Backrooms – recenzja filmu. Co się dzieje, gdy młodzi twórcy mają szansę zabłysnąć

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

W 2022 roku kanał Kane Pixels podbił internet za sprawą serii o nazwie Bakcrooms. Ostatni odcinek serii ukazał się na początku 2023 roku, po czym Kane Parsons skupił się na innej serii o podobnej tematyce. O projekcie Backrooms zrobiło się cicho aż do teraz, kiedy twórca otrzymał szansę wyreżyserowania pełnometrażowego filmu na podstawie własnej serii. Efektem jest oryginalne dzieło, które pokazuje, iż warto zaufać młodym twórcom.

Backrooms opowiada historię tajemniczego miejsca, które pojawia się w piwnicy sklepu meblowego należącego do jednej z głównych postaci, Clarka. Jest to przestrzeń pozbawiona końca, przypominająca coś, co już kiedyś widzieliśmy – coś, co pamiętamy jakby przez mgłę. Im więcej odkrywamy, tym bardziej chcemy poznać jego sekrety. Tytułowe backrooms stopniowo wpływają na psychikę Clarka, która już wcześniej nie należała do stabilnych. Z czasem obsesja związana z tym miejscem staje się coraz silniejsza, a w tajemnicę zostaje wciągnięta również jego psycholożka, Mary.

Tajemniczość tego miejsca jest bez wątpienia jednym z największych atutów filmu. Backrooms wprowadza widza do świata, o którym przez większość seansu dowiadujemy się bardzo niewiele. Właśnie ta niewiedza buduje największe poczucie grozy. Niepokojące dźwięki, dziwne otwory w podłodze oraz szczeliny, przez które można dostrzec jedynie fragmenty nieznanego, silnie pobudzają wyobraźnię. Widz odczuwa tę samą ciekawość i niepewność co bohaterowie. To właśnie dzięki temu Backrooms wyróżnia się na tle wielu współczesnych horrorów, które zbyt gwałtownie odsłaniają wszystkie swoje tajemnice.

Mimo wielu zalet momenty eksploracji tego nieskończonego miejsca bywają mało wiarygodne. Za pierwszym razem, gdy Clark trafia do backrooms, postanawia zapuścić się w głąb bez liny, oznaczeń czy jakiegokolwiek sposobu na odnalezienie drogi powrotnej. Mimo to podczas kilku wypraw w nieznane udaje mu się wrócić niemal wyłącznie dzięki szczęściu. Ten element momentami wybijał mnie z immersji, zwłaszcza iż jego pracownicy nie mieli tyle szczęścia i zginęli już podczas pierwszego kontaktu z tym miejscem.

Podobne odczucia mam wobec samej fabuły. Odniosłam wrażenie, iż Kane Parsons nie mógł zdecydować się, który wątek powinien być najważniejszy, dlatego postanowił rozwinąć kilka jednocześnie. Mamy historię Clarka, który po pobycie w backrooms dość nagle przeobraża się w stereotypowego antagonistę. Później główną bohaterką staje się Mary, jednak jej wątek również pozostawia wiele pytań. Dowiadujemy się, iż miała chorą psychicznie matkę, która nie wypuszczała jej z domu, ale trudno znaleźć wyraźny związek między tą historią a samym fenomenem backrooms. Do tego dochodzi jeszcze poboczny motyw naukowców badających tajemniczą przestrzeń. Przez to film sprawia wrażenie przeładowanego pomysłami. Znacznie lepiej sprawdziłaby się historia skupiona wyłącznie na badaczach eksplorujących backrooms albo na zwykłych ludziach, którzy przypadkiem odkrywają to miejsce i dokumentują swoje doświadczenia.

Najmocniejszym punktem filmu są sceny nakręcone w stylistyce found footage. To właśnie one najlepiej oddają atmosferę zagubienia i niepewności charakterystyczną dla Backrooms. Chaotyczna praca kamery, ograniczona widoczność i poczucie ciągłego zagrożenia budują napięcie, które naprawdę potrafi przykuć do fotela. Szkoda jedynie, iż tego typu sekwencje pojawiają się głównie na początku filmu. Gdyby całe Backrooms zostało nakręcone w tej konwencji, mogłoby konkurować z klasykami gatunku, takimi jak Blair Witch Project.

fot. kadr z filmu

Horror w Backrooms stoi na bardzo wysokim poziomie. Film nie opiera się na tanich jumpscare’ach, ale na atmosferze i poczuciu nieustannego zagrożenia. Najbardziej przerażające nie jest to, co widzimy, ale to, czego nie widzimy lub nie rozumiemy. Kane Parsons doskonale operuje niedopowiedzeniami i wie, kiedy pozostawić widza bez odpowiedzi. Dzięki temu każda wyprawa w głąb backrooms wywołuje niepokój i zmusza do ciągłego analizowania tego, co może kryć się za kolejnym zakrętem. Dużą rolę odgrywa również ścieżka dźwiękowa. Muzyka skutecznie wzmacnia napięcie i sprawia, iż choćby spokojniejsze sceny zachowują atmosferę zagrożenia.

Backrooms to film, który nie zachwyca fabułą, ale nadrabia to świetnie zrealizowanymi scenami grozy i wyjątkowym klimatem. Kane Parsons próbował zmieścić w jednej historii zbyt wiele pomysłów, co odbiło się na spójności scenariusza. Mimo tego produkcja niemal przez cały czas utrzymuje wysoki poziom napięcia. Największym plusem filmu pozostaje tajemniczość. Backrooms doskonale wykorzystuje lęk przed nieznanym i udowadnia, iż czasami mniej znaczy więcej. To horror, który zostaje w pamięci na długo po seansie. Film pokazuje również ogromny talent Kane’a Parsonsa. W wieku 20 lat stworzył produkcję, która udowadnia, iż młodzi twórcy mogą z powodzeniem przenosić swoje pomysły na wielki ekran. Backrooms nie jest dziełem idealnym, ale bez wątpienia zasługuje na uwagę każdego fana horroru.


fot. główna: kadr z filmu

Idź do oryginalnego materiału