Singiel „Dym” to pierwszy zwiastun nadchodzącego, koncepcyjnego albumu artystki, który światło dzienne ujrzy pod koniec bieżącego roku
Po sukcesie poprzednich albumów, Basia Giewont powraca z nowym materiałem, który obiecuje niemałe zamieszanie na polskiej scenie alternatywnej. „Dym” nie jest przypadkowym wyborem na otwarcie nowego rozdziału. To bezpośrednia kontynuacja historii znanej z projektu „Szeptucha”, która kończyła się symbolicznym sabatem i płonącym ogniskiem. To właśnie z tego ognia unosi się dym – nośnik nowych treści, pytań i, co najważniejsze, wyboru.
Muzycznie utwór definiuje organiczna folktronika. To połączenie nowoczesnych, elektronicznych struktur z surowym, bliskim naturze brzmieniem. Za produkcję, kompozycje oraz aranżacje odpowiada niezmiennie Korneliusz Flisiak, tworząc przestrzeń dla tekstów i linii melodycznych autorstwa samej Basi Giewont.
Nadchodząca płyta zapowiadana jest jako mocny manifest. Artystka nie ucieka od kontrowersji, traktując je jako narzędzie do poruszenia spraw fundamentalnych.
„Jako ludzie jesteśmy otoczeni rzeczami, które nas uzależniają. Każdy z nas stoi jednak przed wyborem. Najcenniejsze w tym wszystkim jest to, by ten wybór był słuszny i nasz własny. O tym właśnie będzie ten album” – mówi Basia Giewont.
Premiera singla „Dym” to początek systematycznego odkrywania kart. Kolejne fragmenty tej muzycznej układanki będą odsłaniane aż do wielkiego finału. Przygotujcie się na DYM – ten muzyczny i ten mentalny.









