mannion, Brad Rader, Steve Lieber, Joe Giella, Dick Giordano, Bob Smith, Brent Anderson, Paul Pope, Claude St. Aubin
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 464
Ocena: 80/100








