Bogumiła Wander i Krzysztof Baranowski byli małżeństwem przez niemal 20 lat, aż do śmierci prezenterki, która odeszła w lipcu 2024 roku. Kilka miesięcy później Baranowski ogłosił, iż wyrusza w kolejny samotny rejs dookoła świata, który traktuje częściowo jako terapię po stracie ukochanej. Żeglarz dokonał tego wyczynu już dwukrotnie - w 2000, a wcześniej w 1972 roku, stając się pierwszym Polakiem z takim osiągnięciem.
REKLAMA
Zobacz wideo Opowiedziała o diagnozie
Krzysztof Baranowski napotkał problemy z jachtem. Wyjaśnił, co się stało
Start rejsu Krzysztofa Baranowskiego odbył się 16 listopada ubiegłego roku z Teneryfy. Wyprawa ma potrwać do końca 2026 roku. Żeglarz, który z jachtu kontaktuje się dzięki Starlinka, na początku stycznia poinformował jednak, iż od Wigilii był zmuszony zrobić przymusowy postój na Kanale Panamskim. "Gdy przez cały dzień 24 grudnia 2025 staliśmy na boi na Jeziorze Gatún w oczekiwaniu na pilota, szarpanie cum urwało knagę dziobową. Rozważałem slipowanie jachtu, ale skoro burty i dno są czyste - dziś nurkowałem, mimo strachu przed aligatorami, rekinami i piraniami - odkładam to na później" - przekazał na Facebooku.
Baranowski informował również, iż czeka na nowego autopilota i zamierza ruszyć w dalszą drogę, gdy tylko go otrzyma. Dostawę opóźniły niestety szalejące w Europie śnieżyce. 11 stycznia żeglarz podzielił się już bardziej optymistycznymi wieściami. "Autopilot skalibrowany i wypróbowany. Do ciasnej mariny wmanewrowałem, nie dotykając rumpla, tylko przycisków manipulatora autopilota. Prawdopodobny termin wyjścia - 14.01, środa" - możemy przeczytać.
Krzysztof Baranowski tak wspomina życie z Bogumiłą Wander
Ostatnie wspólne lata życia Krzysztofa Baranowskiego i Bogumiły Wander były bardzo trudne. W 2020 roku media obiegła wiadomość, iż legendarna spikerka walczy z chorobą Alzheimera. O wspomnieniach związanych z życiem u boku gwiazdy telewizji Baranowski opowiedział Piotrowi Jaconiowi w TVN24. - Byliśmy w różnych rejsach razem, co jest dość niezwykłe, jeżeli chodzi o taką damę telewizyjną, ale spotykaliśmy się w pół drogi. Tak samo dla mnie niezwykłe jest to, iż chodziłem na czerwony dywan i na ściankę się fotografować, bo to zupełnie nie leży w mojej naturze. Trzeba wszystko przeżyć - i tak, te cztery lata były ciężkie - opowiadał.





